Odmłodzić Karskiego

Odmłodzić Karskiego

Jak pan rozumie swoją rolę w filmie dokumentalnym? Na ile bliskie jest panu stwierdzenie, że kino ma do spełnienia nie tylko misję artystyczną, że rodzi się też z głębokiej potrzeby zwrócenia uwagi na jakiś problem i może zmieniać świat?

– Po trosze widzę siebie jako wysłannika, który stara się edukować, zmieniać otoczenie. Mam w dorobku filmy, które dosłownie zmieniły świat. Myślę o „Borderline: The People vs. Eunice Baker” (2004), filmie o niepełnosprawnej dziewczynie skazanej na 15 lat więzienia, bo przyznała się do morderstwa, którego nie popełniła. Jako opiekunka miała zajmować się małym dzieckiem, którego rodzice wyjechali. Było lato, mieszkanie przegrzane, klimatyzacja nie działała, a ona nie była w stanie zdać sobie sprawy z zagrożenia. Siedziała z dzieckiem i ono zmarło z przegrzania. Obwinili ją rodzice dziecka, właściciel domu z niesprawną klimatyzacją, odsuwając od siebie problem. W procesie została skazana za morderstwo.

Takie projekty stanowią rodzaj kampanii społecznej.

– Liczne rozmowy, artykuły w prasie i wzmianki w telewizji na temat filmu, który robiłem przez pięć lat, doprowadziły do tego, że nagle ci sami sędziowie, którzy ją skazali, przyjechali na proces odwoławczy i uświadomili sobie nieporozumienie. To wydarzenie nie miało precedensu, bo do procesów odwoławczych dochodzi rzadko, a prawie nigdy sędziowie nie zmieniają w nich decyzji. Eunice, niewinna 26-latka, wyszła na wolność po odsiedzeniu czterech z 15 lat, na które została skazana.

To nie koniec.

– Innym przykładem jest „Fence­line: A Company Town Divided” (2002), film o osadzie tuż przy rafinerii Shella w Luizjanie. Mieszkało tam 500 osób, wszyscy czarni. Kiedyś kupili domki, a niedługo potem wyrosła im za płotem rafineria i zaczęła zatruwać. Wszyscy wiedzieli, że Aleja Raka to miejsce, gdzie nie należy mieszkać, ale oni tkwili w pułapce, bo nikt domów nie mógł sprzedać. Shell mówił, że wszystko jest dobrze. Trzy lata jeździłem tam z kamerą. A gdy film miała pokazać telewizja, miesiąc przed emisją Shell zwrócił się do nich, aby go nie pokazywali, potem zaproponował pieniądze na programy edukacyjne na ten temat. Dwa tygodnie przed emisją do osady przyjechali przedstawiciele Shella i dali mieszkańcom nowe mieszkania z dala od rafinerii. A oni walczyli o to 20 lat. Gdy odbywała się premiera filmu, osiedle już nie istniało. Wszystko zniszczyły buldożery. Wróciłem tam i zrobiłem dokrętkę.

Dlatego warto robić filmy dokumentalne.

– Daje mi to kopniaka do pracy i poczucie sensu. Szczególnie pociągają mnie projekty mówiące o konfliktach i dylematach moralnych. Lubię wyzwania, a filmowanie to też wielka przygoda i to, co jest najbardziej pasjonujące w pracy dokumentalisty – nieoczekiwane znalezisko. Chciałbym, aby młodzi ludzie, którzy poszukują sensu życia i właściwych wzorców moralnych, zobaczyli film o Karskim – pomocne mogą być sekwencje animowane – i zastanowili się, jak powinniśmy się zachować, gdy komuś dzieje się krzywda, i czy jako jednostka jestem w stanie zmienić świat.

Foto: materiały prasowe

Strony: 1 2 3

Wydanie: 45/2015

Kategorie: Kultura

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy