Jednego chce, drugiego musi

Jednego chce, drugiego musi

Będzie więc, jak zapowiadaliśmy – Zbigniew Rau wystawia Andrzeja Papierza w sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych jako kandydata na ambasadora w Czarnogórze. Każdy będzie mógł go posłuchać i obejrzeć w środę, 8 marca, w Sejmie. To zresztą będzie bardzo ciekawe posiedzenie sejmowej komisji – bo Rau wystawia tego dnia dwóch kandydatów na ambasadorów. Tego, którego chce, i tego, którego musi. Zacznijmy od tego, którego chce – to Maciej Chmieliński, kandydat na ambasadora w Australii. Chmieliński nie ma nic wspólnego z dyplomacją ani z polityką zagraniczną, jest profesorem Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego, pracuje w Katedrze Doktryn Polityczno-Prawnych. Tak, tak, w tej samej katedrze, z której wywodzi się obecny szef MSZ. Zbigniew Rau i Maciej Chmieliński są zatem kolegami, razem napisali zresztą książkę „Umowa społeczna i jej krytycy w myśli politycznej i prawnej”. Innymi słowy, minister funduje koledze miłą posadę ambasadora w Australii. To piękne miejsce, wygodne do życia i z pensją z tych lepszych. Dodajmy do tego jeszcze jedno – placówka w Canberze od lata nie ma ambasadora. Poprzedni, Michał Kołodziejski, zakończył misję w lipcu 2022 r., dziś jest wicedyrektorem Departamentu Azji i Pacyfiku. Przez prawie rok szukano więc w MSZ człowieka, który mógłby do Australii pojechać. Co kompromituje i MSZ, i ministra, który nie potrafił w porę przygotować dla Kołodziejskiego następcy. Przejdźmy do kandydata numer 2, czyli tego, którego Rau za granicę wysłać musi. Wcześniej, szczególnie za ministra Jacka Czaputowicza, Andrzej Papierz był szarą eminencją w MSZ, prowadził własną politykę kadrową, wyrzucał ludzi albo nagradzał, wszystko działo się spod dużego palca, o czym świadczą sprawy sądowe, które wytoczyli ministerstwu liczni pokrzywdzeni i w których on występuje. Witold Waszczykowski nazywał go Rasputinem. Ten pseudonim po części korespondował z opowieściami o licznych skandalach, które nasz bohater wywoływał na placówkach, na których urzędował. Gdy Rau przejął MSZ w kwietniu 2021 r., zdjął Papierza ze stanowiska dyrektora generalnego, wychodząc z prostego założenia, że ministerstwo dwóch szefów nie potrzebuje. A spokój też się przyda. Argumentem było to, że Papierz przygotował nową ustawę o MSZ, której wdrożenie miało ministerstwo nic nie kosztować, tymczasem kosztowało krocie. Po tym wszystkim przez prawie dwa lata Papierz funkcjonował gdzieś na obrzeżach MSZ, w niełasce u Raua. Nawet jego żona została wysłana na placówkę do Rzymu, a on czekał. I teraz, prawie po dwóch latach, się doczekał. Ten wielki dyplomata ma jechać do Czarnogóry. Trudno przypuszczać, by Rau wysyłał go w ambasadorski stan pełen radości, bo mógł to zrobić od kwietnia 2021 r. wielokrotnie, ale jakoś zwlekał. Raczej jest to deal, który musiał zawrzeć. A ponieważ patronem Papierza jest szef MSW Mariusz Kamiński, możemy się domyślać, jakie to były działania. Coś za coś. Może za zgodę na wyjazd Chmielińskiego? 8 marca zobaczymy. Share this:FacebookXTwitterTelegramWhatsAppEmailPrint

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 10/2023, 2023

Kategorie: Aktualne, Kronika Dobrej Zmiany