Kino w pięciu smakach

Kino w pięciu smakach

Azjatyccy twórcy nie są przywiązani do idei szczęśliwych zakończeń

Festiwal Filmowy Pięć Smaków, który wystartował w listopadzie, to jedyny w skali kraju przegląd kina z Azji Wschodniej i Południowo-Wschodniej. Świetna okazja do zapoznania się z zupełnie inną perspektywą kulturową, która poszerza również nasze spojrzenie na problemy uniwersalne, bliskie wszystkim niezależnie od szerokości geograficznej.

Pięć Smaków od lat zamienia kilka jesiennych wieczorów w kinowe święto, ponieważ w programie znajdują się filmy niedostępne na co dzień w polskiej dystrybucji. Tak samo jak w zeszłym roku festiwal odbywa się hybrydowo, zarówno stacjonarnie, jak i online. Część stacjonarna już za nami, jednak do 4 grudnia można z domu oglądać prawie wszystkie filmy na stronie: piecsmakow.pl.

Azjatycka kinematografia jest odtrutką na nudę wysokobudżetowych produkcji amerykańskich. Nie ma w niej sztampy i schematów, którymi z upodobaniem posługuje się Hollywood. Ale i dla koneserów zorientowanych na kino europejskie to zupełnie inny zestaw smaków. Na ekranie stykamy się z nieznanymi naszej kulturze problemami wynikającymi z odmiennej tradycji i wierzeń. Czasem jednak zadziwią nas wybory bohaterów w sprawach, które także dla nas są codziennością. Nie mówiąc o tym, że azjatyccy twórcy nie są przywiązani do idei, że film musi się kończyć happy endem. A już to potrafi być odświeżające.

Tegoroczny program jest bardzo obszerny – na widzów czeka pięć sekcji tematycznych. Przede wszystkim 11 filmów młodych twórców u progu kariery, które znajdziemy w sekcji konkursowej „Nowe Kino Azji”. Pięć Smaków znane jest ze stawiania na aktywny udział uczestników i to właśnie oni przyznają grand prix festiwalu w ramach People’s Jury. Jurorzy wyłaniani są na zasadzie konkursu spośród zgłaszających się kinomaniaków. W tym roku nagrodę przyznano filmowi z Tajlandii „Arnold jest wzorowym uczniem” w reżyserii Sorayosa Prapapana. To tylko z pozoru opowieść o wchodzącym w dorosłość licealiście. Oparta jest na wydarzeniach z 2020 r., gdy tajscy uczniowie w sprzeciwie wobec szkolnej dyktatury wyszli na ulice, i może współbrzmieć z tym, co dzieje się w Polsce. Docenią ją przeciwnicy zmian wprowadzanych przez ministra Czarnka, któremu marzy się dokładnie taka karykatura szkoły. W fabule nie brakuje też szpileczek wycelowanych we współczesną Tajlandię.

Jeśli ktoś ma ochotę zobaczyć, jak w Azji robi się wysokobudżetowe kino, znajdzie coś dla siebie w ramach sekcji „Asian Cinerama”. A w ramach retrospektywy reżyserskiej w tym roku mamy sześć odrestaurowanych filmów Edwarda Yanga, mistrza Tajwańskiej Nowej Fali. Warto obejrzeć „Terrorystów” z 1986 r., którzy przywodzą na myśl twórczość Antonioniego. Teoretyk literatury i krytyk Fredric Jameson nazwał zresztą tę pozycję modelowym filmem postmodernistycznym. Tegoroczną ciekawostką jest sekcja „Japan Feel-Good”, czyli osiem filmów, których zadaniem jest zapewnienie widzom dobrego samopoczucia. Z tej selekcji polecamy osobliwą produkcję „Kot do wynajęcia”, po której poczujemy się tak, jakby ktoś nas przed chwilą przytulił.

Warto również zwrócić uwagę na surrealistyczną komedię „Funky Forest” z 2005 r., przywodzącą na myśl strumień najbardziej absurdalnych japońskich reklam. Jeśli zaś pozostajemy w klimacie absurdu, pozycją obowiązkową jest „Niech żyje Leonora!” nakręcona przez Filipinkę Martikę Ramirez Escobar. Tytułowa Leonora jest scenarzystką, która w wyniku wypadku staje się uczestniczką wydarzeń z własnego filmu. Na Pięciu Smakach znajdziemy także sekcję „Hongkong. Kino czasu przemian” – filmy realizowane po 1997 r., które odzwierciedlają zmiany, jakie zaszły w Hongkongu po przekazaniu miasta Chińczykom. W tym roku koniecznie trzeba zobaczyć „PTU”, świetny film z gatunku noir w reżyserii Johnniego To, który zachwyca nocnymi zdjęciami.

Na uznanie zasługuje dopracowana do perfekcji formuła uczestniczenia w Pięciu Smakach online. Twórcy festiwalu dołożyli starań, abyśmy nawet z kanapy poczuli klimat kinowej sali. Przed seansami puszczane są azjatyckie reklamy, a każdej projekcji towarzyszy kilkuminutowa zapowiedź osób z festiwalowej ekipy, które wprowadzają widzów w szerszy kontekst prezentowanych filmów i poruszanych w nich tematów. To jednak nie koniec dodatków dla tych, którzy nie mogli uczestniczyć w pokazach stacjonarnych. Oprócz dostępu do filmów znajdziemy sekcję z podcastami, esejami i wywiadami. Być może ta dbałość o szczegóły bierze się z faktu, że dla twórców Pięciu Smaków festiwal jest jednocześnie misją. Projekcje filmowe mają nie tylko dostarczać rozrywki, ale także służyć jako narzędzie do edukowania i wzmacniania społecznej tolerancji na odmienną kulturę. Wynika to z samych początków festiwalu, mającego korzenie w działaniach Fundacji Sztuki Arteria, która w latach 2005-2007 z sukcesami promowała kulturę społeczności wietnamskiej w Warszawie. W 2007 r. FSA zorganizowała 1. Przegląd Filmów Wietnamskich Kino w Pięciu Smakach. Właśnie to wydarzenie dało początek Azjatyckiemu Festiwalowi Filmowemu Pięć Smaków.

Tegoroczny festiwal dedykowany jest pamięci zmarłej nagle Jagody Murczyńskiej, znawczyni i popularyzatorki kina japońskiego oraz Azji Wschodniej i Południowo-Wschodniej. Współtworzyła Pięć Smaków od 2012 r. Podczas festiwalu, w kinach, dało się odczuć, że jej różowej grzywki i spokojnego głosu brakowało nie tylko ekipie AFFPS, ale też stałym bywalcom imprezy, którzy przez ostatnią dekadę wyjątkowo się z nią zżyli.

k.wawrzyniak@tygodnikprzeglad.pl

Fot. materiały prasowe

Wydanie: 49/2022

Kategorie: Kultura

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy