Tag "Attaché"
Notes dyplomatyczny
Mówiliśmy już o tych, którzy na placówki wyjeżdżają, i o tych którzy na placówkach zostają. Jest jeszcze jedna kategoria osób, o których w MSZ plotkują. Czyli tacy, którzy jadą na fajne placówki, ale mogliby na lepsze. Np. Jacek Perlin, wicedyrektor Departamentu Ameryki. Wcześniej był na bardzo ciekawej placówce – był ambasadorem w Caracas, a jego placówka początkowo obejmowała swym zasięgiem Wenezuelę, Surinam i Gujanę. Potem Perlin „rozszerzył” się na niektóre wyspy Karaibów. Miał więc mandat, by po nich podróżować. Oczywiście, w ważnych sprawach służbowych.
Notes dyplomatyczny
W historii stosunków międzynarodowych mieliśmy już dyplomację pingpongową, dyplomację kanonierek, dyplomację uśmiechów i jeszcze parę podobnego typu przedsięwzięć. Teraz Polska i Rosja wkraczają do historii z dyplomacją mordobicia. No, pięknie to wygląda. I chwały nie przynosi nikomu. Ani nam, bo cóż to za dyshonor powiedzieć przepraszam. No i Rosjanom, bo co to za finezja tłuc ludzi z innego państwa na ulicach? Poza tym dwie sprawy są przez ludzi z MSZ dyskutowane. Po pierwsze, zapowiedzi prawicy, że będzie lustrować ambasadorów. No, to byłoby śmieszne. Poza tym
Notes dyplomatyczny
W MSZ-ecie tak samo skrzętnie liczą, kto na placówkę wyjechał, jak i to, kto na niej został. No więc został na przykład Jan Tombiński, ambasador RP w Paryżu. Przez długie miesiące spekulowano, kto go zastąpi, bo Tombińskiemu mijał czwarty rok pracy na placówce, więc powinien był zjeżdżać do Warszawy. Żelaznym faworytem był wiceminister Jan Truszczyński. Ale grzecznie odmówił, po dymisji rządu zamierza przejść do pracy w jednym z banków, nie da się ani odwoływać, ani lustrować. Wiele mówiono również, że ambasadorem w Paryżu zostanie
Notes dyplomatyczny
Wiele osób w MSZ zastanawia się, w jaki sposób Janusz Reiter został ambasadorem w USA. I parę rzeczy już wiadomo. Po pierwsze to, że jest on kandydaturą tych samych ludzi, którzy zablokowali wyjazd Olechowskiego. To jest śmieszna logika – nie pasował im były minister finansów i były szef MSZ, człowiek znający instytucje finansowe i Amerykę, wybrali w to miejsce specjalistę od Niemiec, postać z dalszego szeregu. No, Jerzy Koźmiński to nie będzie… Skąd więc taki wybór? W MSZ-ecie komentuje się to bardzo
Notes dyplomatyczny
No to już po wszystkim. Kto miał dostać ambasadorską nominację, ten dostał, czas już minął, nie ma już szans, by paromiesięczną procedurę MSZ-premier-prezydent-agrement-Sejm ktoś jeszcze mógł przejść. Kolejnych ambasadorów będzie wysyłała nowa ekipa. I ona zadecyduje, kto pojedzie na ambasadora do Waszyngtonu. Przez długie miesiące trwał w tej sprawie zaciekły bój, panowie z PiS i PO na głowie stawali, by do USA nie jechał najpierw Andrzej Olechowski, a potem Henryk Szlajfer. Premierowi Millerowi nie przeszkadzało, że ambasadorem w USA jest Przemysław Grudziński,
Notes dyplomatyczny
To są niuanse, ale i z nich składa się życie dyplomatyczne. 7 lipca rano Marek Bućko, do niedawna I sekretarz ambasady RP w Mińsku, miał telewizyjny występ. W telewizji TVN 24. Bućko robi w mediach za bohatera, bo nie tak dawno białoruski MSZ poprosił, by po prawie sześciu latach pobytu na placówce ten dyplomata wrócił do Warszawy. W ciągu miesiąca. To coś bardziej miękkiego niż persona non grata, ale w Warszawie na takie niuanse mało kto zwraca uwagę. Więc Bućko pobiegł do mediów i zaczął udawać męczennika
Notes dyplomatyczny
To już jest lato. Czyli czas zmian. Ci, którzy mają wyjechać, właśnie szykują się do wyjazdu. Bo na placówkę najlepiej udać się w lipcu, by był czas na załatwienie dzieciom szkoły. Ci, którzy mają wracać, właśnie zjeżdżają albo też wykorzystują zaległe urlopy, nieraz wielotygodniowe. A ci, których rotacja ominęła, robią dobrą minę do takiej sobie gry – to wszystko zależy jak w MSZ się ułoży, bo za rok mogą dobrze wyjechać, albo nie wyjechać wcale. Poza tym nie cichną echa
Notes dyplomatyczny
Te zjazdy ambasadorów to piękne targowisko próżności. W tym roku szczególne, bo parę miesięcy przed wielką zmianą. Można więc było sobie popatrzeć. Zasadą do tej pory było, że na zjazdy nie są zapraszani ambasadorowie, którzy zjeżdżają do kraju. To logiczne, po co człowieka ciągnąć z drugiego końca świata, jeśli za dwa miesiące ma wracać do kraju i zdaje placówkę. A teraz było trochę inaczej. Przechadzała się po korytarzach Barbara Tuge-Erecińska, chociaż sejmowa komisja już zatwierdziła jej następcę. Był Rafał Wiśniewski, ambasador w Budapeszcie, chociaż zjeżdża
Notes dyplomatyczny
W MSZ opowiadają sobie nie tylko o tym, kto został ambasadorem albo kto ma nim być, ale również kto nim nie będzie. To także są ciekawe opowieści. I mocno pouczające. Przez wiele miesięcy mówiło się, że ambasadorem w Chinach ma być Mirosław Zieliński, wiceminister gospodarki. Namawiano go, bo zna świat, reprezentował Polskę w Światowej Organizacji Ceł, zna sprawy gospodarcze, jest dobrym organizatorem. Cóż z tego! Zieliński nie chciał jechać do Chin, bo za daleko, celował w stanowisko w Brukseli, w naszej ambasadzie przy Unii,
Notes dyplomatyczny
Młodzi może tego nie rozumieją, przez coś takiego nie przechodzili, ale starzy pracownicy MSZ poczuli dreszczyk niepokoju. Oto zobaczyli w telewizji, że pani z „Wiadomości” weszła sobie do IPN, przez bramki, biuro przepustek i inne straże, wjechała windą na górę, potem weszła do archiwum, gdzie jakimś kolejnym cudem pod oko jej kamery trafiła teczka, z której mogło wynikać, że Henryk Szlajfer był współpracownikiem SB. No i że jako „kontakt operacyjny” donosił na kolegów. Wszystko na zasadzie: „mógł być”, „można założyć” i tak dalej.






