Podzielona lewica umacnia PiS

Podzielona lewica umacnia PiS

Warszawa 18.11.2015 r. Gavin Rea - pisarz. fot.Krzysztof Zuczkowski

Gdy w powyborczą noc słyszałem głosy młodych lewicowców, że w Polsce skończył się postkomunizm, pomyślałem: Polsce grozi nie postkomunizm, lecz skrajny nacjonalizm Dr Gavin Rae – socjolog z Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie, autor książek o polskiej transformacji: „Poland’s Return to Capitalism: From the Socialist Bloc to the European Union” i „Privatising Capital: The Commodification of Poland’s Welfare State”, obywatel Wielkiej Brytanii, a od niedawna także Polski. „Hollande – prezydent wojny” to tytuł z portalu „Süddeutsche Zeitung”. Telewizje pokazały francuską bombę, która ma spaść na Syrię, opatrzoną napisem „From Paris with Love” („Pozdrowienia z Paryża”). Socjaliści idą na wojnę? – To nic nowego. Spora część europejskiej socjaldemokracji od lat jest zaangażowana po stronie wojny. Premier mojego kraju, Tony Blair, w 2003 r. bez wahania przyłączył się do Amerykanów i uderzył na Irak. Podobnie było w Polsce – przewodniczący SLD Leszek Miller poparł wysłanie wojsk do Iraku. Stan wyjątkowy Wówczas przez Warszawę przeszły wielotysięczne manifestacje antywojenne. – Nie przesadzajmy. Największa liczyła 10 tys. osób. W Londynie przeciwko udziałowi w wojnie manifestowało wtedy milion ludzi, w Madrycie i Rzymie – setki tysięcy. W Polsce 10 tys. to – jak na lewicową manifestację – bardzo dużo. Kilka dni temu zapytałem lewicowego aktywistę, ile osób działa teraz w ruchu antywojennym. Odparł całkiem serio: „Trzy”. – (Śmiech) Sądzę, że jest ich trochę więcej, zresztą przekonamy się w lipcu, gdy na Stadionie Narodowym w Warszawie będzie się odbywał szczyt NATO. Protestowanie przeciwko NATO w Polsce może być odebrane jako działalność antypaństwowa i antypatriotyczna. – Czy patriotyczne było manifestowanie na Majdanie obok flag UPA? Wiem, że polska lewica musi pokazać lewicy zachodniej, iż NATO nie jest tylko symbolem agresji, reliktem zimnej wojny; musi wytłumaczyć kontekst historyczny, polityczny i położenie geograficzne Polski między Wschodem i Zachodem, zwrócić uwagę na agresywną politykę Putina. To jednak nie powód, by się zgadzać na program militaryzacji kraju, rozmieszczenie stałych baz NATO. Czy Polska ma być głównym poligonem NATO, linią frontu i terenem przyszłej wojny? Rozumiem milczenie lewicy – także partii Razem i Krytyki Politycznej – w tej sprawie. Wynika ono z obawy przed posądzeniem o zdradę, wysługiwanie się Moskwie i Putinowi. Podobnie rzecz się ma z jej stosunkiem do obecnego rządu Ukrainy, w którym są oligarchowie i przedstawiciele skrajnej prawicy, ale polska lewica poszła w poparciu dla niego za daleko. Potrafiła protestować, gdy płonęła tęcza na pl. Zbawiciela, ale nie wtedy, gdy w Odessie płonęli ludzie zablokowani przez nacjonalistów w siedzibie związków zawodowych. Przecież można było powiedzieć: nie jesteśmy po stronie Putina, jednak nie możemy pozostać obojętni wobec tej bestialskiej zbrodni. Zachęca pan do protestów, ale może demonstracje zostaną zabronione. Socjalista Hollande zażądał wprowadzenia stanu wyjątkowego na trzy miesiące w całej Francji, co grozi m.in. odwołaniem zapowiedzianych manifestacji antykapitalistycznych w czasie szczytu klimatycznego w Paryżu. – Nie wierzę, by stan wyjątkowy mógł skutecznie zapobiec atakom terrorystycznym. To rzeczywiście bardzo niebezpieczna sytuacja, bo Francja uchodzi za jeden z najbardziej demokratycznych krajów w Europie. Rządy innych państw mogą – pod pretekstem walki z terroryzmem – ograniczyć prawa obywatelskie. Konserwatywna kontrrewolucja Dwa dni przed zaprzysiężeniem na ministra spraw zagranicznych Witold Waszczykowski mówił o „oszalałym lewactwie”, które rzekomo usprawiedliwia terroryzm i lekceważy zagrożenie. Jego wywiad dla RMF odebrano jako zapowiedź kontroli środowisk lewicowych. – Uważam za bardzo niebezpieczne powiązanie przez prawicę ataków terrorystycznych z zapowiedzią nasilenia walki z lewicą. To podsyca nienawiść i może doprowadzić do bezpośrednich ataków na ludzi lewicy. Prezydent Andrzej Duda wysłał list do uczestników Marszu Niepodległości, którzy kilka godzin później wznosili hasła nie tylko nacjonalistyczne i antyislamskie, ale i antylewicowe. – W tym marszu szli bardzo młodzi ludzie. Jestem zaszokowany poglądami młodzieży w Polsce. Gdy PiS doszło do władzy w 2005 r., mówiono o moherowej rewolucji. W wyborach w 2007 r. zwolennicy Platformy Obywatelskiej wzywali młodych wyborców, by odbierali babci dowód, wskazując, że na PiS głosują ludzie starsi. Po katastrofie smoleńskiej wokół krzyża na Krakowskim Przedmieściu dyżurowały głównie starsze osoby. Konfrontowała się z nimi wychodząca z okolicznych barów liberalnie nastawiona młodzież. Teraz

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2015, 48/2015

Kategorie: Wywiady