Organy i organ płciowy

Organy i organ płciowy

Wystawa aktów wybitnego malarza Józefa Wilkonia w centrum Warszawy, na 52. piętrze wieżowca Libeskinda. Jesteśmy na wysokości iglicy Pałacu Kultury i Nauki, tuż obok niej. Niezwykły widok panoramy miasta przeszkadza oglądać sztukę, konkuruje z nią, odciąga uwagę nawet od aktów. Malarz podchodzi do mnie, mówi: „O, Tomek, fajnie, że jesteś”. Poczułem, jakbym miał 20 lat, a ile lat ma on? 88 – świetnie wygląda, energicznie się rusza, ma jasny umysł. Nagle uświadamiam sobie, że jeśli dożyję tego wieku, to stanie się to zaledwie za 18 lat. Przypominam sobie, co robiłem tyle lat temu, i zdaje mi się, że to było przedwczoraj. Czyli równie szybko to zleci w drugą stronę, może szybciej, z wiekiem lata mijają prędzej i jest to dojmujące złudzenie.


Jak zwykle po tenisie polityczne rozmowy z Ł. Mamy różne opinie o Kaczyńskim. Ł. uważa, że prezes jest opętany władzą i więcej nic. Ja sądzę, że obok władzy jest też chyba mania ideologiczna i chęć stworzenia nowego Polaka, narodowego katolika. Ale dopuszczam myśl, że to żądza władzy sprawia, że tylko cynicznie gra rolę ideologa. W sumie zajmujemy się głupstwami, kiedy świat ma inne problemy. Ten rok i poprzedni są przełomowe. To trochę tak, jakby po długim badaniu lekarz w końcu wydał wyrok. I świat już wie, że zmierzamy do samozagłady. Oczywiście ta wiedza jest niepewna siebie, zamglona, tak jak wiedza o tym, że każdy z nas musi umrzeć. Niby wiemy, ale nie wiemy. Tu jest podobnie. Dlatego tak opornie i leniwie podejmujemy próby, by dać sobie szansę żyć dłużej. Bo to, że życie człowieka na Ziemi nie jest wieczne, to oczywiste. Ale nasze wymarcie wkrótce byłoby jednak przedwczesne.


Reakcje na film braci Sekielskich rodzą pytanie, czy męski organ płciowy wykończy polski Kościół. Na pewno go osłabi i upokorzy. Teraz będzie trochę szamotaniny, a trochę kajania się tych lepszych biskupów, a niewielu ich. To bardzo czułe miejsce, ludzie są niezwykle wrażliwi na molestowanie dzieci. Oczywiście staruszki będą gdakać, że z księdzem to nie grzech. Tak powiedział na spowiedzi ksiądz mojej pierwszej żonie, gdy spowiadała się jako nastolatka. Od wielu lat bardzo krytycznie piszę o polskim Kościele, robiłem to jeszcze w czasach, gdy uważano, że to odwaga. Czasami nie było mi łatwo, po stanie wojennym jeździłem po parafiach, czytając wiersze polityczne. Kościół był wtedy naszym sojusznikiem i przyjacielem. Zdarzało mi się od ołtarza czytać wiersze, których słuchał prymas Glemp i potem ściskał mnie serdecznie. Czułem więc, że grzeszę niewdzięcznością. Przy całym swoim krytycyzmie, chyba jak wszyscy, nie doceniałem, jak duża jest ta ukryta mroczna strona Kościoła. Po ciosie, jakim był „Kler”, nastąpił cios następny i Kościół jest na deskach. Może nadal mówić o moralności, ale już leżąc w pokracznej pozycji, więc nie brzmi to przekonująco. I strach wyobrażać sobie, jaka była w Kościele skala występków seksualnych w dawnych czasach, skoro tyle tego jest dzisiaj. Myślałem, jak radzi sobie z tymi koszmarnymi wykopaliskami kościelnymi ks. Jacek Prusak. Poznałem go przed laty, długo i serdecznie z nim rozmawiałem, ksiądz psychoterapeuta, mądry, dobry człowiek, ideał duchownego. Skarżył mi się, że polski Kościół przeszkadza mu w wierze. Nie zawiódł mnie, mówi od ołtarza: „Czy Kościół jest owczarnią, czy miejscem dla stada wilków w koloratkach? Miejscem dla tych, którzy są w stanie oskubać każdą, zwłaszcza najsłabszą owcę? Chcę, żebyście zrozumieli, że nadchodzi sąd nad tymi wilkami w koloratkach. Ofiarom należy się troska, także wasza, a nie bieganie na klęczkach koło takiego czy innego księdza lub biskupa”. Szkoda, że tylko garstka takich księży jest w naszym Kościele.


Prezes dwoi się i troi, by nie przegrać wyborów, można go co chwila podziwiać na innej trybunie z grymasem gniewu na okrągłym obliczu. W przeddzień emisji słynnego filmu wrócił do starej piosenki: „Nie chcemy, żeby nasze dzieci były seksualizowane niemal od kołyski”. Już widzę, jak złowrogie LGBT pochyla się nad polskim dzieckiem i łapie go za przyrodzenie. Prezes podkreślił, że PiS jest za normalną rodziną i za normalnym małżeństwem. Jak rozumiem, on sam tworzy normalną rodzinę. A tu nagle jak diabeł z pudełka wyskakuje „Tylko nie mów nikomu”. Prezes przez chwilę skonsternowany, ale już ma pomysł, już woła, że będą kary nawet 30 lat za pedofilię. Ale pedofilia to generalnie wina PO, więc i Tuska, rzecz jasna. A prawda jest taka, że sojusz PiS z Kościołem powoduje, że kryzys w Kościele to także kryzys w tej partii.

Wydanie: 21/2019

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy