Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

No tak, miał być wielki sukces w związku z odnowieniem Trójkąta Weimarskiego, ze spotkaniem Komorowski-Merkel-Sarkozy, a wszyscy gadają o gafach. Cóż, były, każdy je widział. Warto więc zastanowić się, dlaczego były, tak by uniknąć ich w przyszłości.
Bo czy zawinił Protokół Dyplomatyczny? Jego rolą było skoordynowanie planu wizyty z protokołami niemieckim i francuskim. Efekty tego są zawsze w białej książeczce. Potem jednak jest już samo życie, na które MSZ nie ma wpływu. Nie ma wpływu na kompanię honorową wojska polskiego ani na to, jaką flagę zaprezentuje. W tym przypadku nie była to oficjalna flaga państwowa…
Nie ma też wpływu na BOR, który powinien przygotować parasole. A w zasadzie uzgodnić z odpowiednimi biurami Niemiec i Francji, jakie będą procedury w przypadku deszczu. Swoją drogą, ewentualność złej pogody powinna uwzględnić Kancelaria Prezydenta. To przecież było łatwe do przewidzenia…
MSZ nie ma też wpływu na taką sytuację, że jest nasz prezydent i dwójka gości i Komorowski siada pierwszy.
Można było również odnieść wrażenie, że MSZ nie miało wpływu na to, co prezydent oficjalnie deklarował. A to istotna sprawa, bo o gafach za chwilę nikt nie będzie pamiętał.
Otóż prezydent oświadczył, że oręduje za tym, by w spotkaniach Trójkąta wzięła też udział Rosja, prezydent Miedwiediew. I teraz pytanie: czy prezydenccy ministrowie odpowiedzialni za sprawy zagraniczne konsultowali z MSZ pomysł rzucenia tej idei? Czy MSZ o tym wiedziało? Wydaje się, że nie.
Poza tym, gdy rzuca się tak istotną propozycję, to nie tylko warto ją przemyśleć w kraju, lecz także skonsultować z zainteresowanymi. Na początek z samym Miedwiediewem. Bo warto wiedzieć, jak ją przyjmie. Sytuacja, w której ją odrzuca, pomija milczeniem, jest dla polskiego prezydenta dyskomfortowa.
Podobnie rzecz się ma z Niemcami i Francją. Ciekawe, czy ktoś wcześniej zastanawiał się, co na to Merkel i Sarkozy?
Bo nie miejmy złudzeń – taki czworokąt ani Francji, ani Niemcom nie jest potrzebny. Niemcy mają własne, dwustronne, bardzo dobre stosunki z Rosją. Można powiedzieć: uprzywilejowane. Francja też ma dobre. Po co miałyby to poświęcać i dopuszczać do tego innych? Chyba tylko po to, by ociosywać Polskę z antyrosyjskich uprzedzeń, ale dla nich to gra niewarta świeczki…
Dobre MSZ i sprawnie działająca Kancelaria Prezydenta (plus Kancelaria Premiera) tych wszystkich raf powinny uniknąć. A fakt, że nie uniknęły, świadczy o tym, że współpraca w tym trójkącie kuleje. Że od czasów Lecha Kaczyńskiego niewiele się poprawiło.
I to powinny być główne wnioski na przyszłość, a nie dywagacje na temat parasola.
Zwłaszcza że życie przynosi nowe zadania, chociażby związane z prezydencją. Owszem, prezydencja jest dziś, po wejściu w życie traktatu lizbońskiego, o wiele mniej ważna niż kilka lat temu, poza tym i Merkel, i Sarkozy postawili na budowę Unii w Unii, czyli strefę euro, ale parę rzeczy może Polska ugrać. Tylko że, zdaje się, po pierwsze, nie wiemy, jak to zrobić. Bo gdzie są chociażby spotkania ministrów spraw zagranicznych na temat prezydencji? A po drugie, nie za bardzo wiemy, co chcemy osiągnąć.
Tak to jest, jak głowa zadurzona sondażami i Smoleńskiem.
Attaché

Wydanie: 7/2011

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy