„Śmiecie”

Po rozszyfrowaniu nukleotydowego genomu okazało się – ku ogólnemu zdziwieniu i zaskoczeniu biologów – że zaledwie drobny procent nukleotydów w komórkach wszystkich organizmów jest zajęty produkcją białek (protein). Zapanowało wówczas powszechne przekonanie, że wszystkie pozostałe elementy jądrowe są wyłącznie niepotrzebnym śmieciem (junk). Mnie osobiście wydawało się to od początku bardzo wątpliwe, ale nie zabierałem głosu w tej sprawie, ponieważ nie jestem specjalistą, a ponadto trudno było przeciwstawiać się opinii uczonych obdarzonych nie byle jakim autorytetem. Obecnie pokazało się z wieloletnim opóźnieniem, że tzw. śmiecie w jądrach komórek nie jest żadnym śmieciem, lecz stanowi niezbędną składową, służącą regulacji i synchronizacji oddziaływania genów. Zarazem wyjaśniło się, że przez pierwsze dwa miliardy lat istnienia życia na Ziemi to „śmiecie” w samej rzeczy nie istniało i zostało wytworzone w czasie postępów ewolucyjnego procesu dopiero w geologicznym okresie zwanym kambrem, mniej więcej pół miliarda lat przed naszą współczesnością. Wówczas rzekome i lekceważone „śmiecie” wykazało swoją rzeczywistą wartość, ponieważ dzięki niemu powstały w okresie kambryjskim coraz większe organizmy wielokomórkowe, których ukoronowaniem stały się naczelne wraz z samym człowiekiem. Jednocześnie wyjaśniło się, dlaczego większość prób klonowania dawała złe rezultaty. Materiał jądrowy wprawdzie przenoszono do komórek, ale bez rzekomego „śmiecia” albo co najmniej z uszkodzeniem tej substancji.
W ten sposób wyjawiło się, że nasze poznanie ma ograniczony charakter i dopiero po długim czasie badań i analiz objawia się prawdziwa natura procesów życiowych. Historia ta jest wielce pouczająca, ponieważ wykazuje, jak bardzo uporczywie trwać mogą w błędzie i nieporozumieniu badacze, przeświadczeni o tym, jakoby zrozumieli już dogłębnie i do końca procesy dziedziczenia. Wiemy już dzisiaj na pewno, że bez tych subtelnych, wspomagających regulatorów, jakie fałszywie brano za zbędne elementy, ewolucja nie mogłaby przekroczyć wyższego progu, czyli przejść od budowy organizmów prostych do coraz bardziej złożonych. Tę nauczkę warto zapamiętać.

17 listopada 2004 r.

Wydanie: 48/2004

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy