Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Na korytarzach MSZ aż huczy od opowieści o planowanej ambasadorskiej roszadzie. A oto jej szczegóły. Pierwszym elementem jest Andrzej Towpik, obecnie ambasador RP przy NATO, wcześniej wiceminister spraw zagranicznych. Towpik to jest postać – jeden z najlepszych fachowców jeśli chodzi o sprawy polityki bezpieczeństwa, ceniony tak na Wschodzie, jak i na Zachodzie. Parę lat temu próbował go wygryźć z brukselskiej placówki jego zastępca, Wojciech Waszczykowski. Rozsiewał wiadomości, że Towpik, jako dyplomata jeszcze z czasów PRL, jest niewiarygodny dla Amerykanów. Skończyło się tym, że sami Amerykanie poprosili ministra Geremka, by wycofał z placówki Waszczykowskiego, ponieważ jego działania przeszkadzają współpracy Polska-NATO. Wtedy minister wysłał Waszczykowskiego na ambasadora do Iranu.
Ale Towpikowi minął czteroletni okres ambasadorowania, poza tym Jerzy Szmajdziński zaproponował mu stanowisko wiceministra obrony. Nadszedł więc czas powrotu do Warszawy. I czas zastanawiania się, kogo posłać na jego miejsce. Początkowo spekulowano, że zastąpi go Marek Siwiec. Jego osoba miała być rękojmią, że stosunki z NATO są dla Polski priorytetowe. Potem mówiono, że Siwiec do Brukseli się nie wybiera i że wciąż trwają poszukiwania osoby, która utrzymałaby po Towpiku poziom placówki.
I taką znaleziono – nowym ambasadorem przy NATO ma być Jerzy Maria Nowak, obecny ambasador w Hiszpanii, wcześniej m.in. ambasador przy OBWE w Wiedniu i dyrektor Departamentu Polityki Bezpieczeństwa. Nowak to także doświadczony dyplomata, znający problematykę bezpieczeństwa i instytucji europejskich na wylot. I z racji owej wiedzy ulubieniec wszystkich szefów MSZ, poczynając od lat 60.
Kto pojedzie na miejsce Nowaka do Madrytu? Tu także jest już kandydat. To Grażyna Bernatowicz, obecny podsekretarz stanu w MSZ, jeszcze z czasów rządów Jerzego Buzka. Pani Bernatowicz, zanim została wiceministrem, była dyrektorem Departamentu Prawnego. Gdy w ostatnich miesiącach rządu Buzka wszyscy wiceministrowie i zdecydowana większość dyrektorów ewakuowała się na zagraniczne placówki, ona jedna, sama jak palec, pozostawała bez propozycji. Co wyglądało trochę dziwnie, bo ambasadorami zostawały osoby o mniejszych niż ona kwalifikacjach. Teraz zaproponowano jej Madryt.

PS
Parę tygodni temu pisaliśmy o różnych dziwnych sprawach dziejących się w naszej ambasadzie w Japonii. O podejrzanych decyzjach finansowych ambasadora oraz o jego słabej pozycji w samym Tokio. Co w pewnym zakresie potwierdza decyzja Toyoty o wybudowaniu fabryki samochodów w Czechach, a nie w Polsce. No, ale wróćmy do spraw finansowych – 3 grudnia wyjechała do Tokio komisja, która ma sprawdzić księgi rachunkowe ambasady. To dobra wiadomość, prawda?

Wydanie: 50/2001

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy