Leczcie i nie zakażajcie

Leczcie i nie zakażajcie

Trwa spór, czy Ministerstwo Zdrowia słusznie zrezygnowało z finansowania szczepień przeciw żółtaczce u osób przed operacją

– To skandaliczna decyzja, szuka się oszczędności kosztem pacjenta – oburza się Tomasz Walasek, dyrektor szpitala powiatowego w Białogardzie.
– Stan czystości w szpitalach powinien być taki, żeby nas leczyć, a nie fundować nam choroby i dlatego decyzja jest słuszna. Po prostu w szpitalach nie może dochodzić do zakażeń. Poza tym nie chodzi tylko o te sześć, może więcej milionów złotych oszczędności, ale o wymuszenie na placówkach zdrowia, by przestrzegały elementarnych zasad higieny – odpowiada Renata Furman, rzecznik prasowy resortu zdrowia.
Ministerstwo Zdrowia od początku roku nie finansuje już szczepień przeciw żółtaczce, którym poddawani byli chorzy przygotowywani do operacji. I to właśnie wywołało tyle emocji. Cykl trzech szczepień (bo tyle potrzeba do uzyskania pełnej odporności) kosztuje ok. 200 zł i można przypuszczać, że wielu osób nie będzie na to stać. W Białogardzie, gdzie dyrektor szpitala jest tak oburzony, stopa bezrobocia sięga 40% i trudno sobie wyobrazić, by ktoś zdecydował się na podobny wydatek. Co na to szpital? – Decydować będzie rachunek ekonomiczny – tłumaczy dyr. Walasek – jeśli operacja będzie droga, zdecyduję się na dodatkowy koszt szczepienia. Jeśli będzie to prosty zabieg, koszt obciąży pacjenta.
W koszalińskim szpitalu wojewódzkim (wyliczono, że na szczepionki musieliby wydać 1,2 mln zł) pacjentom niezaszczepionym nikt nie odmówi operacji, ale zostaną poinformowani o konsekwencjach ewentualnego zakażenia. Rozważa się tu pomysł wykupienia wyższego ubezpieczenia. Bo reguła jest następująca – pacjent nie wie, gdzie się zaraził, ale skarży szpital. Takich procesów mamy coraz więcej.

Na własne ryzyko

Jednak w opinii resortu zdrowia, obowiązkowe szczepienia to plasterek na sumienia dyrektorów. Szczepili i nie przestrzegali zasad higieny, na przykład obowiązkowego czasu sterylizacji – pielęgniarka nastawiła krótszy czas sterylizacji, bo właśnie kończył się jej dyżur. W tej sytuacji dobry jest przykład Amerykanów – zagwarantuj bezpieczeństwo leczenia. Jeśli cię na to nie stać, zamknij placówkę, bo gdy sprawa trafi do sądu, to on podejmie taką decyzję. Na to dyrektorzy odpowiadają, że porządny sterylizator kosztuje ponad 100 tys. zł, a ich na to nie stać.
Żadna szczepionka nie jest obojętna, bo ingeruje w nasz system immunologiczny – to kolejny argument przeciwników obowiązkowych szczepień. Nie każdy musi być szczepiony.
Resort wspiera gen. Andrzej Trybusz, główny inspektor sanitarny. Jest oburzony sygnałami, że w niektórych placówkach wymusza się od pacjentów oświadczenia, iż do szpitala przychodzą na własne ryzyko.
– Wirusowe zapalenie wątroby jest bardzo groźne, ale przestrzegając wymogów sanitarnych, możemy go uniknąć – dodaje dr Zbigniew Dębski z Zakładu Epidemiologii Państwowej Inspekcji Sanitarnej. – Chodzi nie tylko o bardziej skomplikowane zabiegi, ale także o zwykłe posprzątanie.
Głos zabrał też rzecznik praw obywatelskich. – Wycofanie się Ministerstwa Zdrowia z finansowania szczepień godzi w pacjentów i daje tylko pozorne oszczędności – twierdzi prof. Andrzej Zoll i dodaje, że nastąpiło zderzenie dwóch rozporządzeń. Jedno mówi, iż koszty obowiązkowych szczepień pokrywają kasy i budżet, drugie, że tylko noworodki, personel medyczny i osoby stykające się z wirusem mogą liczyć na państwowe finansowanie.
W tej sprawie resort zdrowia przygotowuje odpowiedź.

Rynek producenta

Od 1992 r. liczba zakażeń wirusem typu B spadła pięciokrotnie. Osiem lat temu mieliśmy ponad 34 przypadki na 100 tys. osób. Dziś ten wskaźnik spadł do siedmiu osób na 100 tys. Poziom europejski to pięciu chorych na 100 tys. W państwowym Zakładzie Higieny uważa się, że osiągnęliśmy sukces, jednak do Europy trochę nam brakuje. Poprawa wskaźników – tak ciesząca epidemiologów – na pewno jest wynikiem obowiązkowych szczepień. Dziś mocno ograniczonych. Od 1996 r. bezpłatnie szczepiono m.in. osoby skierowane na operację. Teraz skreślono je z listy. Tymczasem najwięcej zakażeń notuje się u osób powyżej 65. roku życia, mających częsty kontakt ze służbą zdrowia. W tym miejscu pesymiści twierdzą, że decyzja ministra nie zmobilizuje szpitali do przestrzegania reżimu sanitarnego. Przewidują, że zwiększać się będzie liczba osób przewlekle chorych, coraz większe będą wydatki na ich leczenie i odszkodowania. Optymiści twierdzą, że szpitale muszą „zaostrzyć sprzątanie”.
Jak kupowane są szczepionki? Resort zdrowia ogłasza przetarg centralny, wybiera najkorzystniejszą ofertę, szczepionki bezpłatnie przekazywane są szpitalom. I to z nich korzystali pacjenci. Dziś osoba wybierająca się do szpitala stwierdza z przerażeniem, że koszt prywatnej wizyty lekarskiej, szczepionki i wykonania zastrzyków ociera się o wspomniane 200 zł.
W Polsce dostępne są cztery szczepionki. Potentatem jest GlaxoSmithKline, 95% zaszczepionych otrzymało specyfik tej firmy. – W Polsce obowiązują ceny producenta – tłumaczy Bożena Drewicz z GlaxoSmithKline. – Nie negocjujemy ich z resortem. Jednak znamy realia i oczywiście są one o wiele niższe niż w innych krajach. Na przykład w Niemczech cena jest trzy razy wyższa niż w Polsce. Oczywiście, w nowej sytuacji obserwujemy rynek, ale na duże obniżki pacjenci nie mogą liczyć. By dawać dobry produkt, musimy prowadzić kosztowne badania kliniczne.
Podsumowując sprawę, Ministerstwo Zdrowia przypomina, że w ustawie o ZOZ-ach pacjent otrzymuje nie tylko zapewnienie świadczeń zdrowotnych, ale także gwarancję bezpiecznego leczenia. To prawda jakby zapomniana.


Wirusowe zapalenie wątroby typu B to tzw. żółtaczka wszczepienna. Pierwsze objawy (zmęczenie, bóle w okolicach wątroby, żółte białka) mogą wystąpić nawet po ponad trzech miesiącach. U 8% chorych może się to skończyć marskością wątroby.

 

Wydanie: 3/2002

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy