Tag "Andrzej Duda"
Chłopski mopanek w kapitalizmie
Jaki mógł być zamysł narodowego czytania Błoto, dużo błota, siąpi deszcz, wrona przez oko dobija się zapamiętale do „wnętrza tej czaszki, do tej ostatniej fortecy polskiego powstania”. Do pługa obok krowy zaprzęgnięta została kobieta, przed nimi, w pierwszej parze, ciągnie dziewczyna i chłopak. Pod parkową ławką moknie, porzucony przez kapryśną dobrodziejkę, do niedawna salonowy piesek Elfik. Na chwilę znalazł ciepło w objęciach tak samo odrzuconej przez bogatą egoistkę Helci. Z zimna, mokrzycy i tęsknoty zachorują i pewno niebawem umrą
Grosz do grosza
Jakiś troll szepcze nam do ucha, że biedy nauczycielskiej to prezydent Duda z bliska nie widział. No bo gdzie? Prof. Jan Duda, jego ojciec, nawet teraz, gdy jest na emeryturze (skromne 6,5 tys. zł), dorabia w tylu miejscach, że trudno się połapać. Uczelnie w Krakowie i Tarnowie, radny małopolski, członkostwo w Radzie Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, umowy-zlecenia itd. Razem Duda starszy wyciągnął w zeszłym roku 450 tys. zł. Ma więc z czego wspomóc synową Agatę. Nauczycielkę na wygnaniu w Belwederze.
Prezydent z lasu
Macie Państwo w ręku numer szczególny. Tysięczne wydanie naszego tygodnika. Wspólnie z Izą Mierzejewską, naszą dyrektor artystyczną, wybraliśmy z tego tysiąca okładki naszym zdaniem najciekawsze. Nawet sobie Państwo nie wyobrażają, jakie emocje towarzyszą wyborowi projektu okładki i pracom nad jej ostatecznym kształtem. Mamy zespół z temperamentem i każdy ma wewnętrzne przekonanie, że wie lepiej. Co oznacza, że mało kto uznaje przewagę głosu naczelnego. Najbiedniejsza jest Iza, która mając dyplom ASP i ogromne umiejętności, musi
Jak prezydent już nie trzyma się Dudy
Wracam myślami do sylwestra. Ciągle jest w mojej pamięci ten kwadrans przed nowym rokiem, gdy wyszliśmy z kina w centrum Warszawy, by jechać do naszych przyjaciół, w pośpiechu, chcąc zdążyć przed północą. Na ulicach tłumy jak w Paryżu. I ów szczególny rodzaj napięcia, bo już widać zbliżający się nowy rok. A teraz ten nowy rok już zaczyna się starzeć, chociaż jest jeszcze niemowlęciem. • Strasznie obserwować, jak moloch władzy i ideologii wciąga ludzi, jak się radykalizują, okłamują sami
Na Nowy Rok
Stary rok skończył się optymistycznie. Ten optymizm tchnęli w nas w grudniu pan prezydent z panem premierem. Węgla mamy na 200 lat, a pan prezydent „nie da zarżnąć polskiego górnictwa”. Wszyscy odetchnęliśmy z ulgą. Głębokość oddechu była co prawda nieco ograniczona przez maski przeciwsmogowe, ale zawsze. Sama świadomość, że przez najbliższe 200 lat Polki i Polacy jako jedyni w świecie będą mogli bez ograniczeń wdychać spaliny węglowe, jest krzepiąca. To polski węgiel, polski dym, polski
Czas krótkich posad
W dyplomacji, zgodnie z pisowskim zwyczajem, też nastał czas krótkich posad. Właśnie do kraju zjeżdża odwołany przez Andrzeja Dudę ambasador Polski na Ukrainie Jan Piekło. Był jednym z pierwszych ambasadorów powołanych przez Prawo i Sprawiedliwość. Obejmował placówkę w nietypowej sytuacji, bo jego poprzednik, Marcin Wojciechowski, powołany jeszcze przez Bronisława Komorowskiego, został odwołany, zanim do Kijowa wyjechał. Jan Piekło miał więc być na Ukrainie twarzą pisowskiej ekipy. A teraz okazuje się, że PiS ta twarz nie pasowała. Ciekawe, kto
Greta ratuje świat
Jakkolwiek smutno, paradoksalnie, idiotycznie i naiwnie by to brzmiało – doprawdy trudno się dziwić, że szczyt klimatyczny w Katowicach nie stał się w Polsce wydarzeniem dominującym w przekazach, ogniskującym debaty, wywołującym deklaracje włączenia się w światowe otrzeźwienie i namysł nad dramatycznymi konsekwencjami globalnego ocieplenia dla przyszłości planety. Polska nie jest w ogonie reagowania na tę katastrofę, ona dryfuje już daleko za tym ogonem i na dodatek radośnie pluszcze i chichocze, jakby była samotną wyspą i oceanem naraz. Ale nie jest ani jedną,
Dera na dzień wczorajszy
Mało apetyczny jest widok Andrzeja Dery zarabiającego na ośmiorniczki w kancelarii prezydenta Dudy. Widok tego urzędnika połykającego własne głupoty działa jak skuteczna dieta odchudzająca. Ileż to razy panowie D. ujadali na Sąd Najwyższy i prezes Gersdorf? A kiedy Unia tupnęła nogą, prezes Gersdorf okazała się dla nich niejadalna. Musieli zrezygnować z zapowiadanego kanibalizmu politycznego. Dera jest też mało strawny językowo. Chłop się zbliża do emerytury, ale nie może pojąć, że tylko wtórni






