Odwetowcy

Odwetowcy

Overview

Pewien literat wyznał, że nic mu nie sprawiło takiej trudności jak napisanie swojego testamentu. Niejednoznaczne zdanie, źle dobrane słowo, a nawet przecinek postawiony nie tam, gdzie należy, mogły spowodować niesnaski wśród spadkobierców, niekończące się procesy sądowe i niedające się uśmierzyć nienawiści w rodzinie. Różnica między testamentem a konstytucją (najwyższej rangi produktem prawniczym) jest wiadomo, że wielka, a polega na tym, że konstytucję napisać jest łatwo, każdy magister prawa to potrafi bez głębszego zastanowienia. Jakie ona spowoduje skutki, to w małym stopniu zależy od tego, co jest w niej napisane, a więcej od innych czynników, takich jak obyczaje, religia, ideologia panująca, poziom kultury umysłowej itp. Głupiego polityka najłatwiej poznać po tym, że chce koniecznie wprowadzić nową konstytucję.

Mówi się, że konstytucje są tylko wtedy szanowane, gdy zostały wprowadzone dzięki walce i poświęceniu się ludności danego kraju. Psychologicznie biorąc, wydaje się to bardzo prawdopodobne, ale historia mówi co innego: jeżeli zbuntowany lud żąda „konstytucji”, to rozumie to słowo w sensie metaforycznym, a w rzeczywistości chodzi mu o cele bardziej konkretne, należące do kompleksu interesów życiowych, poruszające uczucia i dające się wyobrazić. Szeroko jest znany przykład z historii niedalekiego kraju, gdzie konspiratorzy postanowili wprowadzić konstytucję i chcąc zyskać poparcie ludu, puścili pogłoskę, że konstytucja to żona Konstantego. Czy ja sugeruję, że nasi dzisiejsi obrońcy konstytucji, narzekający na słaby oddźwięk swoich usiłowań, powinni wymyślić swoją „żonę Konstantego”? Uchowaj Boże. Powinni przede wszystkim okazać, że rzeczywiście oburzają ich akty bezprawia, krzywda wyrządzona słabszym przez silniejszych, ustawy bezcelowo obrzydzające ludziom życie, a my już sami dojdziemy do wniosku, że potrzebna jest konstytucja i trybunał. Tymczasem sytuację mamy taką, że PiS metodycznie kieruje uwagę na konkrety, nierzadko zmyślone, a opozycja rzekomo liberalna mówi tylko o konstytucji i trybunale. Mieliśmy Trybunał Konstytucyjny, ale pod tą konstytucją setki tysięcy ludzi zostało wypędzonych z mieszkań, bo sądy uginały się w swej interpretacji prawa pod presją solidarnościowej „sprawiedliwości dziejowej” i ideologii świętej własności. Partia obecnie rządząca wyznaje te same zasady, nowe tysiące ludzi zostaną wyrzucone z mieszkań, ponadto wszyscy nadal będą ponosić koszty reprywatyzacji dóbr pochodzenia nieraz jeszcze feudalnego. Mieliśmy Trybunał Konstytucyjny, a na czele tego Trybunału stał specjalista od praw człowieka, więc raczej ideolog, i współtwórca niekonstytucyjnej instytucji, jaka byłaby nie do pomyślenia w żadnym państwie należącym do tzw. Zachodu.

Milicjant z Katowic wyjechał do Niemiec, otrzymał obywatelstwo i dostaje emeryturę za okres służby w polskiej Milicji Obywatelskiej. Funkcjonariusze enerdowskiej straży granicznej, jeżeli nie udowodniono im strzelania do uciekinierów, otrzymują pełną emeryturę. Żołnierze, oficerowie Waffen SS, otrzymują emerytury. Był jeden przypadek, który wzbudził wątpliwości: obywatel jeszcze Niemiec zachodnich spełniał wszystkie warunki wymagane do emerytury – odpowiedni wiek i czas pracy, ale był szpiegiem enerdowskim. Pamiętam dyskusję, ale nie wiem, jak urzędy rozstrzygnęły ten przypadek. Dyskutanci byli podzieleni: opozycjoniści z NRD byli przeciw emeryturze, niektórzy z Niemiec zachodnich uważali, że emerytura w tym nietypowym przypadku także się należy.

Zredukowanie emerytur wszystkim pracownikom Służby Bezpieczeństwa do poziomu niewystarczającego na przeżycie było perfidnym skazaniem jednych na śmierć głodową, drugich na skrócenie życia. Tego typu akty tyraństwa w Polsce są możliwe niezależnie od tego, czy Trybunał Konstytucyjny istnieje i czy jest niezawisły w swoich orzeczeniach, czy wprost przeciwnie. To nie jest pierwszy ani ostatni akt bezprawia podyktowany „moralnością” odwetu, jaka panuje w partiach i innych organizacjach posolidarnościowych, Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej nie wyłączając. Uzasadnienie, jakie dają tej ustawie politycy i dziennikarze kaczystowscy, świadczy, że na pracownikach SB i innych instytucji wymienionych w ustawie się nie skończy. Nie dla zabawy IPN sporządził spisy osób pracujących na jakichkolwiek stanowiskach kierowniczych w administracji do wójtów włącznie. Rząd łączy poszukiwanie pieniędzy gdzie się da z rozkoszą zemsty na komunie. W uzasadnieniu pisze się o służbie „państwu totalitarnemu”. Kodeks karny jest tak często zmieniany, że nie wiem, czy w nim figuruje „zbrodnia totalitaryzmu”. Słowo „totalitaryzm” najpierw było książkowe, a następnie weszło do języka propagandy. Naukowcy i intelektualiści spierają się, co ono znaczy i do jakich państw się stosuje. Przeciętny Polak tym słowem się nie posługuje i nie wie, co ono znaczy. Zaliczać PRL do tej samej kategorii państw co stalinowska Rosja i hitlerowskie Niemcy może tylko propagandysta, mentalny terrorysta lub człowiek żyjący stale w nastroju złości. Autentyczny patriota powie: może PRL była państwem totalitarnym, ale było to państwo polskie. Pisowiec tego nie uzna, a nawet nie zrozumie, bo jego ojczyzną nie jest realny kraj z takim czy innym ustrojem, lecz internacjonalny antykomunizm. Gdy mówi, że jest inaczej, ja mu nie wierzę.

Wydanie: 41/2017

Kategorie: Bronisław Łagowski, Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy