Jaki prezydent, taki pociąg

Jaki prezydent, taki pociąg

Końskie po roku od debaty prezydenckiej Andrzeja Dudy z Andrzejem Dudą

Park jest ogromny. Większy od warszawskiego Ogrodu Saskiego. Założył go ponad 200 lat temu kanclerz wielki koronny Jan Małachowski. Park powstał nieopodal rynku, który zawsze był centrum miasta, od kiedy Końskie stały się miastem. A nastąpiło to w 1748 r. Raz do Końskich przybył król Stanisław August Poniatowski i musiał być bardzo zaciekawiony tym miejscem, skoro zawitał tam, wracając z Ukrainy, a więc wcale nie było mu po drodze. W ubiegłym roku zaś dwukrotnie miasto nawiedził prezydent Andrzej Duda. Ale nie z ciekawości, tylko na potrzeby reelekcji.

6 lipca ub.r. właśnie w Końskich odbyła się debata prezydencka Andrzeja Dudy przed drugą turą wyborów. Debatował sam ze sobą, bo dwaj kandydaci nie mogli się dogadać. Za chwilę rocznica. Jak konecczanki i konecczanie oceniają miniony rok? Czy dokonali dobrego wyboru prezydenta? W gminie Końskie w pierwszej turze na Andrzeja Dudę głosowało 54,01% wyborców. Gdyby w innych gminach sytuacja była podobna, druga tura byłaby niepotrzebna. W drugiej turze też wygrał tu prezydent Duda, i to z lepszym wynikiem niż wcześniej – 61,34%. Choć trzeba powiedzieć, że mieszkańcy gminy Końskie nie w pełni poddali się jego urokowi, bo w powiecie koneckim właśnie w tej gminie prezydent miał najgorszy wynik. Najlepiej przysłużyły się mu gminy Radoszyce i Fałków, gdzie zdobył ponad 80%.

W Miejskim Parku im. Małachowskich miły chłodek. Nie ma tłoku, ale na jednej z ławek ścisk niemiłosierny. Dwie panie i czterech panów. Nie żadne nastolatki, wszyscy w wieku – na oko – co najmniej 75 lat. Jak wynika z danych demograficznych, w Końskich osób w tym wieku nie jest zbyt dużo: na 18 975 mieszkańców jedynie ok. 1,7 tys. Dygam przed szóstką na ławce. Mówię o rocznicy debaty i że chciałabym się dowiedzieć, czy są zadowoleni z wyboru prezydenta Dudy w ich gminie. Milczą. W końcu przemawiają panie. Odsyłają mnie do pobliskiej restauracji. Czy mam szukać wśród klientów lokalu, czy raczej wśród amatorów piwka spożywanego na ławce? Ani w ogródku restauracji, ani w jej pobliżu nie udaje się znaleźć rozmówców. Już wiem, że w tym mieście nie będzie łatwo.

Różny punkt widzenia

Urząd Miasta i Gminy Końskie zajmuje prawe skrzydło pałacu kanclerza wielkiego koronnego, którego centralna część nigdy nie powstała. Skrzydło świeżo wyremontowane, lśni czystą elewacją. Między nim a jego lustrzanym odbiciem tryska kilkanaście strumieni fontanny – to najmodniejszy sposób ustrajania miast, więc w Końskich też być musi. W mieście czwartą kadencję, z przerwą w latach 2010-2014, rządzi burmistrz Krzysztof Obratański. Wystawił go KWW Samorządni Ziemi Koneckiej Krzysztof Obratański, który w ostatnich wyborach samorządowych wprowadził do rady miejskiej siedmiu radnych, PiS ma sześciu, a po czterech mają SLD Lewica Razem i KWW Porozumienie Samorządowe TKN. Żadna siła nie ma większości. Był więc pomysł, żeby stworzyć koalicję PiS i SLD Lewica Razem. Ale – jak twierdzi wiceprzewodnicząca rady Regina Maciejczyk reprezentująca partię lewicową – ona i jej koledzy sprzeciwili się temu. Chociaż właśnie taka egzotyczna koalicja powstała w Radzie Powiatu Koneckiego.

Zastępca burmistrza Krzysztof Jasiński pamięta, że Samorządni Ziemi Koneckiej wywodzą się z Komitetów Obywatelskich Solidarność. Od początku lat 90. właśnie ta siła najczęściej rządziła w gminie. PiS czy któraś z jego poprzedniczek nigdy. Skąd więc miłość mieszkańców gminy do kandydata na prezydenta wywodzącego się z PiS, trudno powiedzieć. Zastępca burmistrza zastrzega się: – Debata prezydencka odbyła się nie za naszą aprobatą. To spółka wynajęła halę sportową Telewizji Polskiej. Władze samorządowe nie miały w tym udziału.

Ale nie dodaje, że to spółka miejska. – Jako zarząd miasta i gminy byliśmy biernymi uczestnikami działań – wyjaśnia Jasiński. – Nawet nie zostaliśmy zaproszeni na debatę. Ktoś z TVP zadzwonił do burmistrza z prośbą, by zgodził się na zorganizowanie studia telewizyjnego na placu Kościuszki przed kościołem. Potem burmistrz został zaproszony do tego studia na rozmowę polityczną.

Niezrażony brakiem zaproszenia na debatę burmistrz był dumny z tego, że odbywa się ona właśnie w jego mieście, bo przez kilka godzin Końskie będzie stolicą Polski. I sprawdziło się niegdysiejsze stwierdzenie Grzegorza Schetyny, że wyborów nie wygrywa się w Wilanowie, tylko w Końskich. Czy mieszkańcy są zadowoleni, że takiego wyboru dokonali? – Ci, którzy głosowali na prezydenta Dudę, akceptowali jego program – mówi wiceburmistrz Jasiński. – Na wynik wyborów przełożyło się to, że znaczna część wyborców jest w wieku 55+. W poprzednich wyborach Andrzej Duda także miał w naszej gminie większe poparcie niż Bronisław Komorowski. Platforma Obywatelska miała duże poparcie w latach 2010-2014. Przyjeżdżali do nas wojewódzcy radni PO oraz Grzegorz Schetyna i inni posłowie, ale ich deklaracje nie przełożyły się na pomoc dla miasta. Tymczasem w ubiegłym roku pozyskaliśmy z urzędu marszałkowskiego ponad 50 mln zł. Czy miał na to wpływ pan prezydent? Być może on stwarza taki mechanizm, który nakłania rządzących, by środki kierowali do gmin.

Radni miejscy w zależności od opcji, którą reprezentują, są bardziej lub mniej entuzjastycznie nastawieni do wybranego przed rokiem prezydenta. Przewodniczący rady Piotr Słoka (PiS) oczywiście widzi same plusy: – Głosowałem na prezydenta Dudę, więc jestem zadowolony. I cieszę się, że debata prezydencka była w Końskich, bo jak jeżdżę po Polsce, to przekonuję się, że ludzie kojarzą nasze miasto. Poza tym w ubiegłym roku pozyskaliśmy dla gminy 52 mln zł.

Teraz miasto i gmina to jedna wielka budowa. W zeszłym roku zrobiliśmy 30 odcinków dróg, dostaliśmy 7 mln zł na przekształcenie gimnazjum w Końskich w dom kultury. Z programu rządowego Komunikacja+ dostaliśmy pieniądze na zakup sześciu czy siedmiu busów kursujących dziś do miejscowości, które były wykluczone komunikacyjnie.

Kiedy spytać radnego, czy gdyby prezydent Duda nie wygrał, te pieniądze do gminy by nie popłynęły, twierdzi, że największy wpływ na to wsparcie miał fakt, że wnioski o dotacje były dobrze przygotowane. A to zasługa burmistrza i jego ludzi. Ale bez wątpienia istotne jest, że prezydent i rząd to jeden obóz polityczny.

Andrzej Nowak jest radnym z ramienia KWW Samorządni Ziemi Koneckiej Krzysztof Obratański. – Ciężko powiedzieć, co by było, gdyby Andrzej Duda nie wygrał – mówi. – Jest, jak jest, i chyba nikt nie narzeka. W każdym razie gmina się rozwija i wszystko idzie w dobrym kierunku.

Odmiennego zdania jest radna lewicowa. – Szkoda gadać, nic praktycznie się nie zmieniło – uważa wiceprzewodnicząca Regina Maciejczyk. – Dla mnie źle się stało, że wygrał prezydent Duda. Nie jest tak, jak być powinno. Pan prezydent był aktywny podczas kampanii wyborczej, a teraz praktycznie go nie ma. Za co go chwalić? Za 500+? Ale jest coraz gorzej, my się uwsteczniamy. A co na to mieszkańcy? Jednym się podoba, drudzy są zbulwersowani. Jak pan prezydent był w marcu ub.r., to powiedział, że w Końskich będzie pociąg. Ludzie się ucieszyli, myśleli, że zaraz się pojawi. A tu ponad rok minął i nic.

Pociąg widmo

Z tym pociągiem było tak. Linia kolejowa Koluszki-Ostrowiec, która przebiegała przez Końskie, powstała w 1885 r. i funkcjonowała ponad sto lat. 1 sierpnia 2009 r. przez Końskie przestały jeździć pociągi pasażerskie. Jedynie czasem przejedzie towarowy. Dworzec, który jest w rejestrze zabytków, trwa, lecz okna i drzwi ma zabite dyktą. Szyny są zardzewiałe. Plac przed dworcem, na który kiedyś podjeżdżały dziesiątki pekaesów, opustoszał. Kupił go jakiś prywatny kontrahent.

9 stycznia ub.r. Sejm przegłosował nowelizację ustawy o transporcie kolejowym. Dzięki tej noweli miał być wprowadzony Program Uzupełniania Lokalnej i Regionalnej Infrastruktury Kolejowej – Kolej+. Chodzi w nim o to, by niektóre miejscowości powyżej 10 tys. mieszkańców, wykluczone komunikacyjnie z powodu braku kolei, na powrót w tę kolej zaopatrzyć. W kampanii prezydenckiej każda obietnica była na wagę złota. Stąd pomysł sztabowców prezydenta Dudy, a może nawet jego samego, by do worka z obietnicami dorzucić kolej.

Nie wiadomo skąd pojawił się pomysł, by prezydent podpisał nowelizację ustawy na stacji w Końskich. Miejscowe władze zadbały o zainstalowanie na niej nowych tablic z nazwą miejscowości. Na peronie pojawiły się stolik przypominający szkolną ławkę, krzesło biurowe wyściełane i długopis. Przed stacją zaś zgromadził się tłum ludzi, którzy chcieli na własne uszy usłyszeć, co Andrzej Duda konecczankom i konecczanom obieca. Prezydent podpisał dokument i powiedział: – Rusza program Kolej+, także tutaj, w Końskich. Cieszę się, że jesteśmy w województwie świętokrzyskim i właśnie tutaj czynimy pierwsze kroki, aby wykluczenie komunikacyjne tego miasta wymazać raz na zawsze z mapy, rysując na powrót linię kolejową.

Czy ta obietnica wpłynęła na wynik wyborów? Można powiedzieć, że tak. No bo mógł nie podpisać noweli, a jednak podpisał. A skoro zrobił to w Końskich, kolej jest tu pewna jak amen w pacierzu. Nikt nie starał się studzić entuzjazmu, uświadamiać, że program obejmuje realizacje do 2028 r., więc to nie będzie jakaś ekspresowa inwestycja. Po drugie – samorządy muszą sfinansować co najmniej 15% kosztów. A po trzecie – samorządy muszą składać wnioski o realizację, z których jedynie część przejdzie do drugiego etapu.

W województwie świętokrzyskim pozytywnie oceniono dwa wnioski, w tym ten dotyczący zmodernizowania torowiska i zelektryfikowania linii kolejowej przebiegającej przez Końskie. Pod koniec grudnia ub.r. okazało się jednak, że w ramach programu Kolej+ do roku 2025 powstanie zaledwie dokumentacja. Przebudowa rozpocznie się jeszcze później i będzie kosztować prawdopodobnie ponad 1 mld zł, czyli samorządowcy musieliby wyłożyć na dokumentację i prace remontowe ponad 150 mln zł.

Mieszkańcy Końskich nie kryją rozżalenia, że pociągu jak nie było, tak nie ma. – Jaki prezydent, taki pociąg – stwierdza mężczyzna na jednym z osiedli. Tematem żartów stało się miejsce pamięci marcowej wizyty prezydenta Dudy. Ławka (z której drwiła opozycja, że jest jak ośla ławka w szkole), krzesło i długopis zostały wystawione w starostwie. Kobieta spotkana w pobliżu hali sportowej, w której odbyła się debata prezydencka, szczerze chichocze, kiedy opowiada o tej wystawie i o tym, że… ktoś skradł długopis. W starostwie słyszę: – Na ten moment ekspozycji nie ma i raczej nie będzie.

Świeży powiew

Czy istotnie debata w Końskich pomogła prezydentowi wygrać? Nie ma na to dowodu. Choć niektórzy wspominają ją niezbyt miło, bo sądzili, że skoro pytania mają zadawać mieszkańcy, to znaczy, że każdy chętny. Tymczasem do miasta przywieziono 30 starannie wybranych osób, które zasiadły na widowni, a zwykli ludzie tłoczyli się przed wejściem.

Głosowanie odbyło się 12 lipca ub.r. W gminie wytyczono 25 obwodów – 12 w samym mieście, 11 w 40 sołectwach gminy, dwa specjalne w szpitalu i DPS. Nie wszędzie wygrał Andrzej Duda. W dwóch miejskich obwodach przegrał. Wszystkie osoby, z którymi rozmawiam, są tym zaskoczone. Helena Obara, przewodnicząca Delegatury Zarządu Regionu Świętokrzyskiego NSZZ Solidarność, kiedy pytam, z czego wynika zwycięstwo Trzaskowskiego w dwóch obwodach, najpierw w to nie wierzy, a potem przekonuje, że takie analizy nie są nikomu potrzebne: – Ludzie mają prawo głosować, na kogo chcą, o to przecież walczyliśmy.

Fakty są takie: obwód nr 5 – na Andrzeja Dudę głosowało 49,10% wyborców, obwód nr 8 – 49,65%. Czyli zwycięstwo Trzaskowskiego o włos, ale zawsze. Co to za obwody, które wyłamały się z gminnej i powiatowej tendencji? Piątka to – jak mówią miejscowi – „osiedla nowobogackich, domy jednorodzinne, bliźniaki, szeregowce, młodzi ludzie, którzy poszli za Trzaskowskim jak za kolegą, przybysze, którzy przeprowadzili się z innych miejscowości”. Ósemka – osiedla spółdzielcze oraz nowe domy jednorodzinne i szeregowce. Do tej pory przewagę miały tu siły prawicowe. Co się stało tym razem – Obara nie wie.

Na szczęście dla prezydenta Dudy miejskie wyniki podciągnięte zostały w sołectwach. W 11 podmiejskich okręgach najgorszy wynik Andrzeja Dudy wynosił 55,81% (okręg nr 17, sołectwa: Górny Młyn, Koczwara, Piła, Pomyków). Najlepsze wyniki w sołectwach to 83,19% (okręg nr 20, sołectwa: Bedlenko, Bedlno, Przybyszowy, Sworzyce, Trzemoszna).

Śpieszę się

Ludzie w Końskich reagują różnie, kiedy pytam o ocenę prezydenta. Najczęściej przyśpieszają kroku i machają ręką na „nie”. Młoda kobieta z dzieckiem w wózku stwierdza tylko. – Nie głosowałam na prezydenta Dudę, nie jestem zadowolona, że wygrał. Senior z osiedla willowego jest wystraszony. Mówi, żeby przyjść, jak będzie syn.

Na osiedlu spółdzielczym mężczyzna pilnujący małych dzieci wyraża się o prezydencie Dudzie krytycznie. Jego matka przekonuje, że skoro Duda został wybrany, to należy mu się szacunek. Na osiedlu szeregowców młody mężczyzna przyznaje się, że w pierwszej turze nie głosował na Dudę, ale w drugiej – tak. I uważa, że PiS zbyt mało uwagi poświęca ludziom w jego wieku, bo np. ci do 26 lat są zwolnieni z podatku, a jego rówieśnicy, 30-latkowie, już nie.

Dlaczego w gminie Końskie poparcie dla prezydenta Dudy było tak wysokie? Helena Obara ma na to odpowiedź: – Pamiętam Końskie z lat 80. To był znaczący ośrodek przemysłowy. Tu funkcjonowały m.in. Koneckie Zakłady Odlewnicze, Zakłady Metalurgiczne Przemysłu Motoryzacyjnego Polmo, Zakłady Metalurgiczne Zamtal, Fabryka Urządzeń Odpylających i Wentylacyjnych Kowent, wiele spółdzielni. Zatrudniały nawet po kilka tysięcy pracowników. Ludzi przywoziły autokary zakładowe z różnych miejscowości gminy. Zakłady pracowały nawet na trzy zmiany. Lata 90. przyniosły pogrom tych zakładów. Były przekształcane, sprzedawane za grosze, likwidowane.

Wtedy w Końskich bezrobocie dochodziło do 30% i należało do najwyższych w kraju. – Dotknęło chyba każdą rodzinę – uważa Obara. – Ludzie nie mieli z czego żyć. Dopiero z czasem zaczęły powstawać firmy prywatne i sytuacja na rynku pracy się poprawiła. Ale nadal w powiecie koneckim bezrobocie wynosi ok. 13%, czyli bez pracy jest 3,7 tys. osób. Nie ma co się dziwić, że ludzie, którzy przeżyli upadek przemysłu, teraz się boją. Dla nich bezpieczeństwo socjalne jest bardzo ważne. Trudno mówić, czy wybór Andrzeja Dudy na prezydenta był dobry, czy nie. Ale warunki bytowe się poprawiły.

Podpisuje

Okręg nr 20. Sołectwa Bedlenko, Bedlno, Przybyszowy, Sworzyce. W sumie 1183 osoby uprawnione do głosowania. Bedlenko leży najbliżej Końskich. Ludzie nie są skorzy do rozmowy. Nawet sołtys Gustaw Słowik wykręca się, że akurat maluje coś w obejściu i nie ma czasu. Zresztą nawet gdyby miał, i tak by nie rozmawiał. Pracuje w miejskiej spółce, więc musi uważać na każde słowo. Może co najwyżej powiedzieć, że jego sołectwo ma problemy ze zrobieniem kawałka drogi, bo fundusz sołecki jest nieduży. Odsyła do Marzeny Wychowaniec, sołtys sołectwa Bedlno.

U pani sołtys właśnie sianokosy. Marzena Wychowaniec z wykształcenia jest pielęgniarką. Ale kiedy ona i mąż przejęli gospodarstwo po teściach, trzeba było z pielęgniarstwa zrezygnować. Pracuje też w pobliskiej fabryce płytek, żeby podreperować budżet domowy. – Ludzie u nas się buntują, bo drogi nie są najlepsze – wyjaśnia. – Mówią, że u nas biznes kwitnie, ale pieniędzy nie ma, a dotacje dla wsi są mniejsze niż dla miasta. A przecież w sołectwie jest i farma fotowoltaiczna, i trzy fabryki ceramiki, zakład produkcji szamotu i rusztowań, zakłady drzewne. A dlaczego takie wysokie poparcie u nas było? Nie dziwię się. Wszystko, co do tej pory pan prezydent obiecał, się spełniło. Na przykład 500+. Można powiedzieć: jaka tu zasługa prezydenta, skoro to rząd realizuje. Chwileczkę, ale to przecież pan prezydent ustawy podpisuje.

e.borecka@tygodnikprzeglad.pl

Fot. Krzysztof Żuczkowski

Wydanie: 27/2021

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy