NIE – dla ludzi bin Ladena

NIE – dla ludzi bin Ladena

Polska przewodzi Europie Środkowej w antyterrorystycznej krucjacie

W polityce równie ważne jak dobry pomysł jest wybranie właściwego momentu jego realizacji. Technologowie rządzenia mogliby z takiej perspektywy jedynie przyklasnąć zorganizowaniu w Warszawie konferencji antyterrorystycznej państw Europy Środkowej, Południowo-Wschodniej i Wschodniej akurat w minionym tygodniu. Wielki zlot najwyższych rangą przedstawicieli 16 krajów regionu, w tym 11 prezydentów, a także reprezentantów USA, Rosji, ONZ i (to też bardzo ważne) Turcji trafił na moment, kiedy międzynarodowe działania przeciwko terroryzmowi nabrały nowego tempa.
Na dzień przed warszawskim szczytem na podobnej naradzie, tyle że zwołanej zupełnie ad hoc, bardzo nieformalnie, zebrali się liderzy głównych państw Unii Europejskiej. Wcześniej George Bush publicznie zapowiedział, że Stany Zjednoczone zwrócą się do innych krajów o poważniejsze zaangażowanie w antyterrorystyczną krucjatę. Już wiadomo, że swoje wojska wyślą do Afganistanu Niemcy (prawie 4 tys. żołnierzy) i Francuzi. Coraz bardziej oczywiste 1(choć w dniu konferencji w Warszawie nie było to jeszcze potwierdzone), że podobną

propozycję otrzyma Polska.

Powoli przechodzimy do drugiego etapu walki z terrorystami, kiedy coraz trudniej będzie komukolwiek stać z boku.
„Coś, co może i wydawało się kilka tygodni temu ceremonią w znacznym stopniu deklaratywną, nagle nabrało głębszego sensu”, ocenił obrady w Pałacu Prezydenckim w Warszawie jeden z komentatorów polskiej prasy. Miał rację i nie miał. Idea zebrania w stolicy czołowych polityków naszego regionu, by głośno powiedzieli, że jesteśmy zdeterminowaną i gotową do działania częścią antyterrorystycznego frontu, od początku miała bowiem głęboki sens.
Z perspektywy czasu można powiedzieć, że Aleksander Kwaśniewski, pomysłodawca warszawskiego spotkania, wyprzedził tutaj innych polityków. Zaledwie tydzień po terrorystycznych zamachach w Ameryce, kiedy świat był w szoku, polski prezydent zaproponował podczas spotkania szefów państw bałtyckich w Tallinie, by spotkać się w skali regionu i dać własną odpowiedź na zagrożenie terrorystyczne, z jakim wchodzimy w XXI stulecie.
Sceptycy mówili, że wychodzimy przed szereg, że Ameryka nie potrzebuje takiego spotkania. Zastanawiano się, czy władze wszystkich krajów regionu będą nim zainteresowane, czy nieobecność kilku państw nie zakończy się blamażem idei konferencji. Inni wysuwali wątpliwość, czy będziemy mieli własną,

regionalną odpowiedź na terroryzm

XXI w.
Rzeczywistość nie potwierdziła tych obaw. Niezwykle trudna protokolarnie i politycznie operacja zorganizowania Warszawskiej Konferencji zakończyła się na tyle szybko, że szczyt odbył się w najlepszym możliwym czasie. Amerykanie poparli go jednoznacznie, jako ważny sygnał płynący akurat teraz z Warszawy. Szczyt stał się także – co być może najistotniejsze – dowodem, że nawet w obecnej sytuacji międzynarodowej, kiedy w naturalny sposób zwiększyło się znaczenie głównych uczestników koalicji antyterrorystycznej – USA, Wielkiej Brytanii i Rosji – inne kraje też mają coś do powiedzenia i pozostają podmiotem, a nie przedmiotem dyskusji, jak zwalczać terroryzm. Mówił o tym dzięki bezpośredniemu połączeniu z Waszyngtonem w tzw. telemoście prezydent George Bush.
Zawarte w Planie Działania, czyli w końcowym dokumencie spotkania, idee utworzenia Centrum Szkoleniowego dla jednostek antyterrorystycznych i służb z krajów uczestniczących w Warszawskiej Konferencji oraz Fundacji Pomocy Ofiarom Terroryzmu na Świecie, a także Instytutu Badań nad Terroryzmem pod egidą ONZ to tylko przykłady inicjatyw wartych zrealizowania. Jeszcze ważniejsze są uzgodnienia dotyczące szerszej wymiany danych wywiadowczych i współpracy w kontrolowaniu ruchu uchodźców, stanowiącego

często wygodny parawan

dla szmuglu terrorystów i broni.
Reprezentujący George’a Busha jego osobisty pełnomocnik ds. walki z terroryzmem, Charles Taylor, przypomniał, że w wielu krajach potrzebna jest rewizja prawa, by można było skuteczniej zwalczać terroryzm. W Polsce trzeba będzie np. zmienić przepisy, by możliwe było blokowanie kont bankowych wykorzystywanych przez terrorystów do finansowania swojej działalności.
Wiele mówiono o sposobach walki z bioterroryzmem oraz groźbą ataków chemicznych, a nawet nuklearnych ze strony współczesnych szaleńców, których – jak mówili kolejni uczestnicy szczytu – symbolem nie są ani żadna narodowość, ani jakakolwiek religia, a jedynie nienawiść.
Polska jako gospodarz Warszawskiej Konferencji potwierdziła przy tej okazji, że jesteśmy ważnym graczem na międzynarodowej arenie, że w regionie Europy Środkowej i Wschodniej to my nadajemy ton działaniom na rzecz budowania nowego ładu w warunkach globalnego zagrożenia terroryzmem.
Pozwala nam to mocno popierać rozszerzenie NATO, bo udowodniliśmy, że uczestniczący w warszawskim szczycie kandydaci do Sojuszu są wiarygodnymi partnerami USA. Mówił o tym w Warszawie Aleksander Kwaśniewski, zapowiadając konieczność zaproszenia nowych państw do NATO w przyszłym roku.
Udała się nawet rzecz nieoczekiwana – treść antyterrorystycznego Planu Działania poparli delegaci Białorusi, która wcześniej wstrzymywała się z oficjalną oceną wydarzeń z 11 września. To kolejny sukces Polski, uważającej słusznie że w naszej części Europy nie może być żadnej czarnej dziury do wygodnego funkcjonowania terrorystów Osamy bin Ladena i wszystkie podobnych ugrupowania.

 

Wydanie: 46/2001

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy