Prawda czasu i prawda ekranu

Prawda czasu i prawda ekranu

Wojna brutalnie wtargnęła do naszych głów. I szybko z nich nie wyjdzie. A jak bardzo je spustoszy, dowiemy się dopiero za jakiś czas. Obrazy śmierci, przemocy i nieszczęścia milionów ludzi zostaną z nami na zawsze. Nie tak trudno sobie wyobrazić, że to my jesteśmy na miejscu Ukraińców. Takich samych ludzi jak my. Zwykłych ludzi, którzy z pewnością nie chcieli wojny. A stali się jej bezbronnymi ofiarami. Bo w wyścigu mocarstw o nowy podział świata i strefy wpływów znaleźli się w pechowym miejscu.

Polacy najlepiej wiedzą, jakim fatum potrafi być miejsce na mapie. Musimy jednak z tym żyć. A przede wszystkim, o czym piszemy w PRZEGLĄDZIE od lat, zrobić z tego położenia wehikuł, który poniesie Polskę w stronę państwa dobrobytu. To jest możliwe. Ale do tego potrzeba sprawnie zorganizowanego społeczeństwa i mądrych polityków. Niestety, dziś w obu kategoriach mamy spory deficyt.

Skala oczekiwanej pomocy humanitarnej, medycznej, edukacyjnej i socjalnej przerasta możliwości tak zorganizowanego państwa jak nasze. Sytuacja robi się alarmowa, bo rząd nie wykorzystał dwóch tygodni, które dali mu wolontariusze, biorąc pomoc na swoje barki. Ich ofiarność, sprawność i mobilizacja pokazują, jak wielkie, choć niewykorzystane możliwości tkwią w naszym społeczeństwie. Jak wielki jest potencjał młodszych pokoleń. I jak bardzo żal tego dobra marnowanego przez niemądrych, zaściankowych polityków.

Rząd Morawieckiego jest całkowicie nieprzygotowany na to, co się stało. Zaskoczony, mimo że Amerykanie już w listopadzie ostrzegali swojego hojnego w zakupach sojusznika przed prawdopodobną wojną. I co rząd z tym zrobił? Widzimy, ile czasu zmarnowano. Teraz skutki tego niedbalstwa najbardziej odczuwają uchodźcy. A już za chwilę dotknie to prawie każdego Polaka. Nie można jednak powiedzieć, że tego rządu nie ma. Jest. Lansuje się na uchodźcach. Widzimy i słyszymy w mediach, jak premier i ministrowie ciężko pracują. Zarobieni są. 24 godziny na dobę. I tak już dwa tygodnie. Przypomina to legendarną scenę z „Misia” – „jest prawda czasu i jest prawda ekranu”.

Wydanie: 12/2022

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy