Kto się boi basiora?

Wilki wracają do Europy. Nie wszystkim się to podoba
W Niemczech po raz pierwszy od 150 lat osiedliło się stado wilków. Wśród zbóż północnej Hiszpanii nocami rozlega się wycie. Dziwne cienie przemykają po przedmieściach Rzymu. Szary drapieżca wrócił do Europy.
Obrońcy środowiska są zadowoleni, że wilki znów pojawiają się w miejscach, które jeszcze przed kilkudziesięciu laty były ich ojczyzną. Pasterze i hodowcy owiec najchętniej jednak wybiliby intruzów.
Człowiek od niepamiętnych czasów odczuwał lęk przed wilkami. Myśliwi strzelali do nich przez cały rok – nie obowiązywały przecież żadne okresy ochronne. Chłopi zastawiali pułapki, kopali wilcze doły i zostawiali w lasach padlinę nafaszerowaną trucizną. W konsekwencji wilki zostały wytępione niemal w całej Europie. Nieliczne stada przetrwały tylko w Skandynawii, w wąwozach Karpat i w Górach Kantabryjskich w północnej Hiszpanii oraz we włoskich Abruzzach. Kiedy w 1972 r. populacja włoskich wilków spadła do niespełna 100 sztuk, rząd ogłosił

zakaz polowań.

W ciągu następnych dziesięciu lat podobne ograniczenia wprowadziły inne kraje Europy. Wilki mogły wreszcie rozmnażać się bez przeszkód. Młode osobniki rychło wyruszyły na wędrówkę w poszukiwaniu nowych terenów łowieckich. Włoskie wilki przedzierają się na północ przez alpejskie wąwozy. W tym roku po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat osiedliły się w szwajcarskich kantonach Tessin i Gryzonia. Drapieżniki karpackie podążają grzbietami górskimi w Sudety i dalej, za Nysę, do Niemiec. Ostatnio sześć osobników zadomowiło się na poligonie strzeleckim Bundeswehry w Muskauer Heide, blisko granicy z Polską i Czechami. Inny wilczy szlak wiedzie z Puszczy Białowieskiej przez Wisłę i Puszczę Notecką za Odrę, do Brandenburgii.
Gatunek ten wykazuje niezwykłe zdolności adaptacyjne. We Włoszech tamtejsze „spaghetti-wilki” grasują na śmietniskach Rzymu, odżywiając się resztkami makaronu. Hiszpańskie doskonale sobie radzą wśród rozległych pszenicznych pól, zaś pewna wilczyca zadomowiła się na przedmieściach Brasov (Rumunia) i każdej nocy wyruszała do miejskiego parku, aby polować na psy i koty.
Pasterze i hodowcy biją na alarm.
Wilki przecież porywają owce – tylko we Francji ponad tysiąc rocznie. Francuscy przeciwnicy tych zwierząt prowadzą propagandę na własnej stronie internetowej. Twierdzą, że wilki nie przyszły w Alpy same, że to ekolodzy wypuścili je potajemnie w górach.
Florence Englebert z organizacji ekologicznej France Nature Environnement odpowiada, że
farmerzy sami zawinili

bezprzykładnym lenistwem. „Nie chce im się nawet wychodzić do owiec. Połowa stad w Alpach Francuskich i Szwajcarskich pasie się bez psów pasterskich. Bezpańskie psy zagryzają we Francji 25 tys. owiec rocznie i nikt nie robi z tego powodu tragedii. Zresztą hodowla owiec w Alpach nie opłaca się. Wełna z Nowej Zelandii jest znacznie tańsza. Hodowcom i tak zależy tylko na subwencjach z UE.
Florence Englebert wskazuje przykład Rumunii. W górach tego kraju żyją jeszcze niedźwiedzie, a także 3 tys. wilków. Pasterze potrafią jednak bronić swych stad. W dzień wokół owiec uganiają się wielkie, kudłate owczarki. W nocy bezpieczeństwo zapewniają zwierzętom ogrodzenia pod napięciem. Miejscowe władze

polubiły wilki,

odkąd do Rumunii zaczęli ściągać pragnący obserwować je „dewizowi” turyści.
Ale nie wszędzie wilki są bezpieczne. W Szwajcarii urządzono niedawno polowanie na basiora, który od marca jakoby 14 razy atakował stada i rozszarpał 50 owiec. Drapieżnik zginął w końcu od kuli myśliwego. W Norwegii w regionie graniczącym ze Szwecją myśliwi uśmiercili na zlecenie władz aż dziewięć wilków. Polowali przy tym wygodnie – ze śmigłowców.
Wydaje się, że mimo takich incydentów dla wilków nadchodzą lepsze czasy. Wróciły do Europy i poradzą sobie nawet w trudnych warunkach – jeśli tylko człowiek nie chwyci za strzelbę.

Wydanie: 50/2001

Kategorie: Ekologia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy