Polski krajobraz

Polski krajobraz

Już od dłuższego czasu dręczy mnie niepokój, co z katastrofą smoleńską, z komisją Macierewicza, co ze sztuczną mgłą, z trzema ocalałymi z katastrofy. Wielka cisza zapadła nad tym dramatem. Czemu nie ma jeszcze dowodów, że to był zamach z udziałem Tuska i Putina? Lud smoleński powinien się domagać wyjaśnienia. A lud pokornie milczy. Czeka. A nie można by powiedzieć ludowi, że brak dowodów jest dowodem, że to był spisek? Bo jak może w ogóle nie być żadnych śladów? To znak, że je zatarli, świadectwo, jak przebiegły był spisek. A tu nagle prezes przerywa milczenie, ale zdawkowo. Mówi, że to nie jest normalne wyjaśnianie katastrofy lotniczej i że wierzy Macierewiczowi. Sugeruje, że podkomisja smoleńska ma „nowe ustalenia”. Jakie? A tajemnica. Prezes ma rację, to nie jest normalne wyjaśnianie katastrofy. Fascynujące, jak brednia może być podtrzymywana przy życiu, nie ma już materiału, by ten temat płonął, to niech przynajmniej się tli.

W wyborach prezydenckich w Gdańsku Aleksandra Dulkiewicz zdobyła ponad 82% głosów. Świetna frekwencja, przygniatające zwycięstwo. Na drugim miejscu uplasował się Grzegorz Braun – zupełne polityczne zezwierzęcenie – który dostał w Gdańsku niemal 12% głosów, bardzo mało i bardzo dużo. Na prowincji ten procent trzeba by zapewne podwoić. Można więc sądzić, że setki tysięcy ludzi w Polsce ma takie jak on poglądy na świat. Aż zimno się robi.

Taśmy Kaczyńskiego. Coś mi się zdaje, że tego Austriaka Geralda Birgfellnera to oni wsadzą, tak to się skończy.

Beniamin Netanjahu, premier Izraela, podobny do Kaczyńskiego, także narodowo-prawicowy i też próbujący ograniczyć demokrację w swoim kraju, jest podejrzany o korupcję. Prokurator generalny Izraela zamierza mu postawić zarzuty przekupstwa i oszustwa. Premier nie przyznaje się do winy i przekonuje, że jedynym celem tych oskarżeń jest próba pozbawienia go stanowiska. Czy jest do pomyślenia w Polsce, by prokurator generalny pozwolił postawić zarzuty prezesowi?

Wszyscy moi dalsi i bliscy znajomi, którzy mają firmy, mówią jednym głosem, że dramat, bo brakuje pracowników. Znalezienie kogoś kompetentnego i sumiennego graniczy z cudem. Młodzi chcą mało pracować i dużo zarabiać, nikt nie jest gotowy dochodzić do sukcesu wytrwałą pracą. Sukces ma być natychmiast. Swoje też zrobiła wielka emigracja, w puste miejsca wchodzą Ukraińcy. A to jednak jest Wschód, są tam ludzie wartościowi, ale liczni mają pańszczyźnianą mentalność. Udręką polskich pracowników jest to, że jeden etat nie wystarcza. Większość moich znajomych pracuje na dwóch albo ma wiele dodatkowych prac. Cierpią na brak czasu dla siebie i swoich dzieci. Szkoła dzieci nie wychowuje, nie wychowują rodzice, wychowują się same, korzystając z wątpliwej wiedzy grupy rówieśniczej i z internetu. Reforma edukacji przeniosła gimnazja do szkoły podstawowej, przeniosła więc tam burzliwy wiek dojrzewania, wzmocniony przez nowy model nastolatka. Nauczyciele są zupełnie na to nieprzygotowani. A szkoły sztywne, przeładowane niepotrzebną wiedzą, żal mi moich dzieci.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 11/2019, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Wydanie: 11/2019

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy