Między Kają a Mają

Między Kają a Mają

Ludu, mój ludu, czemu zamiast zdać sobie sprawę, że innego lata już nie będzie, że to ostatni czas, kiedy jeszcze możesz przeżyć wakacje z dzieciakami albo rozłożyć się na wznak pod chmurą i napawać runem wonnym i niebem wolnym, dajesz się z prawa i z lewa targać gównoburzami? Zdumiewającą moc ich wywoływania mają dwie istoty bliźniaczo durne a zajadłe, jedna gotowa przegryźć każdemu gardło w obronie nienarodzonych, druga chętna odpalić pas szachida w obronie niewykształconych. Jeśli jesteśmy w stanie wyobrazić sobie bzdurę, której nawet najbardziej fanatyczny katotalib tudzież biało-czerwony Khmer nie wypowie z obawy o to, że ludożerka nie jest aż tak głupia, by się nią przejąć – Kaja i Maja wypowiedzą, a jakże, z nabożną czcią wydeklamują każdy kocopał.

Rodacy z masochistyczną przyjemnością rzucą się na ten ochłap ku wściekłej użerce, a ich obszczekiwania i ujadania słychać będzie z kosmosu. Jakby horyzonty umysłowe narodu były tak przerażająco ciasne, że między panną Staśko i panią Godek nie istniała już przestrzeń dla rozumnych sporów. Fakt, że obie te fundamentalistki, zamiast urządzać swoje happeningi mentalne dla garstki wyznawców w salkach parafialnych lub barach mlecznych, prowokują cały naród do waśni i zdolne są wyprowadzić z równowagi tabuny tęgich umysłów, dowodzi, że jesteśmy narodem idiotów. A zatem Olga Tokarczuk winna przyznać, że po prostu nie pisze dla Polaków. Na tak podstępną inwektywę nikt by osobiście się nie obruszył – jak się oburzać, to nie indywidualnie – toż byłoby zarzewie do masowego pożaru książek, niedopalone dotąd egzemplarze powieści noblistki poszłyby z dymem, osmaleni żarem obywatele wyrażaliby ogniem dumę ze swojej polskości. A teraz zaszachowani i zbici z pantałyku nie bardzo wiedzą, co począć, więc na wszelki wypadek się kłócą. Jedni wyznają: „Jestem dumny z bycia idiotą, więc nie czytam książek”, drudzy postponują klasistowski paradygmat, jeszcze inni używają trollerskiego evergreena: „A kto to jest ta Tokarczuk?”, rzeczone strzechy zaś, pod które nie chce trafić noblistka, generalnie mają to wszystko w dupie, o niczym nie słyszały, ale jak będzie trzeba spuścić łomot, to każdemu i chętnie, zwłaszcza przy sobocie po robocie.

Jeżeli o mnie chodzi, już 30 lat temu czułem się cokolwiek zaniepokojony, kiedy w dyskursie akademickim przestano używać określenia muzyka „poważna” jako niedopuszczalnie wartościującego i zastąpiono je epitetem „klasyczna”. Rodziło to takie potworki językowe jak „współczesna muzyka klasyczna” na określenie awangardy symfonicznej. Hasło „kultura wysoka” zostało wygnane ze słownika naukowego, jeszcze zanim podjąłem studia kulturoznawcze. Już wtedy czułem, co się święci, choć miałem nadzieję, że nie dożyję czasów, w których hunwejbini lewicy uznają za klasizm ogłoszenie, że literatura nie jest dla analfabetów. Dawno temu usłyszałem od naprawiacza pralek, który kręcił głową na mój księgozbiór zajmujący mnóstwo przestrzeni mieszkalnej, że „książki są dla darmozjadów, jak ktoś pracuje, to nie ma czasu ani siły na czytanie”. Nie dałem mu w mordę i od tej pory nie opuszcza mnie myśl, ile dzieli zgodę na takie wyznanie od pól śmierci, na których wyrzyna się nie tylko intelektualistów, ale na wszelki wypadek wszystkich okularników.

W kręgach stołecznych polpotystów już za obelżywe uznaje się określenia „elity intelektualne” i „inteligencki”, picie wina z apelacją lub piwa kraftowego jest wyszydzane jako burżuazyjny grymas i Maja zaraz poprowadzi lud z widłami na filharmonie. Demokracja nie obowiązuje w kulturze, a wszelka poprawność, także polityczna, kulturę poddaje sterylizacji – kto tego nie rozumie, jest idiotą. W ramach post scriptum dodam tylko, że choć wszystkie prozy Olgi Tokarczuk czytałem, za jej najlepszą książkę wciąż uważam napisany jeszcze w ubiegłym stuleciu „Dom dzienny, dom nocny”, na smaczki „Empuzjonu” zaś jestem impregnowany, nawet jeśli brzmi to idiotycznie.

w.kuczok@tygodnikprzeglad.pl

Wydanie: 31/2022

Kategorie: Felietony, Wojciech Kuczok

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy