Szkoło, daj żyć!

Szkoło, daj żyć!

Cały naród odrabia zadania domowe

– W dniu debaty wyborczej w TVP Hołownia rzucił, że usunie prace domowe. Popatrzyliśmy z żoną na siebie i wybuchnęliśmy śmiechem, mówiąc, że właśnie nas przekonał, żeby zagłosować na kogoś z Trzeciej Drogi. Oczywiście były to żarty, bo nie jest nam do marszałka Sejmu specjalnie blisko, jeśli chodzi o poglądy. Ale mamy dwójkę dzieci w wieku szkolnym, które „konsultują” z nami swoje zadania domowe non stop – opowiada 37-letni Albert. I dodaje: – Problemem nie są jednak lekcje odrabiane w domu, ale liczba kuriozalnych problemów, które generuje sama instytucja szkoły.

Posmak kiełbasy wyborczej

Zarówno przedstawiciele Trzeciej Drogi, jak i Koalicja Obywatelska (partia ogłosiła to w „100 konkretach na pierwsze 100 dni rządów”) zapowiadały w czasie kampanii wyborczej, że całkowicie usuną zadania domowe ze szkolnego krajobrazu. Pomysł ten spotkał się z ogromnym zainteresowaniem i uczniów, i rodziców. Można nawet powiedzieć, że ci drudzy byli taką perspektywą zainteresowani najbardziej. Od lat słyszymy bowiem w mediach i w prywatnych rozmowach z rodzicami, że mnogość zadań domowych przeciąża dzieci bez wymiernych korzyści. Jest mniej czasu na rozwijanie zainteresowań, a odrabianie lekcji po kilka godzin dziennie bardzo często nie wpływa na lepsze oceny.

Całkowita rezygnacja z zadań domowych nie jest jednak dobrym pomysłem, jeśli nie będzie jej towarzyszyć rewolucja w systemie oświaty, który jest nie tylko przestarzały, ale jeszcze po wybrykach ministra Czarnka stał się jednym wielkim chaosem.

Co więcej, jeśli natychmiast wprowadzi się zakaz prac domowych, bez nowego, diametralnie różnego podejścia do programu nauczania, system szkolnictwa bardzo szybko runie. Od lat polska szkoła stoi bowiem pracą domową. Pytanie więc, czy politycy demokratycznej koalicji nie wykorzystali zadań domowych jako smakowitej kiełbasy wyborczej. Zobaczmy, że ostra retoryka Tuska dotycząca nowoczesnej szkoły bez zadań domowych, którą mogliśmy zauważyć podczas kampanii wyborczej, złagodniała, gdy przyszło do konkretów. W umowie koalicyjnej czytamy: „Ograniczymy obowiązki związane z zadawaniem prac domowych, tak by czas po szkole był przeznaczony tylko dla rodziny i rozwijania swoich pasji”. Nauczyciele nie kryją, że odetchnęli z ulgą. – Nie gasi się pożarów, wycinając wszystkie lasy – stwierdził w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Jacek Staniszewski, nauczyciel, dyrektor szkoły i współtwórca kampanii „Zadaję z sensem”.

Za, a nawet przeciw

Rodzice dostrzegają, że ze szkołą coś jest nie tak. W badaniu CBOS „Polskie szkoły 2022” aż 38% ankietowanych wskazało, że jedną z największych bolączek edukacji jest „za dużo nauki pamięciowej, za mało przydatnych umiejętności”. Z kolei 28% pytanych rodziców uważa, że „nauczanie nastawione jest na rozwiązywanie testów, uczenie pod testy”. Nie jest to jedyny głos w dyskusji, który zarzuca szkole, że uczy wyłącznie zakuwania i odtwórczości. Wielu uczniów, właściwie w każdym wieku, narzeka, że na lekcjach przepisuje treść podręczników do zeszytu.

– Moja nauczycielka od geografii sprawdzała ostatnio, co to jest mapa turystyczna, bo „zapomniała”. Byłam załamana, bo geografia to jedyny przedmiot, jakiego ta pani uczy w szkole. Przepisywanie treści podręcznika to na lekcjach geografii zresztą norma – opowiada załamana 12-letnia Ania, córka Alberta. Ojciec dziewczynki również jest w szoku. – Uczyłem się w innym mieście, w innych czasach, a opowieści córki wyglądają jak z moich własnych lekcji geografii, gdzie też przepisywaliśmy beznamiętnie podręcznik. Jest to dla mnie głęboko szokujące doświadczenie – opowiada mężczyzna.

Instytut badawczy OSKKO na zlecenie Związku Miast Polskich przeprowadził w maju badanie, ile czasu dziennie dzieci spędzają nad lekcjami. Można powiedzieć, że wyniki są szokujące. W wyższych klasach podstawówki przeciętny uczeń na pracę z materiałem w szkole i w domu poświęca nawet 50 godz. To o 10 godz. więcej, niż wynosi etat dorosłego człowieka. Na same prace domowe dziecko ma według badania przeznaczać 3,6 godz. dziennie. W klasach I-III to 2,6 godz. dziennie. Z tego wynika, że dzieciom zostaje ok. 10 godz. tygodniowo na rozwijanie pasji i talentów.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 48/2023, dostępnym również w wydaniu elektronicznym

k.wawrzyniak@tygodnikprzeglad.pl

Fot. Shutterstock

Wydanie: 2023, 48/2023

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy