Jak powstrzymać napływ uchodźców

Jak powstrzymać napływ uchodźców

Trzeba pomóc krajom Afryki zbudować i rozwinąć system edukacyjny

W ostatnich dniach maja chyba cały świat oglądał z podziwem, zachwytem i wzruszeniem, jak młody człowiek urodzony w Mali w kilkanaście sekund wspiął się na czwarte piętro domu w Paryżu, by uratować dziecko, któremu groziła śmierć. Wspaniały, naturalny odruch Człowieka. Starożytny poeta Menander powiedział: „Jakże piękną istotą jest człowiek, kiedy jest Człowiekiem”. Nasz brat z Mali z pewnością jest Człowiekiem. Trafił do Paryża, poszukując lepszego życia. Jestem przekonany, że Francuzi znajdą sposób, by podziękować młodemu, nielegalnemu uciekinierowi z Afryki.

Popatrzmy nieco szerzej na ten drobny fragment problemu. Nie ulega wątpliwości, że Afrykę i Bliski Wschód zalała ogromna fala nieszczęścia. Jak my, Europejczycy, a w szczególności jak my, Polacy, reagujemy na nieszczęścia dotykające innych? Nie będę dochodził do konkluzji ogólnie znanych i głęboko nas zawstydzających. Popatrzmy nieco dalej, by wyobrazić sobie najbliższą przyszłość.

Niebywały postęp wiedzy i technologii jest rezultatem wzrostu wykształcenia społeczeństw. W roku 1970, liczbę studentów na świecie oszacowano na 28,6 mln. Od tamtej pory liczba studentów podwaja się co 16-17 lat. Prawdopodobnie w 2018 r. studiujących na uczelniach naszego globu będzie 200 mln. Ten wzrost oczywiście wkrótce zwolni, poziom 300 mln powinniśmy osiągnąć wkrótce po 2030 r.

W latach 1960-1980 uniwersytety wykształciły ok. 150 mln specjalistów z różnych dziedzin. W kolejnym 20-leciu liczba wykształconych przez uniwersytety specjalistów wyniosła ok. 300 mln. Te dwie generacje dokonały rewolucji technologicznej i zmieniają swoją pracą kształt naszej cywilizacji. Generacja specjalistów wykształconych w latach 2000-2020 z pewnością zwiększy szybkość zmian.

Społeczeństwa i rządy prawie wszystkich państw zrozumiały, że tylko wykształcone społeczeństwo jest w stanie umiejętnie zorganizować się, osiągnąć wysoką produktywność, właściwie zareagować na zmieniające się warunki życia i pracy, zapewnić sobie spokojny byt i rozwój. Ostatnie dekady kazały nam głębiej zastanowić się nad problemem wykształcenia. Zrozumieliśmy, że zdobycie dyplomu uniwersytetu nie kończy procesu kształcenia. W wielu dziedzinach wiedza podwaja się co 5-10 lat, zdobyte umiejętności tracą wartość, zanikają całe zawody. Wiemy już, że naszą wiedzę i umiejętności musimy nieustająco aktualizować. To w Europie powstało pojęcie lifelong learning, uczymy się przez całe życie. Trzystopniowy system kształcenia został szybko uzupełniony systemami kursów dokształcających, otwartych dla nieograniczonej liczby uczestników kursów online (ang. massive open online course, MOOC), studiów podyplomowych, uniwersytetów otwartych online.

Ostatnie 50 lat to czas intensywnego rozwoju systemów edukacyjnych prawie w całym świecie. Niemal wszyscy rozumieją, że warunkiem pomyślnego bytu i rozwoju społeczeństwa jest zbudowanie systemu kształcenia, w którym młodzi ludzie przez 16-18 lat będą pod okiem profesjonalnie przygotowanych nauczycieli zdobywali wiedzę i umiejętności. Z rozmysłem użyłem słów „niemal wszyscy”. W naszym kraju bowiem wielu sądzi, że pomyślną przyszłość zapewni nam odpowiednio duży oddział wojska z zaprzyjaźnionego kraju. Zostawiam jednak nasze wewnętrzne problemy, by stwierdzić, że zrozumienie potrzeby rozbudowy systemu kształcenia jest warunkiem koniecznym, ale nie wystarczającym, by taki system powstał.

