SLD widziany od środka

SLD widziany od środka

Sojusz jest bez refleksji. A ma ogromny potencjał. Armię ludzi nieprawdopodobnie lojalnych wobec partii

Dr Sławomir Wiatr – współzałożyciel SdRP, poseł na Sejm X kadencji. Od 27 lat przewodniczący Fundacji im. K.Kelles-Krauza, od dwóch lat szef Komitetu Koordynacyjnego Forum Postępu.

Kieruje pan projektem badawczym, chyba największym w historii badaniem socjologicznym Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Ankiety, wywiady. Jaki jest więc SLD? Czy to jeszcze partia, czy już klub wspomnień?
– Elementem spoiwa, dzięki któremu SLD istnieje, jest pewien rodzaj pamięci wspólnoty przeżyć.

Wspólnego korzenia?
– Spotykałem się wielokrotnie z tezą, że tym korzeniem jest PRL. Nie chcę jej kwestionować, ale mocniej spaja ludzi SLD poczucie sukcesu i wspólnoty z początku lat 90.

Legenda lat 90.

Czas SdRP.
– SdRP żyje w pamięci niemal wszystkich naszych rozmówców. Nie była miejscem robienia karier, bo trudno było prognozować kariery w takim miejscu i takim czasie. Była czymś innym – stworzyliśmy formację, wpisaliśmy się w polski system polityczny, uczestniczyliśmy w walce i odzyskaliśmy godność. Odzyskiwanie godności w tamtych realiach było nieprawdopodobnie ważną rzeczą i jest częścią spoiwa tego pokolenia, które dominuje ilościowo w SLD – tych, którzy od początku tę formację tworzyli.

Angażowali się nie dla owoców władzy, ale by nie uchodzić za obywateli drugiej kategorii.
– Dla mnie momentem poczucia odzyskania godności i pełnego obywatelstwa był rok 1995 ze zwycięstwem Aleksandra Kwaśniewskiego w wyborach prezydenckich. Symbolicznie to moment przełomu. Że już jesteśmy tak samo dobrymi Polakami. Ten wybór dla dużej części elektoratu Kwaśniewskiego był nie tylko wyborem najlepszego, według wielu, kandydata, ale także osobistym spełnieniem. To był moment kluczowy.

A rok 2001 i ponad 41% głosów oddanych w wyborach parlamentarnych na SLD?
– W chwili zwycięstwa Aleksandra Kwaśniewskiego nastąpiło symboliczne pożegnanie z kompleksem bycia tym gorszym, niepełnoprawnym. Ale wtedy też – wiele osób nam to mówi – zaczął się przyśpieszony proces wewnętrznej zmiany. Polegający na zmianie struktur wewnętrznych partii. SdRP była otoczona kilkudziesięcioma niezależnymi organizacjami, to była szeroka koalicja, otwarta na różne wrażliwości, różne środowiska. Zastąpić to miała struktura jednej partii.

W tamtym czasie większość była za budową jednej partii.
– A teraz w naszych badaniach, na poziomie członków SLD i funkcjonariuszy powiatowych, dominuje pogląd, że to było złe. Że partia, która w krótkim czasie wielokrotnie powiększyła stan członkowski, do 150 tys., nie sprawdziła się. Że to rwało dotychczasowe więzi, rwało zasady etyczne. Że potem przyszły skandale, z których trudno było się tłumaczyć. Na to nakłada się ówczesna rzeczywistość – następuje wielkie zwycięstwo 2001 r., a sytuacja gospodarcza jest, jaka jest, musimy dokończyć adaptację naszego prawa do unijnych norm i realizujemy politykę, której zabrakło wrażliwości. Nagle cięcia objęły rzeczy, które budżetowo nie miały znaczenia, takie jak dopłaty do barów mlecznych czy ulgi komunikacyjne dla studentów. Nie zapaliła się lampka: panowie, nie tu oszczędzajmy! I druga rzecz, która mocno z tym się wiąże – ta partia nagle przestała istnieć, w tym sensie, że wszyscy jej funkcjonariusze, oprócz skarbnika, znaleźli się w strukturach rządowych.

Budząc zazdrość tych, którzy się nie załapali.
– W rozdawnictwie nie wszyscy się znaleźli. Dlatego część frustracji zogniskowała się w klubie parlamentarnym. Oni uważali, że owoce władzy zostały podzielone niesprawiedliwie.

W roku 1993 tak nie było.
– Dlatego że mentalność tej partii się zmieniła, to już była partia triumfu. Pragmatyzm doprowadził do sukcesu – więc stał się największą cnotą. Owszem, formacja musi mieć cechy pragmatyczne, ale nie może być oderwana od swoich zasad. To, co wydarzyło się w kwietniu 2004 r., wyjście z SLD grupy Marka Borowskiego, nie nastąpiło dlatego, że ta grupa została czymś dotknięta. To był proces. Już wcześniej, w lipcu 2003 r., Marek Borowski postulował głębokie zmiany.

Ale mleko wylało się w 2004 r.
– To był szok. Odchodzą ludzie, którzy współtworzyli formację. Tym samym rozbity został wizerunek lewicy. Składał się on z kilku elementów. Po pierwsze, partia jednak ideowa. Po drugie – ugrupowanie ludzi wobec siebie lojalnych. Po trzecie – partia przewidywalna. Katastrofa 2004 r. trwale zniszczyła wizerunek SLD jako środowiska spójnego, wewnętrznie lojalnego, o jakichś cechach ideowych i programowych. Od tego czasu pojawia się w SLD głęboki kryzys przywództwa, z którego Sojusz nie wyszedł do dziś.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 25/2017, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Wydanie: 25/2017

Kategorie: Wywiady

Komentarze

  1. tekla
    tekla 19 czerwca, 2017, 15:40

    jest nas ogromna ilosc byłych zolnierzy ! słuzylismy Ojczyżnie !
    trzeba nas „zagospodarować” i czekamy na rozkaz . . .

    Odpowiedz na ten komentarz
  2. edward
    edward 21 czerwca, 2017, 08:32

    Zwolennicy SLD nie pamietaja lub po prostu nie wiedza, ze to partia wolnorynkowa. Nigdy nie troszczyla sie o zwyklych ludzi. Dzieki SLD i Kwasniewskiemu podppisano tzw. Europejska Karte Spoleczna z wylaczenniem zobowiązania w zakresie zapewnienia pracownikom wynagrodzenia zapewniającego godziwy poziom życia, pozostałe ustalenia nas wiążą (por. Dz. U. z 1999 r. Nr 8, poz. 67). Podpisanie tego punktu zobowiązałoby Polskę do określenia minimalnego wynagrodzenia za pełnoetatową pracę na poziomie 66% średniej płacy w kraju. Zobowiązałoby również Państwo Polskie do pomocy socjalnej, zapewniającej minimalny poziom wynagrodzenia w celu zapewnienia „godnego życia”. Likwidacja dotacji do barow mlecznych, obnizenie ulgi lokomocyjnej dla studentow itd., itd.

    Odpowiedz na ten komentarz
  3. Krzysztof Andrzej Mróź
    Krzysztof Andrzej Mróź 21 czerwca, 2017, 21:42

    Rzecz w tym ze ta cala armia SLD jest niewidoczna. Emeryci nie maja zdrowia a mlodych jest garstka

    Odpowiedz na ten komentarz
  4. Anonim
    Anonim 22 czerwca, 2017, 11:24

    Bronisław Morawski
    SLD to partia, która zdradziła ideały socjalizmu, popaprała złodziejski proces „dekomunizacji ” (odspołecznienia) gospodarski, włączając się w proces tworzenia najgorszej odmiany kapitalizmu, w którym przytłamszająca większość społeczeństwa została zepchnięta do pozycji niewolników. Działacze tej lewicy chętnie przekształcili się w klasę posiadającą. Stali się więc sola kapitalizmu.To ostatecznie wyjaśnia, dlaczego to środowisko nie jest zdolne to stworzenia partii lewicowej, mogącej liczyć na poparcie społeczne.
    Do tego dochodzi jałowość intelektualna, którą także reprezentuje odpytywany. Dla inspiracji polecam Panu doktorowi książkę J.J.Wiatra:. „Marksistowska teoria rozwoju społecznego”. Potrzebna jest bowiem nowa myśl teoretyczna,która może prowadzić do reaktywacji tożsamości lewicy, miast nieustannego grzebania w intrygach personalnych i nonsensownej paplaninie.
    Przede wszystkim konieczne jest rozliczenie się z okresu zdrady, który ostatecznie odstraszył od SLD ludzi.Starym obrzydliście, a do młodych nie potraficie dotrzeć. Zresztą młodym mózgi rozlasowuje dość skutecznie reżimowa propaganda.

    Odpowiedz na ten komentarz
    • Radoslaw
      Radoslaw 22 czerwca, 2017, 21:49

      „Zresztą młodym mózgi rozlasowuje dość skutecznie reżimowa propaganda.”
      I dlatego dostana to, co darza takim kultem: II RP, ta wymarzone ojczyzne, o ktora bili sie ich idole, „zolnierze wykleci”. Nowy feudalizm, ktory 80-90% z nich zepchnie w otchlan nowoczesnej panszczyzny umow smieciowych, nedznej edukacji, coraz bardziej fikcyjnej sluzby zdrowia, a za 40 lat – fikcyjnych emerytur. Na tym polega perfekcyjne zniewolenie – lud musi uwierzyc, ze jest wolny. „Wolnosc” czlowieka, ktory ma na karku kredyt na 30 lat i zgodzi sie na kazde upokorzenie, byleby zachowac prace.
      SLD w moich oczach skompromitowalo sie calkowicie przlaczajac sie do bandyckiej napasci na Irak. Partia lewicowa, ktora poparla ordynarna, bezprawna agresje, uzasadniona sfingowanymi dowodami? Hanba!
      Do Polski lewica juz nie wroci, nie w ciagu najblizszego pokolenia – ma zbyt wielu, zbyt poteznych przeciwnikow:
      1. Agresywna prawice, ktora bardzo sprytnie pierze mozgi coraz glupszym mlodym Polakom. W koncu po to zdewastowano system edukacji, a wkrotce indoktrynacja jeszcze nabierze tempa.
      2. Amerykanow, ktorym bardzo odpowiada miec do swojej dyspozycji pod bokiem Rosji populacje opetana rusofobia.
      3. Zagraniczne korporacje, dla ktorych idealna jest sytuacja, gdy nie istnieje zadne lobby walczace o interesy pracownikow.
      4. Wiekszosc polskiej inteligencji (o ile tak to mozna nazwac), dobrze zarabiajaca w zagranicznych korporacjach i ksztaltujaca swiadomosc spoleczna w obronie wlasnych interesow.

      Polacy dostana to, czego chca. Albo raczej cos dokladnie przeciwnego, ale uwierza, ze tego wlasnie chcieli. W 1980 roku domagali sie zamiany socjalizmu na komunizm (proponuje sobie przypomniec wszystkie owczesne postulaty socjalne). W 1989 roku uwierzyli, w cos dokladnie przeciwnego – ze kazdy moze zostac swietnie prosperujacym kapitalista (z „kapitalem” w postaci lozka polowego). A teraz kolejne pokolenie juz wierzy w kolejna megabzdure: ze w 1980 roku to chodzilo o zrzucenie jarzma komunizmu i wolnosc slowa, a nie o zadna tam kielbase, mieszkania czy podwyzki pensji. W ciagu kilku dekad Polacy dali sobie wielokrotnie wywrocic mozgi na druga strone. To jak po takim narodzie mozna sie spodziewac racjonalizmu? W tym sensie PRL, ze swoim szkolnictwem, gdzie najwyzszym prestizem cieszyly sie przedmioty scisle, przyrodnicze i techniczne, trwal o jedno pokolenie za krotko. I wlasnie te dziedziny staly sie glownym celem uderzenia „reformatorow” polskiej edukacji po 1989 roku. W ten sposob przygotowano grunt pod dzialanosc „historykow” z IPN.
      Moze niektorych razi moj pesymizm. Trudno, jako bezwzgledny racjonalista nie potrafie wyciagnac innych wnioskow z perspektywy ostatnich 35 lat polskiej historii, ktorej bylem swiadkiem.

      Odpowiedz na ten komentarz
  5. Anonim
    Anonim 23 czerwca, 2017, 09:38

    W całości popieram. Dlatego tak żałośnie i nieprawdziwie odebrałem wywiad z „młodym” Wiatrem, który jak mam wrażenie, stara się nadal kręcić lody na „nędzy” współczesnej lewicy

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy