2013

Powrót na stronę główną
Świat

Zielone dla trawki

Palacze marihuany na Słowacji nie trafią za kratki Słowacja zrobiła pierwszy krok w kierunku zmiany polityki antynarkotykowej. Parlament zatwierdził nowelizację ustawy dotyczącej złagodzenia kar za posiadanie narkotyków. Osoby mające przy sobie marihuanę na mniej niż dziesięć skrętów nie będą już musiały się obawiać więzienia. Ustawa czeka na podpis prezydenta. Nowe przepisy mają obowiązywać już przed wakacjami. Kary nic nie dają Chociaż Czechy i Słowację po 20 latach wciąż wiele łączy, w przypadku polityki

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Świat

Gdzie jest bankier Kaddafiego?

Władze libijskie poszukują ukrytych miliardów dyktatora Władze Libii poszukują 80 mld dol. reżimu Kaddafiego, ukrytych w różnych krajach na tajnych kontach albo zainwestowanych w firmy, nieruchomości, diamenty i złoto. Urzędnicy z Trypolisu udali się do Republiki Południowej Afryki, gdzie podobno widziany był tajemniczy Baszir Saleh Baszir, zwany bankierem Kaddafiego. „To jedyny człowiek w Libii mający wszystkie informacje na temat inwestycji Kaddafiego w Afryce. Pilnie go potrzebujemy”, powiedział Abdel-Hamid el-Dżadi, libijski finansista,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Bobry pod ostrzałem

Co zrobić, żeby mniejszyć szkody Po opublikowaniu sondy na temat zmiany statusu gatunków w Polsce chronionych, bobra i kormorana („P” nr 22), otrzymaliśmy sporo sygnałów od czytelników, głównie popierających żądania ograniczenia populacji tych zwierząt, a co za tym idzie – szkód wyrządzanych hodowcom ryb i rolnikom, czyli gospodarce. Jeśli chodzi o bobry, powinniśmy wiedzieć, że przez ostatnie 80 lat rozmnożyły się u nas ogromnie. Po I wojnie światowej żyły tylko w dorzeczach dwóch kresowych rzek, Niemna i Prypeci. W 1939 r. naliczono zaledwie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Bezpodstawnie oskarżony – rozmowa z prof. Jerzym Szaflikiem

To przykre, że w Polsce, kraju, w którym mamy tak niewiele autorytetów, naszą specjalnością jest ich niszczenie Panie profesorze, w połowie sierpnia zaszłego roku minister zdrowia Bartosz Arłukowicz odwołał pana z funkcji konsultanta krajowego w dziedzinie okulistyki i dyrektora Banku Tkanek Oka w Warszawie. Jakie postawił panu zarzuty? – Problem polega na tym, że tak do końca to nawet dzisiaj nie wiem jakie. O ile dobrze pamiętam, powołał się na wątpliwości dotyczące dystrybucji rogówek. Afera, której nie było Ministerstwo Zdrowia złożyło

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Wywiady

Władza leży na ulicy – rozmowa z Andrzejem Celińskim

Oczekiwanie na zmianę w Polsce jest tak głębokie, że mały impuls może spowodować gwałtowne posypanie się całej sceny politycznej Program ma znaczenie Czy otrzymał pan zaproszenie na Kongres Programowy Lewicy? – Jestem członkiem komitetu honorowego kongresu. Nie wezmę jednak w nim udziału. Nie bardzo rozumiem. – Zaproponowanie mi udziału w komitecie honorowym, znalezienie się w jednym gronie z Zygmuntem Baumanem, Aleksandrem Kwaśniewskim, Andrzejem Walickim, Danielem Olbrychskim czy Bronisławem Łagowskim było dla mnie prawdziwym zaszczytem.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Wypiłem… Jechałem… Zabiłem

Sprawcy wypadków po alkoholu różnią się od innych więźniów. Co teraz myślą? Ponad 5 tysięcy kierowców siedzi za spowodowanie śmiertelnego wypadku. Paweł Kacprzyk, kierownik Oddziału Zewnętrznego ZK Białołęka w Popowie, przyznaje, że wypadkowicze różnią się od innych osadzonych. Nie ma w nich agresji, nie ciągnie ich do grypsujących, trzymają się na uboczu i chętnie biorą udział w programach psychokorekcyjnych dla więźniów. Kontakt z tzw. normalsami jest dla nich szczególnie cenny, bo na wolności mieli poukładane życie, robili kariery,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Pytanie Tygodnia

Czy nowe partie polityczne mają w Polsce marne szanse?

Prof. Magdalena Środa, filozof, Uniwersytet Warszawski Cała nadzieja jest w nowych partiach. Partiach o nowej formule, nowoczesnych, z „rozproszonym” przywództwem (dość tych naburmuszonych ambitnych liderów, którzy wszystko trzymają w swoim ręku i nie potrafią sobie nawet dobrać doradców). Partiach, które w swoich programach dokonałyby jakiejś poważnej zmiany priorytetów politycznych. Marzy mi się partia, która poważnie potraktowałaby edukację, neutralność państwa, kulturę, przyszłość, europejskość Polski. U ludzi takich jak ja czy Agnieszka Holland, która oświadczyła niedawno, że nie ma na kogo

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Kalisz z wozu, komu lżej?

Z ogólnym przesłaniem wszyscy się zgadzają. A przynajmniej udają zgodę. Bo trudno polemizować z poglądem, że wielobarwna i różnorodna w zainteresowaniach lewica – jeśli chce coś znaczyć – musi ze sobą współpracować i szukać porozumienia. Tylko idąc tą drogą, polska lewica może wypracować atrakcyjną ofertę programową na szybko zbliżające się potrójne wybory. I co dla wyborców jest równie ważne – pokazać, że nie tylko ma ławkę kadrową, ale że siedzą na niej ludzie kompetentni i sprawniejsi intelektualnie i organizacyjnie od obecnej ekipy rządowej. Efekty

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Nie chciałbym być Kasandrą

Podobno historia z reguły się nie powtarza, a jak się powtórzy, to już tylko jako farsa. Kiedyś Kuroń i Modzelewski napisali „list do członków partii” i dostali za to po parę lat więzienia. Ostatnio „list do członków partii” napisał eksminister Gowin. Czasy inne, partia adresatka inna, konsekwencje inne. No i przede wszystkim gdzie tam Gowinowi do Kuronia czy Modzelewskiego. Zgodnie z przewidywaniami, gdy siła Platformy maleje, co widać po ostatnich sondażach, w których przegrywa ona z PiS i nawet premier Tusk wreszcie zobaczył, że ma z kim

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Pracowity biograf Iwińskiego

Jakież kompleksy muszą targać duszą Jerzego Bukowskiego, autora znanego głównie sekretarzom dużych i małych redakcji z lawiny listów, które kieruje, do kogo się tylko da? A jak się nie da, to pisze do internetu, który tenże Bukowski ubogaca nieustannie powtarzanymi zwrotami typu: wieczna hańba, haniebna antypolska postawa, nieodrodni spadkobiercy itp. I pisałby tak sobie pan B., i pisał, gdyby „Rzeczpospolita” nie upchnęła długaśnego listu pod wytwornym, jak na tego autora, tytułem „Profesor głuptasek z SLD”. Z wynurzeń Bukowskiego

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.