Poseł Cieszyński powinien siedzieć cicho, a nie zgrywać się na zbawcę Polaków
Były wiceminister zdrowia w ostatnich tygodniach stał się najaktywniejszym politykiem opozycji. Pielgrzymuje po mediach, ostro recenzując nadużycia obozu władzy w Warszawskim Szpitalu Południowym i w innych placówkach zarządzanych przez polityków KO. Przeprowadza interwencje poselskie, założył nawet skrzynkę kontaktową dla sygnalistów – pracowników systemu opieki zdrowotnej. Jednocześnie obiecuje, że „wypali patologię w publicznych szpitalach rozgrzanym żelazem”, w sprawie afery Warszawskiego Szpitala Południowego żąda powołania sejmowej komisji śledczej, a o Dawidzie Kacprzyku mówi, że „jest złodziejem który ukradł co najmniej 600 tys. zł”.
Choć Janusz Cieszyński wytyka złodziejstwo w szeregach KO, jednocześnie wpłacił 50 tys. funtów kaucji za wypuszczenie z angielskiego aresztu byłego szefa Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych Michała Kuczmierowskiego, który wyrasta na czołowego pisowskiego złodzieja. Przypomnijmy, że zaufany człowiek premiera Mateusza Morawieckiego wyprowadził z RARS kilkaset milionów złotych, a gdy zaczęło się wokół niego robić gorąco, czmychnął za granicę.
„Czy pan widział lub słyszał jakiekolwiek dowody na to, nawet poszlaki, że ja choćby złotówkę ukradłem z budżetu państwa? Wobec mnie nikt nigdy takich zarzutów nie stawiał, bo ja nigdy na państwowym się nie pasłem w przeciwieństwie do pana Kacprzyka”, mówił Cieszyński w rozmowie z dziennikarzem Polskiego Radia.
Nie mamy dowodów na to, że Janusz Cieszyński ukradł choćby złotówkę z budżetu państwa ani nawet, że „pasł się na państwowym”, ale jako wiceminister zdrowia nie tylko tolerował naganne praktyki „państwowego wypasu”, lecz im wręcz patronował. Dzięki niemu tacy sami cwaniacy jak działacz KO Dawid Kacprzyk, tylko że związani z PiS, zarobili gigantyczne pieniądze.
Cudowne maseczki
Dotarliśmy do niepublikowanych wcześniej akt śledztwa w sprawie afery maseczkowej z czasów pandemii COVID-19. Wiosną 2020 r. Ministerstwo Zdrowia kupiło 120 tys. masek ochronnych od instruktora narciarstwa za ok. 5 mln zł. Janusz Cieszyński, który nadzorował transakcję, nie tylko przepłacił kilkukrotnie za felerny towar, ale nabył go na tzw. gębę, czyli bez zawierania pisemnej umowy!
Jeszcze 26 lutego 2020 r. ówczesny minister zdrowia Łukasz Szumowski drwił z pomysłu noszenia maseczek. „One nie pomagają. One nie zabezpieczają przed wirusem,









