Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Pewne rzeczy już się wyjaśniają. Przez parę miesięcy zastanawiano się w MSZ kto zastąpi Piotra Ogrodzińskiego na stanowisku dyrektora Departamentu Ameryki, Jacka Bylicę na stanowisku dyrektora Departamentu Polityki Bezpieczeństwa, no i Marka Jędrysa na stanowisku dyrektora Departamentu Europy. Wszyscy trzej – przypomnijmy – wyjeżdżają na placówki jako ambasadorzy. Różne MSZ-etowski korytarz układał hipotezy, ale teraz jest już niemal jednomyślny.
Henryk Szlajfer, którego typowano na stanowisko dyrektora Departamentu Polityki Bezpieczeństwa, obejmie inny departament – Ameryki. I to obejmie, jak zapewniają dobrze poinformowani, bez płk. Bolesława Świetlickiego. O tym wcześniej pisaliśmy, otóż subtelny intelektualista Szlajfer, jeden z najbliższych współpracowników Bronisława Geremka, gdy ten kierował MSZ, ma wielką słabość do Świetlickiego, który intelektualistą nie jest. Parę osób już zresztą o tę słabość zdążyło Szlajfera podpytać, no i zawsze uzyskiwało odpowiedź w stylu: przecież to jest świetny pracownik, znakomicie mi się z nim pracuje.
Zgodnie z tym kredo, Szlajfer trzymał go na stanowisku swojego zastępcy, gdy był dyrektorem Departamentu Planowania i Analiz (Strategii Polityki), potem, gdy pojechał do Wiednia jako ambasador przy OBWE, także ściągnął go na swojego zastępcę. Gdy parę miesięcy temu w gmach poszła informacja, że Szlajfer ma objąć Departament Polityki Bezpieczeństwa, wśród jego pracowników zapanował strach, że przyjdzie tam ze swoim pułkownikiem.
No i ich modły zostały wysłuchane. Szlajfer obejmie departament po Piotrze Ogrodzińskim. I to bez Świetlickiego, który jeszcze ma zostać w Wiedniu. A kiedy wróci, trafi do innego departamentu.
Natomiast Departament Polityki Bezpieczeństwa ma objąć dr Robert Kupiecki, który obecnie jest zastępcą Jerzego Marii Nowaka, naszego ambasadora przy NATO w Brukseli. No i nawet ci, którzy w MSZ Kupieckiego nie znają (a jest ich paru), kiwają głowami ze zrozumieniem, że to dobra kandydatura. Bo ludzie wychodzący spod ręki tego dyplomaty (ponad 40 lat pracy w MSZ!) trzymają poziom…
No i tak doszliśmy do trzeciego departamentu – Europy. I jak niesie MSZ-etowska fama, jego szefem ma zostać Stanisław Komorowski, który właśnie zakończył misję ambasadora RP w Wielkiej Brytanii.
Komorowski, Szlajfer… Zwolennicy teorii, że MSZ-etem wciąż trzęsie Bronisław Geremek aż się zataczają. Szlajer był jego bliskim współpracownikiem, redagował mu wystąpienia. Komorowski był dyrektorem jego sekretariatu. Potem obaj wyjechali na dobre placówki, teraz mają objąć ważne departamenty.
Co ciekawe, w ostatnim czasie głównymi propagatorami “teorii o Geremku” już nie są urzędnicy z PRL-owskim rodowodem, tylko ci, którzy swego czasu postawili na bojową prawicę, wyjechali na placówki, wrócili z nich, a teraz się szwendają gdzieś po kątach MSZ. I tak sobie tłumaczą swój średni los. A może by spojrzeli na siebie i swoje umiejętności?

Wydanie: 27/2004

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy