Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Lato w MSZ. Minister Sikorski jest do 20 sierpnia na urlopie, więc jakby trochę spokojniej. Ale gdy wróci, od razu zaplanował mocne uderzenie, bo 23 sierpnia rozpoczyna się narada ambasadorów. Tym razem dwutygodniowa. O czym trzeba radzić przez dwa tygodnie?
Jest pewne szaleństwo z tymi naradami. Bo mamy doroczną naradę, jak najbardziej potrzebną, tylko że powinna być ona ograniczona do kilku dni. To naprawdę wystarczy. Ale oprócz sierpniowego spotkania organizowane są w MSZ narady regionalne i subregionalne. Np. narada ambasadorów w Ameryce Łacińskiej. Do tego dochodzi stała wymiana informacji drogą elektroniczną. Gdy patrzy się na to wszystko, wniosek nasuwa się sam – czego istotnego i nowego mogą się dowiedzieć ambasadorowie podczas tych wielodniowych i wielogodzinnych narad? Czy jest – używając współczesnego określenia – odpowiedni wsad?
Bo świat dzisiejszy wygląda tak, że nie jest sztuką pozyskanie informacji. Sztuką jest ich selekcja i zinterpretowanie. A czy to się dzieje?
Czy nasze MSZ zarzucane jest (i zarzuca innych) stertami wiadomości, czy też to wszystko jest ułożone, przetworzone?
Zdaje się, że jest to pytanie retoryczne. Bo spójrzmy na losy departamentu, który odpowiada za ostateczne przetworzenie i uporządkowanie informacji, i nadanie jej sensownego kształtu. To Departament Strategii i Planowania. I otóż ten departament, pisaliśmy już o tym wielokrotnie, od lat nie ma swego dyrektora. Kierował nim Maciej Pisarski, ale teraz jedzie do Stanów Zjednoczonych, będzie w Waszyngtonie zastępcą ambasadora. A zastąpi go trzeci Wiśniewski, młody człowiek, po trzydziestce, który przyszedł w grupie z UKIE, a wcześniej nie pracował za granicą.
Nic mu nie ujmując – takimi departamentami kierują ludzie z profesorskimi tytułami, partnerzy dla instytucji naukowych z całego świata. A tutaj mamy uparte podkreślanie, że strategia i planowanie to dziś w polskiej dyplomacji rzecz drugorzędna.
Blackberry jest ważny i laptop.
To zaczyna przypominać telewizję, która produkuje sygnał stereo, full HD, ba, 3D, tylko zapomniała o filmach i programach, które miałaby emitować.
A co do owego trzeciego Wiśniewskiego. Otóż jest on trzecim, bo pierwszym, tzw. dużym Wiśniewskim jest Rafał Wiśniewski, dyrektor generalny, który właśnie wyjechał objąć placówkę w Kopenhadze. A drugim, czyli małym Wiśniewskim, jest Dariusz Wiśniewski, dyrektor Centrum Rozwoju Zawodowego.
Rafał Wiśniewski, wyjeżdżając do Danii, wyznaczył swego zastępcę na czas do rozstrzygnięcia konkursu na stanowisko dyrektora generalnego. Tym zastępcą jest Jarosław Czubiński, syn Lucjana, prokuratora generalnego z czasów PRL, obecny dyrektor Departamentu Konsularnego.
To ciekawa nominacja, mocno w MSZ komentowana. Bo Czubiński to człowiek od spraw konsularnych, po drugie – niemający doświadczenia menedżerskiego, więc do obecnej funkcji mało przygotowany. Z drugiej strony, raczej trzymał się z dala od polityki, od różnych grup. Teraz jako wskazany przez Wiśniewskiego dyrektoruje, a jednocześnie wystartował w konkursie na stanowisko dyrektora generalnego.
Ciekawe, jak to wszystko się potoczy…
Attaché

Wydanie: 33/2010

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy