Kombatanci i populiści

Kombatanci i populiści

Najlepiej na obchodach 25-lecia nowej Polski bawili się ci kombatanci, którzy poprzez zmiany rządów i partii doszli do najwyższych stanowisk. Mają do radości wiele powodów. Odnieśli przecież sukcesy, materialne i prestiżowe, o jakich nawet im się nie śniło. Awanse i społeczne wywyższenia nie dotyczą tylko wąskich elit rządzących dziś Polską, ale są też udziałem szerszych grup społecznych i zawodowych. Jak wielu jest faktycznych beneficjentów nowego ustroju? W najlepszym razie kilkaset tysięcy obywateli, o których reszta, czyli większość, często dobrze nie mówi. Bo albo sukces osiągnęli nie dzięki nadzwyczajnym talentom i ogromnej pracowitości, ale korzystając z powiązań rodzinnych czy partyjnych, albo jak już gdzieś się usadowili, to teraz za uszy ciągną swoje latorośle i upychają je tam, gdzie zwykły Polak nie ma szans dotrzeć. Ta zła opinia o nich to nie czysto polskie malkontenctwo. Coś jest na rzeczy, bo gołym okiem widać, jak mrowie miernot psuje wizerunek ludzi mających faktyczne osiągnięcia. Chowając się za ich plecami, miernoty krzyczą jak mrówka do słoni: mamy sukcesy! Tyle że mrówek masa, a słonie nieliczne.
By beneficjenci zmian mieli pełną satysfakcję, potrzebują czegoś jeszcze. Społecznej akceptacji i uznania. A o nią trudno. Bo za fasadą wcale nie jest tak elegancko, jak tam, gdzie bywają.
Jak więc opisać minione 25 lat? Czy był to wielki sukces, jak głosi władza, czy beznadziejna klęska, o czym mówi opozycja? A może jeszcze inaczej? Owszem, był to czas wielkiego i zasłużonego sukcesu jednostek i nielicznych grup społecznych. I również wielkiego, bardziej masowego, choć dalekiego od zgodności z prawem, sukcesu finansowego tych, którzy wiedzieli, gdzie są konfitury, i potrafili po nie sięgnąć. A brak akceptacji społecznej dla takiej drogi do bogactwa nie bierze się ze znanej zawiści Polaków, tylko z obserwacji i wiedzy o trupach, które zwycięzcy mają w szafach. Czyli korupcji, łapownictwa, kumoterstwa i tym podobnych ojców różnych fortun i fortunek.
W oczach ludzi mających się dobrze ktoś piszący o bezrobociu, braku szans na mieszkanie czy niby-płacach jest populistą, doktrynerem i demagogiem. Tylko tak dalej. To najdłuższa droga do zrozumienia prawdziwej Polski. Bo skoro jest tak świetnie, to dlaczego nikt nie wierzy rządowym propagandystom głoszącym, że Polacy od tysiąca lat nie żyli w tak dobrym dla siebie okresie? Prezydent RP jest skromniejszy od rządu i uważa, że dopiero od Jagiellonów nie było Polakom tak dobrze jak dziś. A Kowalski? Cieszy się, że tak pełna sukcesów ojczyzna ogłosiła z triumfem, że po raz pierwszy od kilkunastu miesięcy bezrobocie w Polsce spadło poniżej 2 mln szukających pracy.

Wydanie: 24/2014

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy