2013
Migalski odlatuje
O tym europośle można powiedzieć, że po latach starań wreszcie osiągnął sukces. Polubili go satyrycy. Co się chłop odezwie, to daje zarobić kabareciarzom. Mówi np. Migalski, że jest politykiem. Nie mamy o tej grupie szczególnie dobrego zdania, ale nie jest ono aż tak marne, by do niej zaliczyć Migalskiego. I coś nam się wydaje, że dla zawodowych polityków cokolwiek obraźliwe jest przypisywanie się do nich Migalskiego. Bo przecież prawicowy doktor Dyzio to jeszcze nie Nikodem Dyzma? Może kiedyś? Sam Migalski chyba (?) to rozumie,
Wróciła „Trybuna”
Po serii zakończonych sukcesami debiutów gazet prawicowych, które rosną jak grzyby po deszczu, drgnęło coś i po lewej stronie. Do boju ruszył „Dziennik Trybuna”. To dobra wiadomość dla lewicowych czytelników. Dobrą informacją jest też powierzenie Robertowi Walenciakowi funkcji redaktora naczelnego. Utalentowany publicysta i komentator, znany naszym czytelnikom z łamów „Przeglądu”, jest mocnym punktem gazety. Szansą dziennika jest także posucha medialna po lewej stronie. Wystarczy popatrzeć na dysproporcję między potencjałem mediów
Czy bobry i kormorany muszą być jeszcze w Polsce pod ochroną?
Władysław Skalny, b. prezes Ligi Ochrony Przyrody, działacz ekologiczny Mogłyby one zostać przekwalifikowane jako zwierzyna łowna, ale z pewnymi ograniczeniami, by przetrwała ich populacja i by za trzy-cztery lata nie trzeba było się wstydzić, że wymordowaliśmy populację dwóch gatunków. Potrzebne są więc ściśle przestrzegane okresy ochronne. Sprawa kormoranów jest zresztą bardziej skomplikowana, bo wytępienie tych ptaków w jednym miejscu sprawi, że przeniosą się gdzie indziej. Można więc byłoby ograniczyć ich szkodliwe działania w inny sposób,
Z namiotem na Bieszczady
Jacy oni biedni, mizerni, to chyba przymusowe – tak miejscowi przywitali pierwszych studentów z Warszawy, którzy pojawili się w 1955 r. Gdy z pociągu na stacji w Zagórzu wysiadła grupa objuczonych tobołami młodzieńców, ich widok wzbudził współczucie miejscowych kobiet. „Jacy oni biedni, mizerni, to chyba przymusowe” – szeptały. Takim nieoczekiwanym powitaniem w czerwcu 1955 r. zaczął się pierwszy po wojnie turnus turystyczny, dający początek studenckim akcjom letnim w Bieszczadach. Pałatka, koc, siekiera, manierka – całe
Trener bez drużyny
Mieli być jak Barcelona i grać jak hiszpańska drużyna marzeń, która od lat królowała w światowej piłce. Tak Platforma Obywatelska miała rządzić w Polsce i w naszej polityce. Bo przecież nie miała z kim przegrać. A do drużyny trener Tusk pościągał wielu dobrych graczy z prawej i lewej flanki. Długo dawało to dobre efekty. I na polską ligę polityczną wystarczało. Ale dziś o drużynie Tuska można już mówić tylko w czasie przeszłym dokonanym. Przede wszystkim nie ma już tej drużyny. Jest jeszcze nazwa Platforma Obywatelska,
Piwo zamiast święconej wody
Polskie absurdy szczególnie mocno rzucają się w oczy, kiedy patrzy się na nie z boku. Z trochę innej perspektywy kulturowej. I wcale nie musi to być spojrzenie z Europy Zachodniej. Wystarczy pojechać do sąsiadów z południa. Czesi są żywym przykładem, że 40 lat „realnego socjalizmu” wcale nie jest powodem zacofania mentalnego. Tłumaczenie wszelkich polskich porażek latami PRL jest uproszczeniem dokonywanym przez polską prawicę. Czesi też przechodzili przez zimnowojenne eksperymenty i są teraz w zupełnie innym miejscu. Ich przykład pokazuje,
Konfabulacje i irytacje
Jak IPN-owcy dyskutują o rotmistrzu Pileckim Pięć lat temu ukazał się jako wydawnictwo IPN-u album „Rotmistrz Witold Pilecki (1901-1948)”, w opracowaniu Jacka Pawłowicza z przedmową Janusza Kurtyki. Tekst gloryfikował Pileckiego jako niezłomnego bohatera. „Rotmistrz jest jak sztandar” – taki tytuł nosił wywiad z prof. Janem Żarynem omawiający ową publikację. Tymczasem w albumie znalazły się fotokopie zeznań Pileckiego w śledztwie, w których już w dniu aresztowania (8 maja 1947 r.) wymienia on nazwisko
Konserwa u władzy i zagubiona lewica
Polskie społeczeństwo pod wieloma względami jest bardziej postępowe i lewicowe niż głosy płynące z oficjalnej sceny politycznej Artykuł Roberta Krasowskiego „Lewica w konserwie” („Polityka” nr 19) potwierdza socjologiczne prawdy, że te same zjawiska można różnie nazywać i w innej perspektywie tłumaczyć w zupełnie odmienny sposób. To, co dla jednych jest wszystko wyjaśniającą przyczyną, dla drugich jest tylko częścią większej, złożonej całości. To prawda, że obecna polska lewica pod wieloma względami jest bardziej zachowawcza niż
Strachy na Lachy
Jak eksport skutecznie pokonuje bariery kryzysu Do obecnej sytuacji kryzysowej w Europie, a na pewno i w Polsce, pasują dwa popularne powiedzenia: „strachy na Lachy” i „nie taki diabeł straszny, jak go malują”. Oba wskazują, że mimo kryzysu nie trzeba się przesadnie obawiać o to, że już nic dobrego nie da się zrobić, a wręcz przeciwnie – zło można przezwyciężać aktywną postawą i przedsiębiorczością. A że można, dobrym i wiarygodnym przykładem jest polski eksport. Potwierdzają to wyniki osiągane przez polskich eksporterów
Słowa, diagnoza, prawda – rozmowa z Wojciechem Eichelbergerem
Najważniejszy jest moment, w którym pacjent po raz pierwszy słyszy swoją diagnozę. To, jak ją zinterpretuje, zaważy na przebiegu całego leczenia Spotkałam się ze stwierdzeniem, że najbardziej bezpośrednim i świadomym środkiem komunikowania się, który wywiera wpływ na innych, są słowa. – Ostatnio wraca do łask dotyk, empatyczny kontakt fizyczny. Zastosowany we właściwym momencie i we właściwy sposób wpływa na wydzielanie hormonów i neurohormonów sprzyjających zdrowieniu. Stwierdzili to ponad wszelką wątpliwość badacze efektu placebo. Ale słowa trafiają jeszcze głębiej i dlatego






