Praca równa zeru

Praca równa zeru

Janusz Lewandowski, były minister przekształceń własnościowych, a dziś eurokomisarz, mówi w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” (23 stycznia br.), jak świetnie udała się nam (a w domyśle jemu, bo był wtedy wśród decydentów) transformacja gospodarcza: „Wolę konfrontować nasze osiągnięcia z dokonaniami sąsiadów, którzy razem z nami wyruszyli w poszukiwaniu straconego czasu. Tu wypadamy zdecydowanie dobrze”.
Ciekawe, jakich sąsiadów i jakie osiągnięcia ma na myśli? Czy staliśmy się zamożniejsi niż Czesi, Słowacy i Niemcy z NRD? Czy mniejsza niż u nich jest u nas przepaść między biednymi i bogatymi? Czy sąsiedzi powinni nam zazdrościć, że udało się nam radykalnie ograniczyć enklawy nędzy i bezdomności? Czy jesteśmy dla nich wzorem, jeśli chodzi o skuteczne zwalczanie bezrobocia? Czy lepiej funkcjonuje u nas służba zdrowia, mamy lepsze szkolnictwo, drogi i koleje, wyższy poziom zabezpieczenia socjalnego?
Odpowiedzi wszyscy znamy. Tak jak 20 lat temu byliśmy biedniejsi od Czechów i Słowaków (o NRD-owcach już nie mówiąc), również dziś jesteśmy biedniejsi, nic tu się nie zmieniło. Tylko poradziecką Litwę, dzięki kryzysowi gospodarczemu, udało nam się ostatnio wyprzedzić.
Używając języka fizyki, przez te 20 lat wykonaliśmy pracę równą zeru. Co nie znaczy, że małym kosztem, choć dla Janusza Lewandowskiego cierpienia i nędza wielu milionów Polaków to nie jest żaden koszt, bo nie wspomina o tym nawet słowem. Nasi sąsiedzi, którzy wybrali łagodniejszy model transformacji, zdołali częściowo uniknąć polskich nieszczęść. Także pod tym względem okazali się lepsi od nas.
Janusz Lewandowski zdobywa się jednak na samokrytykę. Mówi: „Przegraliśmy bitwę o słowa”. Czyli niewystarczająco wmawialiśmy ludziom, że jest im dobrze. Nadmiar krytycyzmu. To akurat naszym reformatorom udaje się doskonale.

Wydanie: 6/2010

Kategorie: Opinie