Wojna o armię

Wojna o armię

Przez dwa lata prezydent akceptował kontrowersyjne decyzje Macierewicza. Dopiero teraz poczuł się zwierzchnikiem sił zbrojnych

Święto Wojska Polskiego będzie na pół gwizdka. Bo co tu świętować? Wojsko czeka kolejna fala zmian, a na górze mamy otwarty konflikt między prezydentem a ministrem obrony. Tlił się on od miesięcy, a teraz – gdy prezydent odmówił podpisania przedstawionych przez szefa MON nominacji generalskich – rozpalił na dobre.

Konstytucja wymusza współdziałanie między szefem MON a prezydentem. Głowa państwa w sprawach obrony ma szerokie prerogatywy – prezydent jest głównodowodzącym w czasie wojny, to on mianuje szefów rodzajów sił zbrojnych, podpisuje nominacje generalskie. Tymczasem Antoni Macierewicz przez pierwsze półtora roku szedł jak burza – zmieniając generałów, tworząc nowy rodzaj sił zbrojnych – Wojska Obrony Terytorialnej, dokonując czystek kadrowych.

Według informacji MON sprzed paru miesięcy „w Sztabie Generalnym zmiany objęły 90% stanowisk dowódczych, a w Dowództwie Generalnym 82%”. Z wojska odeszli lub zostali wypchnięci najbardziej znani dowódcy. Ze stanowiska i z wojska odszedł po kilku miesiącach pełnienia funkcji szef Sztabu Generalnego WP gen. Mieczysław Gocuł; w trakcie kadencji ze stanowiska dowódcy generalnego zrezygnował gen. broni Mirosław Różański. Do rezerwy kadrowej zostali przeniesieni inspektor wojsk specjalnych gen. dyw. Piotr Patalong i szef Inspektoratu Uzbrojenia gen. bryg. Adam Duda. Ze stanowiska odszedł również inspektor sił powietrznych gen. bryg. Tomasz Drewniak, a komendant Akademii Obrony NATO w Rzymie gen. dyw. Janusz Bojarski został odwołany do kraju.

Prezydent to wszystko akceptował. Antoni Macierewicz zaś rozszerzał swoje kompetencje metodą faktów dokonanych. Przykład? Zgodnie z konstytucją to prezydent mianuje dowódców rodzajów sił zbrojnych, jest to jego prerogatywą. Tymczasem tworząc Obronę Terytorialną, Antoni Macierewicz od razu ogłosił, że jej szefem zostanie gen. Wiesław Kukuła. I prezydent po dwóch miesiącach wręczył Kukule nominację.

Wydawało się, że Macierewicz lada moment całkowicie zdominuje wojsko, tworząc je z nowych ludzi, niekoniecznie fachowych, ale jemu oddanych. A prezydent stanie się kwiatkiem do kożucha.

Tymczasem Andrzej Duda zaczął pisać listy, zgłaszać sprzeciw. Domagać się poszanowania własnego zdania w pracach nad reformą dowodzenia siłami zbrojnymi. Wtedy Służba Kontrwywiadu Wojskowego wszczęła „procedurę kontrolną” wobec gen. Jarosława Kraszewskiego, szefa Departamentu Zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi w BBN. W ten sposób automatycznie został on pozbawiony dostępu do informacji niejawnych, co utrudnia nadzór BBN nad zmianami w wojsku.
Duda zażądał w tej sprawie wyjaśnień od premier Szydło. Odpowiedziała mu cisza. Odpalił więc bombę atomową – ogłosił, że nie podpisze nominacji generalskich. Miało ich być najwięcej w historii III RP, bo aż 46. Tak mówiły media. Potem BBN sprostowało – że tylko 14. Która wersja jest prawdziwa, pewnie nigdy się nie dowiemy. Ale nie to jest najważniejsze – bomba zdetonowana przez prezydenta postawiła sprawy wojska w centrum uwagi. O stanie armii zaczęli mówić eksperci i generałowie.


Generałowie o wojnie Duda-Macierewicz i polskiej armii

Gen. Waldemar Skrzypczak
Stan polskiej armii jest zatrważający! W tej chwili nie jest gotowa, żeby odeprzeć jakiegokolwiek przeciwnika. Prawie dwa lata temu, kiedy Antoni Macierewicz obejmował Ministerstwo Obrony Narodowej, wierzyłem, że wprowadzi dobre zmiany. Obrona Terytorialna jest niegotowa. Programy modernizacyjne stoją w miejscu. Proszę mi pokazać jedną dobrą rzecz – poza podwyżkami dla żołnierzy – którą Macierewicz zrobił dla wojska. Nie widzę takiej. Mówię o zdolności armii, o zdolności do obrony państwa. Nic się nie zmieniło.
Wojska operacyjne są mocno osłabione przez to, że zabrano ogromny potencjał kadry dowódczej do OT. Wojska OT są niegotowe, żadne systemy nie są zmodernizowane. Pytam więc, czym mamy się bronić?

Minister Macierewicz zawłaszczył armię i nikogo do niej nie dopuszcza. Prezydenta też, choć głowa państwa jest przecież z mocy konstytucji osobą absolutnie do tego uprawnioną. Ja wierzę w to, że wojskowi nie dadzą się upolitycznić, będą wierni przysiędze i prezydentowi. Nie politykom.
(WP.pl)

Gen. Roman Polko
Taki konflikt w żaden sposób nie służy armii, niszczy morale wojska, źle wróży naszemu bezpieczeństwu. Pan prezydent nie jest notariuszem, nie może w ciemno podpisywać nominacji, nie może też realizować swojego obowiązku zwierzchnictwa nad siłami zbrojnymi, kiedy nie jest informowany na bieżąco o tym, co się dzieje w MON i jaki jest planowany system kierowania siłami zbrojnymi.

Mam wrażenie, że tę koncepcję opracowywali Misiewicze, którzy są bardzo bojowi i patriotyczni w swoich gabinetach, ale w polu niewiele jeszcze zdziałali, bo nie funkcjonowali na polu walki, nie musieli narażać własnego zdrowia i życia jak ci generałowie, którzy w ramach czystki zostali zwolnieni z armii.

Prezydent przespał te dwa lata, jeśli chodzi o armię. Wszystkie działania upewniały ministra Macierewicza, że to jest jego prywatne poletko, że z armią może robić, co chce.
(PolsatNews)

Gen. Mirosław Różański
Oficerowie ponoszą konsekwencje różnic między Pałacem Prezydenckim a ulicą Klonową (siedziba MON). Awanse generalskie stały się swego rodzaju grą między pewnymi środowiskami polityków. Na pewno będzie to przełom, ponieważ 15 sierpnia bez awansów generalskich będzie mocno komentowany. Warto byłoby się zastanowić, dlaczego doszło do sytuacji, w której prezydent miał podjąć taką, a nie inną decyzję. Wierzę, że czasy się zmienią i będą lepsze. I wszystkim tym kolegom, którzy dzisiaj czekają na awanse, życzę tego, aby w bliskim horyzoncie czasowym je uzyskali. Nie wolno poddawać się emocjom. To jest czas przejściowy.
(TVN 24)

Wydanie: 33/2017

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy