Tag "Andrzej Duda"
Szczyt obietnic
Zanim jeszcze postawił krok w Białym Domu, Andrzej Duda został uznany za mało poważnego polityka z Europy Pierwsza wizyta Andrzeja Dudy w Białym Domu była mało optymistycznym, choć wiernym odzwierciedleniem stosunków polsko-amerykańskich. Z punktu widzenia Waszyngtonu Donald Trump spotkał się z przywódcą reprezentującym kraj odległy, niewiele znaczący w bieżącej amerykańskiej strategii międzynarodowej. Polska w ostatnich latach przestała być za oceanem tematem samoistnym. W tamtejszych mediach i opracowaniach organizacji pozarządowych pojawia się
Niewidoczny lejek
Słynny dziennikarz Bob Woodward napisał książkę „Strach”, o Trumpie, wkrótce ma się ukazać też w Polsce. Portret prezydenta, jaki się wyłania, jest przerażający. Część doradców Trumpa próbuje blokować jego decyzje, usuwając dokumenty z jego biurka, w obawie przed nieprzemyślanymi działaniami, które mogłyby być niebezpieczne dla kraju i świata. „Jesteśmy w domu wariatów”, mówił dziennikarzowi jeden z informatorów. „Niestabilny emocjonalnie, szalony, niekompetentny” – to jedne z najłagodniejszych epitetów, jakimi obdarzają Trumpa ludzie
A złodzieje ciągle hardzi
Nic tak dobrze PiS nie wychodzi jak dewastowanie kolejnych środowisk i grup zawodowych. Gdyby spojrzeć na Polskę pod kątem zarzutów, które są stawiane wszystkim przeszkadzającym tej partii w drodze do kolejnych podbojów, to mamy najwyższy na świecie odsetek złodziei. Kto jeszcze nie został obrzucony tym epitetem? Złodziejami dla polityków PiS są w większości sędziowie, lekarze rezydenci, samorządowcy z opozycji, nauczyciele protestujący przeciwko rujnującej oświatę minister Zalewskiej, media niefinansowane przez PiS, roszczeniowi, bo protestujący rodzice niepełnosprawnych, rolnicy i sadownicy domagający
Fenomen Sławomira
Najpierw rytmiczna czkawka, człowieczek z wianuszkiem włosów wokół łysiny i z fryzjerskim wąsikiem rzuca się po estradzie w konwulsjach. Z tej czkawki i tych konwulsji wyrywa się pieśń: „Miłość, miłość w Zakopanem…”. Publika oszalała ze szczęścia skanduje: „Sławomir! Sławomir!”. Tak, to Sławomir! Widzieliście państwo i słyszeli? Naprawdę warto. Warto nie dla zdolności wokalnych Sławomira, nie dla banalnej melodii i jeszcze bardziej banalnych słów. Warto to zobaczyć (choćby na YouTube). Warto zobaczyć tego kiczowatego artystę i jego pełną uwielbienia
I tylko Żeromskiego żal
Niesławne biuro propagandy, zwane oficjalnie IPN, uczy nas od lat, jak reinterpretować historię. Jedno oczernić, drugie wybielić; jedno wyeksponować, drugie pominąć; tu nakłamać, tam wyrwać z kontekstu; na doraźne, polityczne zamówienie głupotę przedstawiać jako ofiarę, pragmatyzm jako zdradę itd. Ale nawet IPN w enuncjacjach swoich pseudohistoryków starał się trzymać pewnych ram faktograficznych. Przynajmniej w minimalnym zakresie, np. że Bolesław Chrobry panował w latach średniowiecza i nie brał osobiście udziału w warszawskiej bitwie z bolszewikami.
Błogosławcie, a nie złorzeczcie
Cały dzień z dziećmi na tzw. farmie iluzji, 80 km za Warszawą, na kilku hektarach różne atrakcje dla małych. Sporo nie najlepszego gustu, tandety, ale dzieci zachwycone, a ja się cieszę ich radością. Był nawet niezły iluzjonista, niestety dużo mówił, a w tym nie był mocny. Miał sporo tekstów raczej dla rodziców, rozmaite aluzje erotyczne, mówił o punkcie G, jak trudno go znaleźć. Żartował, by nie robić mu zdjęć, gdy wkładał do ust balonika kiełbaskę, i tym podobne bezeceństwa.
Łapiński od Bełaty
Robotę u prezydenta porzucił Krzysztof Łapiński. Kolejny rzecznik Dudy. Pamiętacie poprzednich? Wątpimy. Tego aktywistę PiS zapamiętamy tylko z jednej roli – jak po debacie Kopacz-Szydło idzie długim korytarzem telewizji na Woronicza i krzyczy: Bełata, Bełata! U Dudy nie powtórzył tego występu. Zabrakło skandowania: Jędrek, Jędrek! Teraz Łapiński przeszedł do biznesu. Będzie tam sprawdzał, kto był w PZPR. Bo sędziów już zlustrował.
Odruch moralny i przekora
Po wielu latach przypadkiem spotykam w kawiarni G., był motorem Nowej, pierwszej i największej firmy wydawniczej naszego opozycyjnego podziemia. Znajomi po latach zmienieni nie do poznania albo do poznania – on zmienił się do poznania. Tylko teraz używa kuli. Mówi: wymiana biodra. No tak, rozsypujemy się. Niewysoki, żywe srebro, jak zawsze odruchowo poprawia okulary. Przysiadam się na chwilę. Wyznaje, że ma dosyć, że chce wyjechać z Polski na stałe. – Popatrz – mówię – gdy bezpieka w latach 80. namawiała
Duda połykający pigułki
Antoni pamięta. Antoni nigdy nie wybacza. Prezydent Duda może więc liczyć na dożywotnie pałowanie. Do gryzienia wrogów Antoni ma wyspecjalizowaną machinę, „Gazetę Polską”. Wpompował w nią przez nadzorowane spółki tyle kasy, że może liczyć na trochę radości. I ją ma. Choćby z tekstu Witolda Gadowskiego, w którym najciekawsze jest takie proroctwo: „Duda nie zdoła się uniezależnić od swojego obozu politycznego i będzie musiał przełknąć jeszcze niejedną gorzką pigułkę, którą mu ten obóz zafunduje”. Oj, będzie bolało. Choć i tak spłynie
Polska jako defilada
Ma być głośno, ma być hucznie, groźnie, dumnie, z przytupem, z przychrzęstem, łomotem, tupotem. Na kołach, skrzydłach, gąsienicach i na czym tam jeszcze się da. Taka defilada. Potężna, imponująca, majestatyczna. Taka, jaką bizantyjscy satrapowie lubią najbardziej. W Święto Wojska Polskiego. Będziemy świadkami narodowego prężenia chuderlawych muskułów i organizowania igrzysk dla ludu w miejsce uczciwego rozliczenia chociażby samoniszczycielskiej działalności byłego ministra „obrony” Antoniego Macierewicza, nad którą to działalnością trwa grobowa cisza. Nad historią jego







