Kaczyński buduje państwo policyjne

Kaczyński buduje państwo policyjne

– Cały ten konflikt został zainicjowany i zaplanowany na Nowogrodzkiej. Był wcześniej przeciek z zamkniętego posiedzenia klubu PiS, że na progu Nowego Roku coś się będzie działo w Sejmie. Działania PiS naznaczone są piętnem pewnej histerii. To są stany ducha Jarosława – uważa prof. Karol Modzelewski, historyk, członek PAN. Szerzej o sytuacji politycznej mówi: – Polska demokracja upadła, bo nie miała oparcia w polityce społecznej równowagi. PiS od początku zwracało się do tej części społeczeństwa, która czuła się pokrzywdzona, poszkodowana i zdegradowana przez transformację. Ci wszyscy wykluczeni albo nie głosują, albo są żelaznym elektoratem PiS. Doszli do tego nowi pokrzywdzeni – frankowicze, młodzież. Pokrzywdzeni nie wywrócą PiS, dopóki polska inteligencja nie znajdzie do nich drogi. Nie będzie sensownego wyjścia z sytuacji, dopóki nie odzyskamy tego, co straciliśmy po wielkiej Solidarności – poczucia braterstwa, więzi społecznych.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 2/2017, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Kategorie Kraj, Wywiady

Komentarze

  1. neoarch
    neoarch 9 stycznia, 2017, 20:06

    Proszę, czyżby założyciele PiS-u nie byli z tej Wielkiej Solidarności? Macierewicz twórca KOR-u? Czyżby pisiacy nie mieli w swoich szeregach ludzi wykształconych, polskiej inteligencji? To tylko mohery, wataha do wyrznięcia, ciemnogród? Demokracja upadła, bo przegrała PO?

    Z wami – Solidarnością pisowską i peowska – żadnego braterstwa, żadnych więzi społecznych, nigdy. Nigdy z solidaruchami i korowcami, Nigdy.

    Odpowiedz na ten komentarz
  2. Anonim
    Anonim 10 stycznia, 2017, 20:11

    po wyrwaniu ostatniej nogi pchła straciła słuch…

    Odpowiedz na ten komentarz
  3. Chermes
    Chermes 11 stycznia, 2017, 16:10

    Boicie się tego kaczorka oj boicie :))) …

    Odpowiedz na ten komentarz
  4. Radoslaw
    Radoslaw 11 stycznia, 2017, 20:23

    „straciliśmy po wielkiej Solidarności – poczucia braterstwa, więzi społecznych.”
    Poczucie braterstwa z okresu „wielkiej Solidarnosci”? Czy wyrazem tego braterstwa (?) bylo haslo: „A na drzewach zamiast lisci beda wisiec komunisci” – czyli ze 3.5 miliona ludzi, ktorzy byli wtedy czlonkami PZPR (m.in. moj ojciec). „Tylko” 3.5 miliona czy czlonkowie rodzin tez mieli przyozdobic drzewa? Moj s.p. ojciec byl inzynierem, budowal gierkowska „druga Polske”, do dzis pracuje fabryka, ktora wtedy budowal. Czy takich, jak on wylacza pan z tego braterstwa i wiezi spolecznych? Juz raz, za „wolnej Polski”, nazwano go z trybuny sejmowej „platnym zdrajca…”.
    Ale zostawmy „komuchow”, wszak wedlug obecnej wersji historii, oni z definicji nie zasluguja na miano bytow ludzkich.
    W 1980 roku tzw. inteligencja popierala Solidarnosc, bo nie podobalo sie jej, ze „robol” (tak go nazywali miedzy soba) zarabia wiecej, niz adiunkt na uniwersytecie (i pan o tym doskonale wie). Natomiast „robole” uwazali, ze „umyslowym” sie za dobrze powodzi. Kompletnie sprzeczne interesy – gdzie tu braterstwo? Ale wszystkiemu winna byla ich zdaniem „komuna”. Jak mozna dogodzic narodowi, ktory cierpi na taka schizofrenie? Ano trzeba niezadowolonych inteligentow wyniesc do zaszczytow, natomiast „roboli” pozbawic pracy, zastraszyc, upokorzyc okreslajac mianem „homo sovieticus” albo oglupic. I to wlasnie sie stalo po 1989 roku. Tylko dopiero teraz zaczyna wychodzic na wierzch te 28 lat pogardzania przez „inteligenckie elity” robotnikami ze zlikwidowanych bezmyslnie PGR-ow i innymi „wysadzonych z siodla”. Wszyscy ich porzucili, no to przygarnal ich PiS i „Radio Maryja”.
    Ja rozumiem, ze pan chce wierzyc w ten mit, ktory pan stworzyl – ale mnie i mojej rodziny niech pan do tego braterstwa nie zalicza, obejdzie sie. W pewnym sensie czuje rodzaj satysfakcji (choc gorzkiej), ze zaczyna wychodzic na wierzch prawda o tym rzekomym braterstwie „wielkiej Solidarnosci” – rewolucja pozera wlasne dzieci.
    Na zakonczenie pragne jednak nadmienic, ze uwazam pana, panie Modzelewski, za jednego z nielicznych, godnych szacunku dzialaczy „S”. Przynajmniej dochowal pan wiernosci lewicowym idealom, nie dal sie pan skorumpowac lukratywnymi stanowiskami, nie domagal sie pan odszkodowan za „konspire”.
    Moje szczere uszanowanie.

    Odpowiedz na ten komentarz
    • Adam
      Adam 14 stycznia, 2017, 15:09

      W całej rozciągłości zgadzam się z przedmówcą. Dzisiaj ta wielka Solidarność w dużej części została
      już odmitologizowana. Miała szansę taką pozostać, gdyby nie odstąpiła od porozumień gdańskich w
      kwestii działalności czysto związkowej. Tak się jednak nie stało i na skutek nacisków znanych działaczy KOR-u, zmierzających bez żadnych wątpliwości do przejęcia władzy, z ruchu związkowego
      przeszła na pozycje polityczne. Potem mówiąc skrótowo, były wybory, przejęcie władzy i transformacja ustrojowa, połączona głównie z prywatyzacją i wyprzedażą za bezcen majątku narodowego. Jej autorzy mają się całkiem dobrze i do dzisiaj nikt za jej skutki nie poniósł żadnej odpowiedzialności.Dzisiejsze obchody rocznic ogłoszenia stanu wojennego, skupiają się głównie na
      jego skutkach,a nie na przyczynach i są niczym innym jak tylko zasłoną, przykrywającą złodziejską prywatyzację i nieudolność wszystkich ekip rządowych od początku przemian ustrojowych. Za wszelkie zło obwinia się natomiast komunę, nie wspominając w ogóle o elitach solidarnościowych.
      Taki stan rzeczy będzie trwał dotąd, do kiedy na umysły ludzi wpływać będzie tzw. polityka historyczna, a świadomość społeczna nie wzrośnie gwałtownie. Póki co na to się nie zanosi, gdyż oprócz bytu, na świadomość społeczeństwa powinna oddziaływać inteligencja, ale ona w obecnych czasach jest chyba zbyt wygodna i jakby pozostająca w twórczym letargu.

      Odpowiedz na ten komentarz
      • Radoslaw
        Radoslaw 15 stycznia, 2017, 16:17

        Obecni „politycy historyczni” calkowicie pomijaja milczeniem (bo to prawda niewygodna), ze ruch spolecznego protestu, jakim byla na poczatku „S” zostal szybko wykorzystany przez CIA jako narzedzie oslabiania od wewnatrz bloku wschodniego. Mozna ewentualnie uznac, ze w ostatecznym rachunku bylo to dzialanie godne pochwaly, gdyz doprowadzilo do przyspieszonej demokratyzacji tego regionu – tylko jakim kosztem? Kosztem zrujnowania polskiej gospodarki – ponad rok strajkow, a zaraz potem 6-letnie sankcje ekonomiczne! To w ogromnym stopniu przyczynilo sie do marnego stanu polskiej gospodarki w 1989 roku i ulatwilo jej zagrabienie lub zniszczenie.
        Dla mnie szczytem cynizmu dzialaczy „S” bylo to, ze na zagranicznych patronow swojej organizacji wybrali Reagana I Thatcher – politykow, ktorzy szczerze nienawidzili zwiazkow zawodowych i byli goracymi oredownikami prymitywnego neoliberalizmu – doktryny ekonomicznej, ktora zdewastowala polska gospodarke po 1989 roku i wyrzucila na bruk 3 miliony ludzi. A w zasadzie z 5 milionow, bo ze 2 miliony ucieklo przed bezrobociem na wczesniejsze emerytury itp.
        Pan Reagan, ktory wyrzucil z pracy 11 tys. kontrolerow ruchu lotniczego po 3 dniach strajku, p. Thatcher, ktora byla bliska wyslania wojska do rozprawienia sie z gornikami – w Polsce zostali wylansowani na obroncow klasy robotniczej!

        Odpowiedz na ten komentarz
  5. ziemianin
    ziemianin 14 stycznia, 2017, 20:29

    Diagnoza Pana profesora Modzelewskiego jest słuszna. Tylko politykę społecznej równowagi pokpiła już PO. Ówcześni decydenci albo nie widzieli albo nie chcieli widzieć ze w części społeczeństwa narasta frustracja a nawet wściekłość na to co się dzieje wbrew zadowoleniu elit rządzących z własnej polityki.. PiS to po prostu wykorzystał. Nie jestem politykiem ale z przerażeniem patrzyłem na kampanię przed wyborami prezydenckimi prowadzona przez PO i Komorowskiego. Na tą pewność i zadowolenie.
    J. Kaczyński jest mistrzem w polityce destrukcji. On nie potrafi rządzić inaczej. Podział społeczeństwa jest faktem ale obserwuję wśród znajomych którzy głosowali na PiS że zaczynają być też nie tylko zakłopotani ale nawet sfrustrowani tym co robi Kaczyński i PiS.
    Szanowni dyskutanci. Pamiętam doskonale czasy Solidarności i potwierdzam ze to poczucie braterstwa jednak było. Miałem szerokie kontakty w środowiskach mundurowych i tam było wielu autentycznych sympatyków Solidarności co nie przeszkodziło póżniej we wprowadzeniu stanu wojennego. A czym dzisiaj jest Solidarność kierowana przez P. Dudę ?
    Szanowny Panie Profesorze . Przeczytałem z uwagą pańskie „Wspomnienia poobijanego jeżdzca.” Wielki szacunek.

    Odpowiedz na ten komentarz
    • Radoslaw
      Radoslaw 15 stycznia, 2017, 16:44

      „poczucie braterstwa jednak było”
      Tego do konca nie kwestionuje. Tylko pytanie, czy bylo to braterstwo w jakies „slusznej sprawie” czy raczej „przeciwko komus”? A moze to pierwsze z biegiem czasu przerodzilo sie w to drugie i tak juz zostalo?
      Wie pan, ja uznam, ze do Polski wrocilo jakies braterstwo, kiedy w polskich miastach pojawia sie ulice imienia „Budowniczych Polski Ludowej”. Wlasnie budowniczych – czyli kazdego, kto w tamtych czasach uruchamial zrujnowany zaklad przemyslowy, zakladal szkole czy golymi rekami usuwal gruz w zniszczonych miastach. To bylby dowod braterstwa miedzy pokoleniami – ale nie przypuszczam, ze za mojego zycia cos takiego sie nie stanie.
      Ksiazke p. Modzelewskiego rowniez przeczytalem i przyczynila sie ona do mojej wysokiej oceny jej autora.
      Pozdrawiam!

      Odpowiedz na ten komentarz
      • Adam
        Adam 15 stycznia, 2017, 20:37

        Panie Radosławie, wszystko co Pan pisze oczywiście jest prawdziwe, a dla zobrazowania tego
        „poczucia braterstwa w Solidarności” polecam bardzo ciekawy i odważny tekst byłego znanego działacza dolnośląskiej „S”, dra Leszka Skonki-„Gorzka prawda o: Genezie Solidarności, Stanie wojennym, KRK i Konsekwencjach przejęcia władzy”, który zamieszczony
        jest na stronie http://www.klub inteligencji polskiej.pl z dnia 15 grudnia 2016 roku. Pozdrawiam.

        Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy