PiS skuteczniej mobilizuje przeciwników niż zwolenników

PiS skuteczniej mobilizuje przeciwników niż zwolenników

Warszawa 16.03.2016 r. Zbigniew Mikolejko – filozof religii, historyk religii, eseista, pedagog fot. Krzysztof Zuczkowski

Kaczyński pozbył się ludzi myślących, inteligentnych, porządnie wykształconych. Otoczył się dworakami Prof. Zbigniew Mikołejko – kierownik Zakładu Badań nad Religią Instytutu Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk. Panie profesorze, kilka godzin przed naszą rozmową w programie Bronisława Wildsteina w TVP cytowano pana słowa, że Jarosław Kaczyński posłużył się chamami, aby zdobyć i utrzymać władzę w sposób brutalny i bezczelny. To miała być ilustracja, jak oderwana od władzy elita – część tzw. przemysłu pogardy – traktuje zwykłych Polaków. – To ciekawe, bo ja pochodzę z dołów społecznych, a Bronisław Wildstein, który był wielkim prezesem telewizji, wywodzi się z porządnej rodziny inteligenckiej. Zacznijmy jednak od początku. – Od Adama i Ewy? Rasa ludzkopodobna Prawie. Na czym polegało chamstwo biblijnego Chama? – Cham wszedł do namiotu, w którym spał jego odurzony winem, nagi ojciec – Noe. Ten widok najwyraźniej go rozbawił, opowiedział więc o sytuacji braciom, Semowi i Jafetowi. Ci, nie patrząc na Noego, okryli go. Okazany ojcu szacunek się opłacił – Chamowi i jego potomstwu Noe wyznaczył rolę najniższych sług pozostałych braci. To było naznaczenie dziedziczne. Tę biblijną opowieść przeniesiono z powodzeniem na grunt polski, utożsamiając chłopa z chamem. – Jeszcze w XVI w. dość mocno trzymał się piastowski mit wolnego kmiecia. Synowie chłopów mieli szansę na awans społeczny, urodzony we wsi pod Żninem poeta Klemens Janicki do dziś uchodzi za wybitnego humanistę okresu odrodzenia. Ale XVI w. jest ostatnim, gdy awans chłopa nie był czymś wyjątkowym, sprzecznym z porządkiem społecznym. Wraz z eliminowaniem wolnych kmieci i rozwojem folwarków szlacheckich opartych na poddaństwie i pańszczyźnie znaleziono ideologiczne uzasadnienie zniewolenia chłopów. Wykorzystano do tego Stary Testament i Kościół katolicki. Z linii Jafeta wywiedziono szlachtę, z linii Sema – Żydów, z linii Chama zaś – chłopów. Szlachta stała się rasą panów, a chłopi – pozbawionymi osobistej wolności sługami. Pozostawiono ich poza porządkiem społecznym, naznaczono piętnem niewolnika, traktowano nie jak ludzi, lecz jak rasę ludzkopodobną. Co ciekawe z dzisiejszej perspektywy, Żyd stał znacznie wyżej niż chłop, wystarczyło, by się przechrzcił, a droga do uzyskania statusu herbowego szlachcica stawała – jak przed członkami grupy religijnej Jakuba Franka – otworem. Dowody na to, że pozycja Żydów była wyższa niż chłopów, znajdujemy też znacznie później. W białym dworze w „Panu Tadeuszu” – jakkolwiek by było w epopei narodowej – jest miejsce dla Jankiela, ale nie widzimy w nim chłopów, oni są gdzieś w polu, przy robocie i bezimienni. Mimo to dochodziło do „psucia” szlacheckiej krwi. Walerian Nekanda Trepka, szlachcic spod Miechowa, dokonał wielkiej lustracji i w XVII-wiecznej „Księdze chamów” opisał grubo ponad 2 tys. podejrzanych związków. – Tylko z Małopolski, dodajmy! Dotyczyły one przedstawicieli zamożniejszych rodzin chłopskich i mieszczańskich. Wtrącenie chłopów w zwierzęcość doprowadziło m.in. do rabacji w 1846 r., trzydniowej rzezi, w czasie której chłopi rżnęli „ciarachów” – znienawidzoną szlachtę i służbę dworską. Oszczędzili kobiety, planując w chacie Jakuba Szeli stworzenie nowej rasy poprzez ożenienie się z wdowami i córkami „ciarachów”. To był taki eugeniczny projekt wydobycia się z chamskości. Wyzwolenie obcą ręką Dzięki reformom uwłaszczeniowym chłop nie tylko stał się właścicielem ziemi, którą uprawiał, ale także obywatelem, który mógł m.in. dochodzić swych praw przed sądem. – Walka o tę realizację prawa do obywatelskości trwała jeszcze długo, co zostało doskonale opisane w „Chłopach” – Władysław Reymont pozostaje dla mnie zresztą największym socjologiem wsi polskiej. Chciałbym zwrócić uwagę na ciekawe, choć często pomijane zjawisko: chłop wyzwolony przez zaborców, a więc obcą ręką, zostaje wpisany w opowieść szlachecką, obsadza się go – jak u Henryka Sienkiewicza w „Potopie” – w roli wiernego królowi obrońcy ojczyzny. Wzorcową rolę w narzuceniu chłopom owej historii szlacheckiej odegrały np. „Wieczory pod lipą” Lucjana Siemieńskiego, w których starzec opowiada wiejskim dzieciom o przeszłości kraju i zachęca je do miłowania ojczyny. Ojczyzny, której chłopi, wyrzuceni poza nawias szlacheckiego narodu, zostali pozbawieni. W noweli Stefana Żeromskiego carski ułan mówi: „To nie chłop (…), to powstaniec”. Powstanie styczniowe,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2016, 52/2016

Kategorie: Wywiady