UNESCO monitoruje stan systemów kształcenia na całym świecie. Przytoczę tylko jedną liczbę: co piąte dziecko, które powinno być objęte obowiązkiem szkolnym, jest poza szkołą. Oznacza to, że 1,5 mld obecnie żyjących ludzi nie jest przygotowanych – w naszym europejskim rozumieniu zawodu, wiedzy i umiejętności – do życia we współczesnym świecie. UNESCO sporządza mapy, które pokazują, gdzie poziom wykształcenia jest najniższy. W zasadzie w Afryce trudno znaleźć kraj, w którym system edukacyjny można uznać za spełniający wymagania współczesnego świata.

Skutki takiego stanu łatwo przewidzieć. Społeczeństwa krajów afrykańskich mają problemy ze zorganizowaniem państwa, ustaleniem jego systemu prawnego i administracji. Zamieszkane często przez różne grupy plemienne i religijne nie potrafią rozwiązać wynikających z tego problemów inaczej niż siłą. Rezultaty to prawie powszechna bieda i pogłębiające się zacofanie. Kraje Afryki znalazły się w pułapce chronicznego niedorozwoju wywołanego brakiem wykształcenia. Brakuje im środków, woli i świadomości, jak się z niej wydostać. Grupy społeczne, państwa i całe regiony stanęły w obliczu pogłębiającego się ubożenia, stagnacji ekonomicznej, marginalizacji kulturalnej i politycznej. Oczywiście sytuacja krajów afrykańskich jest zróżnicowana, można zaobserwować procesy modernizacji, postęp w wielu dziedzinach. Pojawiają się uspokajające prognozy, że kolejne kraje pójdą drogą chińską, ale coraz liczniejsza jest grupa państw upadłych.

Mieszkańcy wielu krajów i regionów wszelkimi dostępnymi drogami przenikają i będą przenikali z Afryki do Europy, choćby wpław, a z Meksyku do USA podziemnymi korytarzami. Jest naiwnością i podłością sądzić, że budowa murów, płotów pod napięciem i zasieków załatwi sprawę.

Drugim skutkiem jest fala ekstremizmu. Społeczeństwa w stanie chronicznego niedorozwoju już teraz stały się podatne na polityczny, religijny (Boko Haram) i etniczny (Hutu kontra Tutsi) ekstremizm. Narzędziami mnożących się grup ekstremistów są przemoc i terror. W Europie doświadczyliśmy wielu następstw ich działań.

Wszystko wskazuje na to, że jesteśmy dopiero na początku złej drogi prowadzącej do przemocy i nieszczęść. Co należy zrobić? Co powinniśmy zrobić my, Europejczycy? Należy pomóc społeczeństwom krajów Afryki w budowie i rozbudowie ich krajowych systemów kształcenia. Pomóc, wręcz sfinansować budowę i wyposażenie szkół i uczelni. Wykształcić nauczycieli i wykładowców tych szkół; jeśli trzeba, zasilić ich budżety, by wykształceni młodzi ludzie nie uciekali do pracy w naszych krajach. To program wieloletni i bardzo kosztowny, jednak należy go podjąć jak najszybciej. Na razie chętnie zrzucamy im z samolotu ryż, wysyłamy broń, a potem kontyngent wojskowy. A przecież Człowiek może pomóc drugiemu Człowiekowi w inny sposób.

Bogdan Galwas jest emerytowanym profesorem Politechniki Warszawskiej, członkiem Komitetu Prognoz PAN

Fot. Jose Nicolas/East News

Wydanie: 25/2018

Kategorie: Opinie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy