2007

Powrót na stronę główną
Kultura

Jestem muzycznym wampirem

Szukam popu inteligentnego. Takiego, który korzystając z tego, co już jest, zabrzmi inaczej Z Natalią Kukulską rozmawia Przemysław Szubartowicz – Dlaczego nie zostałaś filozofem? – Cóż, nie udało mi się skończyć studiów filozoficznych, ale filozofia nadal bardzo mnie pociąga. Przyszedł taki moment, kiedy okazało się, że ani studiom, ani śpiewaniu nie mogę poświęcać tyle czasu, ile bym chciała. Byłam rozkojarzona i zmęczona na zajęciach, po których pędziłam na koncert. Musiałam coś wybrać. Moja ówczesna menedżerka zadała

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Blog

Buntownicy poniewczasie

Zamordyzm opiera się na sile, a wspomagają go marne charaktery. Demokracja i wolność opierają się na charakterach, a giną, kiedy one marnieją. Ta myśl przyszła mi do głowy, gdy czytałem o „buncie” prokuratorów warszawskich przeciwko swojej zwierzchniczce, a pośrednio przeciwko urzędującemu jeszcze parę dni ministrowi sprawiedliwości. Odchodzącą ekipę bardzo ostro zwalczałem, a pan minister Ziobro był prawie na pierwszym miejscu jako uosobienie tego, co w demokratycznym państwie prawa nie powinno mieć miejsca. „Bunt” prokuratorów, którzy podobno gorączkowo gromadzą

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Tusk chce uciec od wyborczych obietnic?

Niebawem przekonamy się, czy nowy premier wskoczy w buty PiS Rząd Donalda Tuska to 241 posłów. 209 z Platformy, 31 z PSL i jeden poseł reprezentujący Mniejszość Niemiecką. W polskich warunkach to nie jest większość pozwalająca efektywnie rządzić. W polskich warunkach de facto jest to rząd mniejszościowy. Aby bowiem przyjąć kluczowe ustawy (te mniej ważne z reguły przyjmowane są przygniatającą większością, głosami rządzących i opozycji), Tusk będzie musiał dogadać się albo z prezydentem Lechem Kaczyńskim (czyli z PiS), albo z LiD.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Recydywa

Styl to człowiek. Styl odchodzącej ekipy poznajemy po dąsach pana prezydenta, który z pewnością nie ubiega się o opinię „prezydenta wszystkich Polaków”. Poznajemy po jedynym geście, jaki pan prezydent był łaskaw wykonać po wyborach, a którym jest wyznaczenie na marszałka seniora Senatu pana Bendera, człowieka, który w większości cywilizowanych krajów europejskich z pewnością sądzony byłby już jako „kłamca oświęcimski”. Styl odchodzącego premiera i jego rządu widzimy w mianowaniu sekretarzem stanu w MON Antoniego Macierewicza, człowieka, którego stabilność psychiczna

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Pytanie Tygodnia

Czy czeka nas wojna prezydenta z premierem?

PRO Prof. Roman Backer, politolog, UMK Relacje między premierem Donaldem Tuskiem a prezydentem Lechem Kaczyńskim nie mogą być dobre, jako że są oni w tej chwili reprezentantami zupełnie odmiennych obozów politycznych. Na Tuska ludzie głosowali, dlatego że jest przeciwnikiem praktyk stosowanych przez PiS, a Lech Kaczyński te praktyki musi akceptować, czy chce, czy nie chce, a prawdopodobnie chce. Chociaż nie musi dojść do wojny, współpraca jest niesłychanie trudna do wyobrażenia. Nie sądzę, by prezydent nie korzystał z prawa weta, gdy będzie mu wygodnie, aby

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Świat

Noblista z… getta ławkowego

Leonid Hurwicz ma dyplom prawa UW i żadnego formalnego wykształcenia z ekonomii, z której to otrzyma najbardziej prestiżową nagrodę na świecie Korespondencja z Nowego Jorku Historia jest królową paradoksu. Tegoroczna Nagroda Nobla w dziedzinie ekonomii prawdę tę podkreśla. Trafia ona do najstarszego w historii nagród noblowskich laureata, który w wieku 90 lat dawno porzucił już nadzieję, że Nobel może się mu przydarzyć. Honor przychodzi także w 70. rocznicę wbicia laureatowi do indeksu Uniwersytetu Warszawskiego stempla sankcjonującego akademicką segregację rasową

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Ponad spiekotą epoki

Strachy Na Lachy prezentują zapomnianą stronę twórczości Kaczmarskiego Po śmierci Jacka Kaczmarskiego w 2004 r. było oczywiste, że twórczość tego wybitnego poety i pieśniarza przetrwa próbę czasu i że prędzej czy później sięgnie po nią młode pokolenie muzyków. By odczytać ją na nowo, przepuścić przez własne emocje i wrażliwość, ocalić od zapomnienia. Takich prób było w ostatnich trzech latach wiele, nie wszystkie udane, jak choćby ta zespołu Habakuk, który wykonał piosenki autora „Zbroi” w rytmie reggae. Pomysł, choć wsparty szlachetnymi intencjami,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Opinie

Miejmy pretensje do siebie

To Polska zadbała, by Erika Steinbach okrzepła, a Związek Wypędzonych nabrał znaczenia Erika Steinbach powinna być dozgonnie Polsce wdzięczna. Związek Wypędzonych bowiem, któremu przewodzi, od wielu już lat odczuwa jesienną starość. W mediach dostrzegany tylko sporadycznie notatkami podczas rocznicowych wspominek, a w społeczności niemieckiej słabo zakodowany. Wprawdzie temat wypędzeń był i jest w Niemczech od niepamiętnych lat konsekwentnie medialnie eksploatowany, jednakże dzieje się to poza Związkiem Wypędzonych, bez jego udziału czy chociażby obecności w charakterze statysty.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Trąd w pałacu sprawiedliwości

Prokuratorom przetrącano kręgosłupy, mieliśmy do czynienia z naciskami i ręcznym sterowaniem Z Prof. Andrzejem Zollem rozmawia Andrzej Dryszel – Jak ocenia pan sposób kierowania prokuraturą przez Zbigniewa Ziobrę? – Najważniejszą cechą prokuratury stało się ogromne upolitycznienie czy wręcz upartyjnienie. Minister i prokurator generalny do maksimum wykorzystał możliwości wywierania wpływu na jej działalność. Efekty widzimy dziś. Ciśnienie było tak wielkie, że po wyborach, gdy zawór bezpieczeństwa osłabł, musiało dojść do eksplozji, co stało się w warszawskiej prokuraturze okręgowej,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Żebracy we frakach

Poziom grania orkiestr symfonicznych wynika z poziomu zarobków? Mścisław Rostropowicz, jeden z największych wiolonczelistów świata, tłumaczył kiedyś, dlaczego zajął się dyrygowaniem orkiestrami. – Kiedy ciągnę smykiem po strunach tam i z powrotem – mówił – to każdy ruch oznacza, że jeden dolar wpada do mojej kieszeni. Ale kiedy zamiast smyczka mam w ręku batutę, to każde machnięcie nią przynosi mi już 100 dol. Co się bardziej opłaca? Nasi muzycy orkiestrowi z pewnością zgodziliby się z wyliczeniem

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.