Pozwolenia i zakazy

Lubię bardzo, kiedy ktoś, kogo nie znam, pozwala mi, żebym robił to, na co mam ochotę.
„Nasz Dziennik”, polemizując z „Gazetą Wyborczą”, pozwolił mi obejrzeć „Harry’ego Pottera”. Gdyby nie ta odważna gazeta, pewnie bałbym się pójść do kina, ale kiedy przeczytałem: „W tym miejscu przypomina mi się opowieść jednego z księży kardynałów uczestniczących w pamiętnym konklawe z października 1978 r. Zauważył on, że ksiądz kardynał Karol Wojtyła zabrał na nie między innymi „Kapitał” Karola Marksa. Bo przecież Watykan nie zabraniał czytania jego dzieł. Nie znaczy to jednak, że poparł i zaakceptował jego treści. Z tych samych powodów katolik może dziś wziąć do ręki również „Gazetę Wyborczą””.
Szczerze mówiąc, ucieszyłem się bardzo, ponieważ okazało się, że oprócz tego, że mogę chodzić do kina, to w dodatku wolno mi czytać i „Gazetę”, i zapewne „Nasz Dziennik”. Ta swoboda działania tak uderzyła mi do głowy, że natychmiast rzuciłem się na wszystko, co pisze i informuje słowem. I po chwili wiedziałem dużo więcej niż przedtem.
Wzruszyłem się nawet. Szczególnie radnymi, bodajże ze Szczecina, bo tę wiadomość otrzymałem przy zmianie biegów, że radni tego miasta chcą podjąć uchwałę, że nie wolno trzymać psów w blokach. Karaluchy można, prusaki można, mrówki faraona można, psy won. Podobno najbardziej z tego pomysłu ucieszyli się kucharze orientalnych restauracji, którzy już podążają w tamtą stronę ciężarówkami i taksówkami, które nie posiadają jeszcze kas fiskalnych, ale jeżeli je nabędą po 3 tys. zł za sztukę, z czego połowę im zwróci urząd skarbowy, a 40 tys. ludzi zrezygnuje z zawodu i przestanie płacić podatki, to Ministerstwo Finansów wyjdzie na tym jak Zabłocki na mydle i tylko zaspokoi ciekawość, ile to cierpiarze zarabiają, cierpiąc na postojach.
Podobno następnym pomysłem przeznaczonym dla tej grupy zawodowej jest przygotowywane – tym razem przez sanepid – zarządzenie, żeby w każdej taksówce była zainstalowana toaleta i umywalka z ciepłą wodą dla pasażera i zimnym prysznicem dla kierowcy.
A skoro w tym felietonie mowa o taksówkach i o „Naszym Dzienniku”, to zakończę go anegdotą, która powinna w zgrabny sposób połączyć oba tematy.
Goebbels, szef propagandy III Rzeszy, nie był – jak wiadomo – Aryjczykiem i nie miał ani jasnych włosów, ani błękitnych oczek. I po dojściu Hitlera do władzy był w Szwajcarii, żegnając się w Genewie na lotnisku z taksówkarzem, dał mu spory napiwek i dodał na odchodnym: – To dla ciebie, dobry człowieku, żebyś wiedział, że naziści to przyzwoici ludzie.
Kierowca podziękował, spojrzał na Goebbelsa uważniej i odpowiedział: – Może oni nie są źli, ale przy pańskich rysach twarzy pozostałbym raczej na stałe w Genewie.

 

Wydanie: 8/2003

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy