Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Panie ministrze Sikorski! My wiemy, że nie ma pan teraz głowy do ministrowania, bo chciałby pan zostać kandydatem na prezydenta, czyli żyrandolem, jak elegancko określił tę funkcję pana pryncypał premier Tusk. Ale może jednak na chwilę oderwałby się pan od miłych marzeń i zajął się niektórymi sprawami w MSZ? Jak choćby operacją, która pomogłaby lokować polskich dyplomatów w budującym się korpusie unijnej dyplomacji. Czyli Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych. Unijne ambasady są organizowane – a Polaków tam nie widać. Nie wspominając już o stanowiskach unijnych ambasadorów…
Sorry, ale to jest ważna sprawa, nie tylko dla tych kilkunastu, kilkudziesięciu ludzi, których udałoby się w unijne struktury wpasować. To chyba jasne, prawda?
Tymczasem nie ma kto się tą sprawą zająć, bo nie zajmuje się tym pan, nie zajmie się pani minister Bernatowicz, o reszcie pańskich zastępców nie ma już co wspominać…
Aha, jest jeszcze dyrektor generalny, który bardzo pilnuje, żeby niewłaściwe osoby (tzn. te, które zaczynały pracę w MSZ przed rokiem 1989) do unijnej dyplomacji się nie dostały. Im MSZ poparcia dawać nie zamierza. Przepraszamy, ale czy to mądre?
Tyle krótkiego apelu do ministra.
Nawiasem mówiąc, mało kto wierzy, by był skuteczny. W MSZ raczej wszyscy zakładają, że minister Sikorski będzie zajęty sprawami krajowymi do kwietnia, maja. Aż pogodzi się z tym, że musi ustąpić miejsca Bronisławowi Komorowskiemu. Trwają więc spekulacje, jak głęboko Sikorski zaangażuje się w polityczną grę. I czy wiąże się z tym rzeczywista walka o prezydenturę, czy też zwykła chęć udowodnienia sobie, że jest się dobrym… A może jedno i drugie?
Bo nie sposób nie zauważyć, że minister przystąpił do walki bardzo energicznie, dając wywiady prasowe, polemizując z posłem Palikotem etc. Palikot miał zresztą pecha, bo skrytykował Annę Applebaum na wyrost, nie mając ku temu potrzebnej wiedzy. Gdyby poszperał, wiedziałby, że amerykańskiej żonie naszego ministra zdarzało się już wykorzystywać ekskluzywną wiedzę męża w artykułach prasowych… One zresztą zbudowały jej silną pozycję w obozie Republikanów. Cóż, w MSZ z szacunkiem mówią, że to udane małżeństwo, i złośliwie dodają, że w tym związku to ona jest ta mądrzejsza, a on ten ładniejszy.
I kończąc ten wątek – w MSZ komentują też, że minister Sikorski niezbyt szczęśliwie powiedział, że jako prezydent będzie bardziej zwrócony na sprawy zagranicy niż na sprawy kraju. Mój Boże, strzelać sobie takie samobóje! Przecież premier Tusk chce prezydenta na telefon, a nie takiego, który z małżonką rozbijać się będzie z sukcesami po Europie, tak że ludzie będą pytać: a kto to jest ten łysiejący blondyn u boku prezydenta?
Na razie na tym całym zamieszaniu najlepiej wyjść może Cezary Król, kierujący Sekretariatem Ministra. On już wie, że minister lubi docenić oddanych urzędników. I nawet określił za to oddanie cenę – to stanowisko ambasadora w Słowenii.
Zazdrościmy Królowi – cicha placówka, unijna, Lublana piękne miasto, i w Alpy, i nad ciepłe morze rzut beretem. Ech, niektórzy to potrafią się sprzedać…
Attaché

Wydanie: 8/2010

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy