Operacja 1001 Frombork – to był ruch, nie impreza

Operacja 1001 Frombork – to był ruch, nie impreza

Do artykułu „Fromborskie legendy odżywają na nowo” (PRZEGLĄD nr 28), a przede wszystkim do listu czytelniczki wywołanego tym materiałem, należy się kilka wyjaśnień i uściśleń. W latach 1967-1973 we Fromborku prowadzona była Operacja 1001-Frombork, której pełna nazwa brzmi: Harcerski Ruch Młodzieży o Honorowe Obywatelstwo Fromborka Miasta Mikołaja Kopernika – Operacja 1001-Frombork. Ta nazwa właściwie wyjaśnia wszystko – Harcerski Ruch Młodzieży… Zwracam uwagę, że nie akcja, przedsięwzięcie, impreza czy – jak byśmy to dzisiaj powiedzieli – projekt, ale ruch. Odczytywać to należy jako pewną ideę ujętą w ramy organizacyjne o określonym celu i oczekiwanym wyniku, do której można przystąpić dobrowolnie, realizując zadania wskazane albo własne, mieszczące się we wspomnianej idei, nią ograniczone i prowadzące do osiągnięcia nakreślonego celu. Organizatorem tego ruchu było harcerstwo ze Związkiem Harcerstwa Polskiego (wówczas jedyną jego organizacją), a adresowany był do młodzieży, całej młodzieży. Bez względu na przynależność lub jej brak. Celem ruchu, z perspektywy indywidualnego uczestnika, było uzyskanie godności Honorowego Obywatela Fromborka. Warto zauważyć, że uzyskanie godności honorowej niemal zawsze jest dziełem przypadku – zauważenia przez kogoś, wnioskowania i uznania gremium (kapituły) przyznającego. Tym razem było inaczej – młody człowiek decydował o podjęciu zadań, czasami wysuwał własne, ale prowadzące do uznanego celu, i realizował to najlepiej, jak potrafił – pozytywna ocena tych starań praktycznie była przewidywalna przez samego starającego się o godność – było to dość sformalizowane.

Tyle gwoli przypomnienia spraw sprzed ponad 50 lat. A co do listu czytelniczki, organizatorem wypoczynku letniego dla dzieci pracowników wojewódzkiej rady narodowej były zapewne służby socjalne tego urzędu. Prawdopodobnie skorzystały z propozycji harcerstwa zorganizowania grupy lub grup ewentualnie zainteresowanych udziałem w przygotowaniach obchodów kopernikowskich (w 1973 r.). Wyjaśnić należy, że chorągiew ZHP w Bydgoszczy, w odróżnieniu od innych, we Fromborku była organizatorem zgrupowania dla obozów wędrownych, noszącego nazwę Kopernikanie. Do Fromborka przybywały zazwyczaj 50-osobowe grupy wędrowne, wcześniej przez dziesięć dni pracujące w Toruniu przy rewitalizacji ruin zamku Dybów. Ich szlak wiódł przez Golub-Dobrzyń, Brodnicę, Olsztynek i Olsztyn do Fromborka, gdzie uczestnicy pracowali przez sześć dni. Takie były założenia i taka realizacja. Jak było w przypadku tej konkretnej grupy, trudno po 50 latach stwierdzić. Nie rozumiem natomiast zupełnie przebierania uczestników obozu za harcerzy. Jak wykazałem, był to zabieg zupełnie zbędny i chyba nie najlepszy z punktu widzenia wychowawczego. Zbadałem szczegółowo kwestię Honorowego Obywatelstwa Fromborka (HOF) z czasów „Operacji 1001-Frombork”. Nadano je 2391 osobom – nie potrafię stwierdzić, ile spośród tych osób było harcerzami, gdyż na żadnym etapie dochodzenia do tej godności kryterium przynależności do ZHP nie występowało, nawet na potrzeby statystyczne.

Nie polemizuję i nie oceniam wrażeń, odczuć i opinii, jakie autorka listu wyniosła z opisanej przygody. Minęło już ponad 50 lat, a i świat widziany oczami 13-latki jest nieco inny niż po upływie półwiecza. Chciałbym jednak zapewnić autorkę listu i czytelników, że „przypadkowi pseudoharcerze” we Fromborku to po prostu młodzież, w większości z zasadniczych szkół zawodowych, która pracowała dla miasta z własnej woli, najczęściej bez „nagród i medali”, także bez mundurka harcerskiego. Łącznie z harcerzami było ich ok. 40-46 tys.

Hm. Jerzy Chrabąszcz, autor książki „Księga Honorowych Obywateli Fromborka. Lata 1967-2010”, HOF

Fot. archiwum prywatne

Wydanie: 32/2022

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy