Kaczoraj

Powinienem wiedzieć. Powinienem wiedzieć, z czego oni będą pytać. Mówię to panu poufnie, nie dlatego, że pracuję, jak to się mówi, w informacjach poufnych. Ale ma pan pewnie lepsze ode mnie informacje, zwłaszcza te poufne, jak teraz jest trudno o pracę. Nawet w stolicy. Zwłaszcza dla urzędnika samorządowego od informacji poufnych.
Nigdy nie lubiłem tam chodzić. Ale teraz czułem się jak w kafkowskim Urzędzie. Powiadomiono, że będzie Egzamin. Z czego, kto będzie w komisji, tego już nie ujawniono. Ale trudno. Wszak to organizował Zespół Ochrony Informacji Niejawnych.
Testowe. Testowe były. Potem niektórych wzywano na dodatkową rundę. Dopytywali. Ludzie o nieznanych, grafitowych twarzach. Zastrzegając niejawność.
Pytania testowe powalały. Czytał pan Biblię? No no no, każdy powie, że czytał. Ale tak dokładnie. Czy wie pan, co w Biblii symbolizuje tajną kancelarię? Niech pan nie główkuje, lepiej było strzelać. Rajska jabłoń proszę pana. Ale niech pan tego nie powtarza, bo to informacja niejawna. Fragment tajnego testu. Dlaczego jabłoń? Tego nawet prezydent Kaczyński pewnie nie wie. Pytałem znajomych księży. Niejawnie mówili, że nie wiedzą. Ktoś dopiero wygłówkował, że to „drzewo wiadomości złego i dobrego”. No i ten zakaz zrywania jabłek. Czyli niejawnych informacji. Kapuje pan? Jeśli pan nie kapuje, nie ma pan co marzyć o dalszej pracy u prezydenta Kaczyńskiego.
A wie pan, co to jest NKWD? No? Błąd, proszę pana, błąd. Pan mi mówi, co to jest NKWD, a prawidłowa odpowiedz brzmiała że to była NKWD. Radziecka bezpieka. Przepraszam, „sowiecka”. Za określenie „radziecka” dostaje się od Kaczorów wilczy bilet. „Radzieckość” zdradza podświadomy postkomunizm.
A kiedy rozwiązano SB? Takie pytanie też było. Kolega podał datę, a drugi zdający go przestrzegł: „Człowieku, co ty piszesz?!!! Czy ty nie wiesz, u kogo zdajesz?”. Tu nie liczą się tylko fakty, ale chodzi „o problemy ochrony informacji w nawiązaniu do sensu biblijnych symboli oraz logiczne myślenie, w tym umiejętność wyciągania wniosków”. Tak rzekł jawnie Jan Bryłowski, szef zespołu informacji niejawnych prezydenta Kaczyńskiego. I dlatego na pytanie „Kiedy rozwiązano SB?” prawidłowa odpowiedz zgodnie z Kaczorową logiką i głoszonymi poglądami powinna brzmieć: „Naprawdę nigdy!” Bo służby postkomunistyczne nie rozwiązały się. Są wszechobecne i knują. I o tym pracownicy magistratu muszą wiedzieć. A jak nie, to fora ze dwora!
O co jeszcze pytali. O różne sprawy. Padło pytanie „Kiedy powstała „Warszawianka?”. I znowu nie wiadomo, o co chodzi. O klub sportowy, ten od basenów, ten gdzie ludzie Kaczyńskiego szukają przekrętów, czy utwór słowno-muzyczny? Jeśli zdradzisz, że wiesz kiedy powstał utwór słowno-muzyczny, to wiadomo, żeś postkomuch. Bo to pieśń lewicowa. Jeśli zdradzisz, że wiesz coś o tej od basenów, mogą dołączyć cię do sprawy. Za to kiedy była rzeź warszawskiej Pragi, trzeba było wiedzieć. Warto dodać, że zrobili to ruscy, prekursorzy sowietów. To dobre wrażenie robiło. Gorzej było z pytaniem „Jak zobrazować stosunek Kościoła rzymskokatolickiego do prawosławia?” Prawdziwie? Poufnie? Zgodnie z magistrackimi trendami? A oni jeszcze po teście i pytaniach dodatkowych zrobili nam wykład o represjach Rosji, ZSRR i NKWD na Polakach. Oczywiście, poufnie. Najgorzej było z dwoma innymi pytaniami. Kolega odpowiadając, co to jest onomatopeja, bo takie też było, chciał wpisać „Kwa-kwa”. A potem było jeszcze „Kiedy zlikwidowano cenzurę?”.
Przecież prezydent Kaczyński tak sformułowanymi pytaniami nową cenzurę dla urzędników wprowadza.

No i oni teraz nas wycenzurują. Niby zgodnie z prawem. Bo co to za urzędnik od informacji niejawnych, który nie zna Biblii, nie wie o rajskiej jabłoni prezydenta Kaczyńskiego. Taki to won z magistrackiego raju.

 

Wydanie: 13/2003

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy