Kurczowe trwanie Danuty Waniek – cd.

Kurczowe trwanie Danuty Waniek – cd.

Lewica w ostatnich latach zrobiła wiele głupstw. Pora więc najwyższa, by zamykać ten marny bilans. Optymiści mówią, że to, co było złego, już minęło. Nie sądzę. Toż dopiero co rozpoczął się mozolny proces leczenia ran. Dużo jeszcze trzeba czasu, by polska lewica mogła powiedzieć: ludzie nas szanują. Trzeba nie tylko czasu, ale przede wszystkim faktów! Młodzi liderzy, lepiej niż myślano, pchają wózek z napisem SLD. Mimo że problemów mają po czubek nosa. Ciągle też muszą świecić oczami za ludzi wcześniej desygnowanych na funkcje publiczne. Wstydzą się nie tylko oni! Wstydzą się ludzie piszący do „Przeglądu” i o tym chcę napisać.
Od wielu miesięcy najbardziej krytykowaną twarzą lewicy jest Danuta Waniek. Nie wiem zresztą, czy słowo lewica nie obraża pani przewodniczącej, bo im dalej od przegranych przez SLD wyborów, tym częściej mówi publicznie o lewicy jako „swoim byłym środowisku politycznym”. Skądinąd wiem, że nie ma takich oporów, zabiegając o polityczne poparcie w Pałacu Namiestnikowskim czy na Rozbrat. Nie spadła przecież do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji z kosmosu. Z mediami nie miała wcześniej nic wspólnego. Chyba że jako konsument. Do rady powołał ją, w ramach swoich miejsc, prezydent Kwaśniewski. I co tu kryć, Danuta Waniek należy do najmniej fortunnych decyzji personalnych prezydenta. Nie wiem, co dziś o tej nominacji sądzi prezydent. Wiem jednak, jak skutecznie członkowie KRRiTV są utrzymywani w przekonaniu o silnym poparciu i nieustającej życzliwości głowy państwa dla pani przewodniczącej. Może jednak ma to poparcie i jest tak, jak mówi Waniek. Kłóci się to co prawda ze znajomością mediów, jakiej prezydent wiele razy dowiódł, ale co zrobić.
Na wszelki wypadek, by nie osłabły również uczucia najbliższego otoczenia prezydenta, przewodnicząca obiecuje ministrom kancelarii stanowiska w przyszłych zarządach mediów publicznych. Obietnice to jej specjalność. Rozrzut ma bardzo szeroki. Bo to i PSL, i Samoobrona, i SdPl, i PO. Gdy inni politycy zrozumieli wreszcie, że oczekuje się od nich więcej skromności, pani Waniek irytuje swoim zachowaniem i dworskim traktowaniem urzędu. Śmieszą, bo trudno to inaczej nazwać, jej koncepcje, które tylko potęgują kłopoty mediów. Mówi, że chce dobrze, tylko tak jej jakoś na opak wychodzi. Jak w takiej sytuacji bronić KRRiTV? Instytucji bezsprzecznie potrzebnej, wartej ochrony, mającej obok wpadek także niekwestionowany dorobek. Krajowa Rada nie jest bez grzechów. Jak wszystko na ziemi, wymaga zmian. Na pewno jednak nie według formuły proponowanej przez PiS, które aż przebiera nogami, by dorwać się do mediów publicznych. Przygotowane przez PiS projekty, jeśli nie zderzą się z twardym oporem, pozwolą na medialny blitzkrieg.
Pierwszym, najważniejszym krokiem PiS na tej drodze jest przejęcie KRRiTV. Kurczowe trwanie Danuty Waniek ułatwia realizację tego kuriozalnego pomysłu.

Wydanie: 48/2005

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy