Program obrony

Program obrony

Sojusz Lewicy Demokratycznej nie wtajemnicza nas za bardzo w swój program rządzenia, mimo to społeczeństwo nie czuje się źle poinformowane. Sojusz zdobywa coraz szersze poparcie, ponieważ ludzie mają nadzieję, zobaczymy, czy uzasadnioną, że będzie bronił społeczeństwa przed obecnie rządzącymi partiami solidarnościowymi – AWS i UW. Partie te bowiem nie tylko dały pokaz niewyobrażalnej przedtem chciwości i korupcji, ale od czasu do czasu popadają w szaleństwo. Lustracja społeczeństwu się podoba jak wszystko, co kompromituje władzę. Na tym, że się podoba, sprawa się jednak nie kończy. Partie wprowadzając ustawę, która według przewidywań rozsądnych ludzi musiała im przynieść szkodę, dały dowód, iż zdarza im się popadać w stan niepoczytalności. Jeszcze większym szaleństwem jest przegłosowanie ustawy reprywatyzacyjnej w jej obecnym kształcie. Tu już nie będzie można się śmiać, społeczeństwo poniesie realne szkody materialne, znaczna część majątku narodowego znów zostanie zużyta bezpłodnie, marnotrawnie. Jeden z liderów Unii Wolności w dniu przegłosowania tej ustawy był na tyle nieprzytomny, że uzasadniał reprywatyzację tym, iż będzie ona sprzyjała… prywatyzacji. Trzeba to było powiedzieć przed wyborami 1989 roku, gdy ludzie za wszelką cenę chcieli się pozbyć realnego socjalizmu. Przynajmniej nie można by było wam zarzucić, że oszukaliście masy swoich zwolenników. Wariaci i durnie nie zawsze są szkodliwi, lecz gdy sprawują władzę, jest się czego bać. Przed tym niebezpieczeństwem coraz większa część społeczeństwa szuka obrony w Sojuszu Lewicy Demokratycznej.
Unia Wolności pod przywództwem Bronisława Geremka postawiła sobie na sezon przedwyborczy zadanie, o którym i przedtem nie zapominała: zagrodzić drogę SLD. Owszem, to można zrobić, ale tylko w jeden sposób: odebrać Sojuszowi wiarygodność jako obrońcy społeczeństwa przed rządami posierpniowej koalicji. (Koalicja taka de facto nadal istnieje i rządzi). Nie tak łatwo będzie powstrzymać SLD, skoro nie umiało się nawet powstrzymać Donalda Tuska. Roztropność nie pobłogosławiła Profesora w nowej roli. Kardynał Retz pisze, że o wiele trudniej jest być dobrym szefem partii niż dobrym cesarzem Wszechświata. Bronisława Geremka widzę raczej w roli cesarza Wszechświata.
A teraz parę słów o “platformie”. Donald Tusk wyraził kiedyś życzenie, aby zdelegalizować SdRP, poprzedniczkę SLD. Paweł Piskorski chciał połączenia się z AWS, jeśli dobrze pamiętam, i nawet eksperymentował w tym duchu w Warszawie, Olechowski na wygląd i w istocie reprezentuje bogatych, a jednak gdybym był Sojuszem Lewicy Demokratycznej, łatwiej i chętniej wszedłbym po wyborach, gdyby mi brakowało posłów, w koalicję z nimi niż z Unią Geremka. Dlaczego? Ponieważ oni są rzeczowi. Mogą popełnić błędy w arytmetyce wyborczej, ale zasadniczo są to realiści. Z odcieniem wesołym. Uprawiają politykę lepszą lub gorszą, ale nie praktykują tej nieznośnej psychomachii, która jest ulubioną metodą Geremka. I mimo że Tusk miewa czasem niewyparzoną gębę, chyba nie głosiłby, że Polska przed 1989 r. była nielegalna i traktaty, jakie z nią zawarto, były pozorne.

*
Jako człowiek ostatnio kulturalny wybrałem się na wystawę malarstwa i rysunków Piotra Michałowskiego w Muzeum Narodowym w Krakowie. W holu też wystawa, ale jakaś dziwna. Stare graty, pralka – model sprzed chyba czterdziestu lat, filiżanki, kieliszki, szklanki, karafki, stare radio, pierwszy chyba model telewizora, tygodniki kulturalne sprzed pół wieku, kartki na mięso, rupiecie. Cóż to takiego? Wygląda, jakby ktoś wyprowadzając się ze starego mieszkania, przekazał Muzeum Narodowemu, co miał w piwnicy. Do tego kilka plakatów, niektóre niezłe. Okazało się, że to wydawnictwo Znak zrobiło wystawę dla pohańbienia PRL. Bardzo odkrywcze. Nie gorszą wystawę mam w swojej piwnicy, jeśli jakieś muzeum zainteresowane – służę. Co dalej widzimy w muzeum krakowskim? Na pierwszym piętrze zrzucone leżą jakieś rusztowania. Wrażenie brudu i niedbalstwa. Wreszcie obrazy Michałowskiego, dzieło niezwykłego talentu, niezależności artystycznej. Rewelacyjne (w szczegółach) rysunki. Komentarz skąpy i niezgrabny. Ktoś słusznie kazał pościerać kurze z obrazów, widać, że polecenie zostało wykonane, na szkle zamaszyste ślady nie bardzo płukanej ścierki. Dookoła stan niedosprzątania, niedomycia, do tego słabe, ponurawe światło. Jednym słowem, dodatek do wystawy Znaku pod tytułem: “Jak by wystawiono Piotra Michałowskiego w PRL-u”.

Wydanie: 3/2001

Kategorie: Bronisław Łagowski, Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy