Koniec monopolu „Wiadomości”

Koniec monopolu „Wiadomości”

Dobra nowina. W przestrzeni medialnej pojawił się nowy serwis wideo dorównujący „Wiadomościom” TVP 1. Nazywa się „Doniesienia”, więc od razu wiadomo, że bez ściemy. Podobieństw jest dużo, a różnic tyle, ile mniej więcej między „Prawdą” a „Izwiestiami”, największymi dziennikami w byłym Związku Radzieckim. W pierwszym nie było wiadomości, czyli izwiestii, a w drugim prawdy. Podobnie tutaj: w „Wiadomościach” mamy doniesienia, a czasem tylko donosy, a w „Doniesieniach” można spotkać jakąś wiadomość.

Obejrzałem i polecam wydanie zapowiadające Marsz Równości w Poznaniu. Już pierwsze zdania prezenterki orientują widza, że ma do czynienia z zawodowstwem na najwyższym poziomie, a jednocześnie dziennikarstwem służebnym, przepojonym miłością do ojczyzny, reagującym współczuciem, kiedy trzeba współczuć, i gniewem, ilekroć naszej narodowej tradycji zagrażają wartości zagraniczne, obce parafialnemu dziedzictwu. A tak właśnie się dzieje, kiedy na ulice polskich miast wychodzą „homo- i transseksualiści”.

Marsz Równości ma w teorii promować równość – zauważa przytomnie dziennikarka, zapowiadając najważniejszy temat wydania, ale „w praktyce promuje homoseksualizm i lewacką ideologię”. W jednym zdaniu mamy tu wszystko – i newsa, i oskarżenie. Zauważmy symetrycznie, że „Wiadomości” też nie oddzielają informacji od komentarza, ale w robocie „Doniesień” słychać większą troskę o dobro ojczyzny. Naruszanie obcej nam reguły BBC, która każe postępować odwrotnie, po prostu ma w tym przypadku serdeczne uzasadnienie.

Prowadząca (łudzące podobieństwo do kierowniczki „Wiadomości”) nie śpieszy się z potępieniem „elgiebete”, zanim nie odda głosu reporterowi. Z ogromnym wyczuciem buduje dramaturgię przekazu medialnego, subtelnie i bez napinki zachęca kolegę do obnażenia prawdziwych zamiarów tego czteroliterowego środowiska, które z przyzwyczajenia zasłania prawdę golizną. Stawia przed nami wszystkimi fundamentalne pytanie wyrwane z zajętych troską gardeł: „Co to oznacza dla milionów bezbronnych polskich dzieci?”.

Relacja reporterska nie pozostawia złudzeń, co będzie się święcić w Poznaniu. Bez owijania w bawełnę dziennikarz prognozuje, że z pewnością dojdzie do seksualizowania dzieci, m.in. z użyciem banana. Siłą takiej telewizji jest szczerość ludzi, a warunkiem skuteczności przekazu – mistrzowskie zespolenie obrazu ze słowem.

Ozdobą serwisu są paski. Podczas gdy „Wiadomości” zredukowały ich rolę do zawiadamiania widzów o tym, co myśli Kaczyński, „Doniesienia” znacznie poszerzają ich spektrum poznawcze i powierzyły im także funkcję ożywiania publiczności przed ekranem. Specjalnie podkreślam ważność tej ostatniej innowacji, bo jak wynika z najświeższych badań odbioru, prawie połowa najmłodszych widzów najważniejszego serwisu informacyjnego TVP ogląda ten program dla tzw. beki, czyli po to, żeby sobie uzbierać trochę nowego materiału dla jaj.

Twórcy „Doniesień”, czyli członkowie grupy Stonewall, korzystają już z odkrycia nowego segmentu widowni telewizyjnej i twórczo wychodzą mu naprzeciw. Paski w tym programie zdecydowanie poszerzają obszar zagranicy obsługiwany przez serwis (izraelscy geje odbierają dzieci surogatkom z Nepalu, brytyjscy geje zamawiają trzy córeczki), rodzimym myślicielom torują drogę do opinii publicznej (Krasnodębski: miałem znajomych homoseksualistów, którzy nie byli gejami), donoszą na tych, którzy podnoszą obie ręce na Polskę i na Kościół równocześnie (bezczelni geje chcą rozbić paradę św. Patryka), interweniują, kiedy ludziom dzieje się krzywda (babcie w domach opieki zmuszane do dzielenia pokoju z transseksualistami) i upowszechniają inicjatywy podejmowane przez rząd, aby wszystkim żyło się lepiej (jak nie być gejem – rząd zapłaci za filmy instruktażowe).

„Doniesienia” górują nad „Wiadomościami” nie tylko warsztatowym profesjonalizmem i napięciem seksualnym, lecz także repertuarem i temperaturą uczuć, jakich rzeczywistość domaga się od dziennikarzy. Minister Gliński jeszcze nie obciął im dotacji tylko dlatego, że nigdy ich nie przyznał. A widać, że redakcji zabrakło pieniędzy choćby na korespondenta w Kraśniku, gdzie na historycznej sesji rady powiatu ustalano definicje wuhało i elgiebe i coś tam.

Fot. YouTube.com

Wydanie: 26/2019

Kategorie: SZOŁKEJS

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy