Jak prezydent już nie trzyma się Dudy

Jak prezydent już nie trzyma się Dudy

Wracam myślami do sylwestra. Ciągle jest w mojej pamięci ten kwadrans przed nowym rokiem, gdy wyszliśmy z kina w centrum Warszawy, by jechać do naszych przyjaciół, w pośpiechu, chcąc zdążyć przed północą. Na ulicach tłumy jak w Paryżu. I ów szczególny rodzaj napięcia, bo już widać zbliżający się nowy rok. A teraz ten nowy rok już zaczyna się starzeć, chociaż jest jeszcze niemowlęciem.

Strasznie obserwować, jak moloch władzy i ideologii wciąga ludzi, jak się radykalizują, okłamują sami siebie i innych. Minister kultury Piotr Gliński wierzy w „dobrą zmianę”, nie posądzam go o cynizm. Pamiętam go z czasów, gdy był średnio wyznającym religię smoleńską, o poglądach raczej umiarkowanych. W tym rządzie tańczy w pierwszej parze. Władza, ideologia, nawet półdyktatura wciąga jak mroczny odkurzacz. Nowy pomysł ministra to likwidacja zespołów filmowych – ma powstać jedna instytucja, no tak, wszystko ma być scentralizowane i kontrolowane. I w końcu zaczną powstawać filmy głęboko patriotyczne. Gliński zaczął unikać bywania w miejscach publicznych, gdzie siedzi elita, by nie zostać wybuczanym. Elita nie umie gwizdać na palcach, więc buczy. Minister kultury, który boi się ludzi kultury. Czuje się prześladowany, skarży się: „Język, którym mówi się o PiS, ma wykluczać, unicestwiać, ma nas odczłowieczyć, delegitymizować, mamy być traktowani jak Żydzi przez Goebbelsa. Ma wzbudzić do nas obrzydzenie.” No, z tymi Żydami i Goebbelsem to pan przesadził, ale obrzydzenie rzeczywiście czuję do pana poglądów.

Słyszę, jak ktoś mówi: to, co się dzieje, jest nieestetyczne, oni są obrzydliwi i naród już to widzi. Figa z makiem. Estetyka jest czymś subiektywnym, jest też efektem kultury i treningu oka. W Polsce rwane były wszystkie tradycje oprócz tradycji niechlujstwa. Teraz dopiero zaczęliśmy się uczyć piękna, ale spora część społeczeństwa jest nadal w głębokim estetycznym lesie. Przecież te wszystkie niewiasty radiomaryjne uważają, że prezes jest wzorcem męskiej urody, wysoki, szczupły, wysportowany, szarmancki, a jak on całuje w rękę. I jaki szlachetny.

Już nikt z ludzi, których znam, nie mówi o prezydencie inaczej niż Duda, czasami, z rzadka, pan Duda. Jest to po prostu zwykła Duda. Mnie też nie przejdzie przez gardło ani przez klawiaturę forma, jaką powinno się określać głowę państwa. Wszyscy poprzedni byli jednak prezydentami, nawet Wałęsa, chociaż raczej do tej funkcji się nie nadawał.

Czytam pamiętnik Mieczysława Lepeckiego, adiutanta Piłsudskiego. Marszałek, już pochylony pod ciężarem zbliżającej się śmierci, pytany o endecję mruczy: „To zapuszczony rak, ostatnia nadzieja tylko w chirurgii”. Otóż wydawało się, że hitleryzm, okupacja Polski, że to wszystko było o wiele więcej niż zabiegiem chirurgicznym. I co? I po tylu latach są przerzuty.

Oczywiście PiS ma kilka opowieści, teraz lubi się mówić narracja. Jest ona antyeuropejska lub nagle europejska, ale wyłącznie z nami jako wzorem europejskości. Jest nacjonalistyczna lub patriotyczna. PiS ma w sobie ideologię, ale podporządkowana jest ona taktyce, więc to czasami hasa od Sasa do Lasa. W sumie jednak ma to być państwo scentralizowane, religijne, nacjonalistyczne, kierowane egoizmem narodowym, dlatego w Unii PiS jest ciałem obcym. Państwo z tęsknotą za wyimaginowaną piękną przeszłością, gdzie rodzina była ważna, a ono do niej się wtrąca, kiedy nie powinno, a nie wtrąca się, gdy powinno. To komórka z dominującym ojcem rodziny. Jak czasami przyłoży żonie, nie szkodzi, to ich wewnętrzna sprawa. Tu jednak bieda, bo liberałowie znowu podnieśli krzyk. Zadawane jest pytanie, do czego więc dąży PiS. Wzorcem jest model chiński. Tam silne państwo kontroluje każdy aspekt życia, jest wolność w gospodarce, a gdzie indziej zamordyzm. Teraz właśnie Chińczycy walczą z pornografią, kary są drakońskie. Jeszcze niedawno wszyscy byli pewni, że nie ma szybkiego rozwoju gospodarczego bez demokracji. Chiny udowadniają, że to nieprawda, niestety.

Morawiecki, w którego piersi bije wielkie europejskie serce, kilka miesięcy przed wyborami postanowił wzmocnić rząd młodym człowiekiem, który niedawno jeszcze chrypiał nacjonalistyczne, faszyzujące hasła, a w sposobie mówienia zapatrzył się na Mussoliniego. Teraz trwa nagonka lewackich pederastycznych mediów na biednego chłopca.

Była rzeź drzew, teraz ma być rzeź dzików. Czegokolwiek dotkną, niszczą to.

Wydanie: 3/2019

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy