Przejmowanie państwa

Przejmowanie państwa

To główny temat komentarzy politycznych – przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego Marek Chrzanowski miał zaoferować przychylność dla Getin Noble Banku w zamian za ok. 40 mln zł. Składanie propozycji nagrał właściciel banku, milioner Leszek Czarnecki. Propozycja mnie nie dziwi, ale dziwi, że politycy i urzędnicy, oszuści i krętacze niczego się nie uczą. Przecież nagrywanie rozmów to już nie incydent, lecz reguła. Za czasów mojej opozycyjnej działalności, kiedy ktoś do mnie przychodził, zanim wszedł do mieszkania, pytał w progu, czy tu się mówi. Kręciłem przecząco głową i spisywaliśmy rozmowę na kartkach, które potem się niszczyło. Nie wiem, czy mi założyli podsłuch, wiem tylko z moich teczek, że mieli taki zamiar i nawet w związku z tym zrobiono pod moją nieobecność tajne przeszukanie mieszkania, szukając odpowiedniego miejsca na podsłuch.

Wolne media, jeszcze wolne, sugerują korupcyjne sploty na szczytach władzy. Przeciętny zjadacz polityki nie tak wiele z tego rozumie, ale czuje, że to wszystko jest jakoś wyjątkowo obrzydliwe, a w grę wchodzą ogromne pieniądze. Dobrze określił zjawisko Radosław Markowski: „Zaczął się systemowy proces wywłaszczania i szantażowania, to jest odgórny plan, by w ten sposób gromadzić wielką fortunę na zapleczu tego obozu politycznego. To jest systemowe: władza PiS robi to, co kilka lat temu zaczął robić na Węgrzech Orbán – tam grupa skupiona wokół premiera zaczęła wywłaszczać ludzi z własności prywatnej”.

Ale jest też polityka kadrowa, tworzenie nowej nomenklatury, jak sami mówią: „wymiana elit”. Nowy dyrektor Zamku Królewskiego to dawny wiceminister w resorcie Antoniego Macierewicza. Podobnie nowy dyrektor Muzeum Narodowego jest człowiekiem PiS, a odchodzi Piotr Rypson, znam go, kompetentny, z klasą, historyk i krytyk sztuki. Nie jest przypadkiem, że go znam, nie jest przypadkiem, że odchodzi. Znam tylko kilka osób, które wyznają religię pisowską, i wszystkie co do jednej piastują teraz wysokie stanowiska w nowym porządku politycznym i kulturalnym Polski. PiS brakuje ludzi, więc jakość tej nowej nomenklatury kiepska, o wiele gorsza niż poprzedniej. Marek Chrzanowski był z nowej elity.

Robert Biedroń i Ryszard Petru zakładają nowe partie. Błąd. Wbrew temu, co mówią, będą się żywić jedynie elektoratem PO i Nowoczesnej. To prawda, że brakuje nowych formacji, ale powinni poczekać do wyborów parlamentarnych. A narcyzm Biedronia zaczyna być irytujący.

W prywatnej szkole podstawowej im. Władysława Bartoszewskiego jestem na dniu otwartym z małym spotkaniem autorskim dla dzieci i ich rodziców. Potem podpisuję książki. Do tej szkoły chodzą dzieci różnych pisowskich dygnitarzy. A nie powinny. Z ust pisowców nieraz słyszałem, że Bartoszewski zmarnował szansę, by umrzeć jako porządny człowiek. Bartoszewski, przyjaciel mojego ojca, mój znajomy, najszlachetniejszy człowiek, jakiego znałem.

Zajęci swoimi dramatami i kłębowiskiem rodzimych żmij tracimy z oczu Europę. A tam dzieją się bardzo niepokojące i zdumiewające rzeczy. Jest dynamiczny rozwój technologii, rośnie dobrobyt, fascynują nas różne gadżety, a z drugiej strony rosną fobie, odradzają się nacjonalizmy. Jak ktoś napisał, „w tej sytuacji Rosja i przede wszystkim Chiny jawią się – co za ironia, jako stabilne i uporządkowane. Dla Chin i dzisiejszych USA osłabienie Europy jest korzystne”. I musimy ten problem rozwiązać. Polska nie należy do krajów, które w tym Europie pomagają, sama jest dla Europy problemem. Inna sprawa, że, jak nas uczy historia, współcześni nigdy nie potrafią przewidzieć nadciągającej katastrofy, ona przyjdzie z niespodzianej strony i nas zaskoczy.

Piotr Gliński, wicepremier i minister kultury, wyraził myśl, która będzie kandydować do mądrości roku, a konkurencja jest duża: „Język, którym mówi się o PiS, ma wykluczać, unicestwiać, ma nas odczłowieczyć, delegitymizować, mamy być traktowani jak Żydzi przez Goebbelsa. Ma wzbudzić do nas obrzydzenie”. Cóż mam powiedzieć, rzeczywiście budzicie moje obrzydzenie, ale Goebbelsa i Żydów bym w to nie mieszał. Nie rozumiem, skąd tyle oburzenia na te słowa Glińskiego. Oni tacy są i tacy będą, nawet jak przegrają wybory. Trzeba więc będzie obok siebie żyć, bo wbrew obawom ministra eksterminacji nie będzie. Jak długo to potrwa, w dużej mierze zależy od stanu zdrowia prezesa. I niech opozycja przestanie być histeryczna, a stanie się pragmatyczna.

Wydanie: 48/2018

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy