Kto się boi prawdy?

Kto się boi prawdy?

Głosowanie nad powołaniem komisji śledczej w sprawie śmierci Barbary Blidy będzie papierkiem lakmusowym na to, czy władza ma czyste ręce, czy też jest na nich krew

Od tragicznej śmierci Barbary Blidy minęło już kilkanaście dni, i jedna rzecz rzuca się w oczy – rządząca władza najwyraźniej nie rozumie, co się stało. Nie rozumie, że zginął człowiek, żona, matka, siostra, i że obowiązkiem nas wszystkich jest wyjaśnić, dlaczego tak się stało. Tymczasem, śledząc media, nie sposób nie ulec wrażeniu, że ten rząd, jego ministrowie robią wszystko, by sprawę śmierci byłej posłanki SLD zachachmęcić, zakrzyczeć, by nic nie wyjaśniać.
Ten wrzask to impertynenckie wystąpienie w Sejmie Zbigniewa Ziobry, który wręcz szydził ze śmierci. To chachmęcenie to opowieści Zbigniewa Wassermanna, raz takie, raz siakie. A nade wszystko niechęć władzy do pokazania prawdy. I różne sterowane przecieki. Oto gazety sympatyzujące z rządem przynoszą kolejne rewelacje – najpierw, że prokuratura niewiele chciała od Blidy, bo nie dysponowała twardymi dowodami obciążającymi ją. Znaczy się – IV RP nic od Blidy nie chciała, to ona wpadła w panikę. Potem, że jednak miała ona brać od pani Kmiecik łapówki. Znaczy się, Blida zabiła się ze strachu, że wszystko się wyda. I tak wkoło. No cóż, niektóre media i niektórzy dziennikarze zachowują się plugawie. Będzie im to zapamiętane. Nie dajmy się manipulować przeciekami, które po to się robi, by mydlić oczy. Trzeba do końca wyjaśnić, dlaczego zginęła Barbara Blida. Tego nie zrobi prokuratura czy ABW, bo byłyby świadkami we własnej sprawie. To zadanie, wręcz modelowe, dla sejmowej komisji śledczej. Komisja powinna wyjaśnić kilka kluczowych spraw.
Po pierwsze, same okoliczności śmierci. Odpowiedzieć na pytanie, dlaczego funkcjonariusze ABW nie zabezpieczyli broni w mieszkaniu Blidów. Wyjaśnić, czy możliwe jest popełnienie samobójstwa tak, jak wskazują ślady, tzn. trzymając broń na wprost klatki piersiowej.
Po drugie, trzeba wyjaśnić, dlaczego w zatrzymaniu brali udział oficerowie ABW, a nie zwykła policja i co robił w tej grupie człowiek z kamerą. Miał on dokumentować zatrzymanie byłej posłanki, minister Wassermann mówił wręcz, że film został nakręcony i jest on „twardym dowodem” w całej sprawie. Tymczasem okazało się, że jest go 10 sek., potem że 6 sek., a gdy piszę te słowa, mecenas Piotrowski mówi, że być może filmu nie ma wcale. To jest czy go nie ma? A jeżeli jest – to co jest na nim nagrane? Co ABW zamierzała zdokumentować? Czy przypadkiem nie scenę, kiedy prowadzi się byłą posłankę zakutą w kajdanki, po to, by jeszcze tego samego dnia wyemitowała tę scenę telewizja publiczna? Żeby był spektakl?
Po trzecie więc, sejmowa komisja śledcza powinna sprawdzić, dlaczego do aresztowanej zabrano kamerę. A także opisać mechanizm całej operacji. Wyjaśnić, czy istnieje związek między emitowanym dzień wcześniej w TVP programem „Misja specjalna”, poświęconym „mafii węglowej”, a operacją aresztowań. Dodajmy, że program ten, sztandarowy dla obecnej propagandy, żywi się materiałami z prokuratury. Trzeba zatem zbadać mechanizm IV RP, ten timing między programami publicystycznymi i działaniami aparatu ścigania.
Po czwarte, posłowie powinni zbadać działalność samej prokuratury. Tu również istnieje wiele niejasności – są informacje, że postępowanie prowadziła prokuratura katowicka, są też te mówiące, że była to specjalna grupa, powołana przez min. Ziobrę, tylko od niego zależna. Tak czy inaczej – trzeba sprawdzić, w jakim stopniu prokuratorzy prowadzący sprawę byli niezależni w swych działaniach, a w jakim byli wykonawcami politycznego zamówienia. W aktach sprawy powinny być interesujące zapiski.
Trzeba też sprawdzić, w jaki sposób zbierali materiały. Barbara Kmiecik, która obciążyła Blidę, jest na wolności. Czy nie było więc przypadkiem tak, że prokuratorzy postawili jej propozycję nie do odrzucenia – jeżeli obciąży zeznaniami te i te osoby (proszę, oto nazwiska), to wyjdzie na wolność? A jeżeli nie, to sobie posiedzi (w areszcie)? Tę wersję potwierdza zresztą sama Kmiecik, mówiąc, że przesłuchujący ją podsuwali jej określone nazwiska…
To wszystko trzeba wyjaśnić, pokazać opinii publicznej, czy śledztwo w sprawie mafii węglowej prowadzone było rzetelnie, czy też chodziło o spektakl polityczny, zastraszenie i skompromitowanie przeciwników i poklask zwolenników. Innymi słowy – czy prokuratura i służby specjalne służą państwu, czy też rządzącej partii politycznej.
To trzeba wyjaśnić, ale czy ktoś wierzy, że będzie to wyjaśnione? Przynajmniej podczas obecnej kadencji Sejmu? Że Jarosław Kaczyński zgodzi się na komisję?
Głosowanie nad jej powołaniem będzie więc papierkiem lakmusowym na to, czy władza w sprawie śmierci Barbary Blidy ma czyste ręce, czy też jest na nich krew.
Jeżeli władza w sprawie mafii węglowej i Blidy grała fair, to nie ma nic do ukrycia, komisja śledcza może ją tylko oczyścić ze wszystkich podejrzeń. Ale jeżeli były w sprawie manipulacje, naciski, współdziałanie ministra, prokuratorów, telewizji publicznej, to pokazanie tego całego mechanizmu IV RP byłoby dla tej władzy bardzo niebezpieczne.
„Blidę zabił rząd Kaczyńskich”, napisał Andrzej Celiński, i taka komisja by to pokazała.
Głosowanie nad powołaniem komisji zbliży nas do prawdy. I pokaże, w jakim państwie żyjemy.

Wydanie: 19/2007

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy