Tag "Attaché"

Powrót na stronę główną
Kraj

Notes dyplomatyczny

Dzwonili do nas czytelnicy, pytając, dlaczego dla pani minister Fotygi tak ważne było, by wręczyć odwołanie 26 października, a nie 27. Odpowiedź jest prosta – od 27 października zaczęła obowiązywać ustawa o zasobie kadrowym. Więc jeśli urzędnik w zasobie się znalazł, to może się cieszyć pełnią urzędniczych praw. Jeśli nie – to będzie mu trudniej. Na przykład z wyjazdem na zagraniczną placówkę. No i łatwo będzie go można z MSZ zwolnić. Było więc o co się bić! Z tego punktu widzenia Tomasz Lis

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

No to minister Fotyga, gdy tylko weszła w życie ustawa o zasobach kadrowych, rozpoczęła czyszczenie MSZ. Z zapałem. Najpierw padło na Tomasza Lisa, dyrektora Departamentu Konsularnego i Polonii. 26 października otrzymał on dwa kwity. Pierwszy, który odwoływał go z funkcji dyrektora departamentu. I drugi, który powoływał go na stanowisko wicedyrektora w Departamencie Ameryki. Wszystkich zatkało, bo Lis na Ameryce zna się niewiele, nigdy tymi sprawami się nie zajmował, to jest człowiek od MSZ-etowskich kadr (pamiętamy!), spraw konsularnych, no i Cypru, gdzie był ambasadorem. Wszyscy więc spodziewali

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Żałoba na I piętrze – Jan Truszczyński wygrał konkurs w Unii Europejskiej i od 1 stycznia będzie wicedyrektorem Dyrekcji Generalnej ds. Rozszerzenia UE. W ten sposób zagrał PiS-owcom podwójnie na nosie. Po raz pierwszy, gdy nie przyjął propozycji wyjazdu na stanowisko ambasadora RP w Paryżu. To było jeszcze latem ubiegłego roku, Truszczyński jako wiceminister i osoba biegle władająca francuskim (i paroma innymi językami również) był naturalnym kandydatem na to stanowisko. Ale odmówił, i odszedł z MSZ. Tym sposobem odebrał nowej ekipie szansę

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

MSZ to resort ludzi, którzy lubią spotkania i przyjęcia. Sprzyjają temu okazje i dostęp do taniego, bo wolnocłowego alkoholu. Te okazje to przede wszystkim pożegnania, gdy ktoś wyjeżdża na placówkę, no i nie będzie go w kraju przynajmniej przez cztery lata. Takie pożegnania zawsze są celebrowane, zwłaszcza gdy wydaje je przyszły ambasador. Często organizowane są w restauracjach, ba, w rządowych willach przy Belwederskiej czy też w którymś z rządowych hoteli. Z pełnym kateringiem, na ciepło i na zimno, i na słodko, z paletą trunków. Dla przyszłego ambasadora ważne jest, by na spotkaniu był minister,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

A propos niedawnej wizyty ministra Ławrowa w Polsce. Zanim do niej doszło, do Moskwy jeździł wiceminister Paweł Kowal. Na konsultacje. No i okazało się, że te konsultacje były przekładane, był kłopot ze zgraniem terminów. Jakieś ważne sprawy przeszkadzały? A owszem, nie mieliśmy wolnej tłumaczki, więc trzeba było dostosowywać się do jej czasu. Rosjanie o tym się dowiedzieli, więc zaproponowali, by moskiewskie konsultacje odbywały się po angielsku. Ale wiceminister Kowal po angielsku nie chciał. Oto więc potęga polskiej dyplomacji (odzyskanej) – w kraju krzyczymy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Stanisław Komorowski, nazywany w MSZ Kenem, podał się do dymisji. Tak oto w ostatnich miesiącach mieliśmy w naszej służbie zagranicznej dwa spektakularne odejścia – najpierw dymisję złożył minister Stefan Meller, gdy do rządu wszedł Andrzej Lepper. Teraz, gdy Lepper wyszedł z rządu, złożył ją Komorowski. To piękne gesty, ale niewiele kosztujące. Stefan Meller pracuje w MSZ, ma sekretarkę i dobrą pensję (żeby była jasność – lepsze to, niż miałby chodzić po mieście i szukać roboty…). Komorowski nie będzie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Jeden z czytelników zwrócił nam uwagę, że robią dziś w MSZ karierę takie określenia jak desant jakiejś grupy. UW-oli albo chłopców z wojska, albo ludzi prezydenta. No, różnie to jest określane. I na przykład można też mówić o desancie „grupy bułgarskiej”. Bo oto były szef Instytutu Polskiego w Sofii kieruje biurem kadr, z kolei były ambasador w Sofii, Jarosław Lindenberg, jest szefem Sekretariatu Ministra. Czy raczej – pani minister. Ten pierwszy, o czym pisaliśmy, to członek Ligi

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

W MSZ gołym okiem widać proces, który co poniektórzy już zaczęli nazywać deuwolizacją. To znaczy wypłukiwaniem osób, które były kojarzone z Unią Wolności czy też z Platformą Obywatelską. Weźmy komunikat sprzed paru tygodni, że ambasadorem w Słowenii ma zostać Piotr Kaszuba. Otóż jest to człowiek, który był dyrektorem Biura Dyrektora Generalnego, gdy owym dyrektorem generalnym był Jerzy Pomianowski. Kaszuba był de facto jego prawą ręką. Co gorsza, naśladował go w arogancji i bardzo szybko narobił sobie masę wrogów.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Pisaliśmy już parokrotnie, że pani Fotyga i jej przełożeni, mówiąc najprostszym językiem, szkodzą Polsce, zwlekając z powołaniem ambasadora przy Unii Europejskiej. To jest oczywiste, brak silnego szefa przedstawicielstwa, znanego i szanowanego przez unijny staff, mającego dobre kontakty, osłabia pozycję naszego kraju i to się da przeliczyć na miliony euro. Czy w Polsce nie ma odpowiedniego fachowca, który mógłby efektywnie pokierować ambasadą w Brukseli i skutecznie reprezentować nasze interesy w unijnych instytucjach? Znalazłoby się ich kilku, nie jest to duże

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

W MSZ opowiada się anegdotę o Andrzeju Byrcie, do niedawna naszym ambasadorze w Niemczech. Otóż spodziewano się, że po powrocie z placówki zadzwoni do kolegów. Nic takiego nie miało miejsca, Byrt wrócił i… zniknął. Podobno wyjechał do jakiejś głuszy i leczy skołatane nerwy. To wszystko jest możliwe, bo ostatnie miesiące ambasadorowania miał fatalne. Po pierwsze, funkcjonował jako ambasador de facto odwołany. No i niecieszący się zaufaniem rządzącej ekipy. Po drugie, ta ekipa popełniała w polityce wobec Niemiec błąd za błędem, a on musiał

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.