Tag "Jacek Czaputowicz"
Eksperyment 2.0
Nowym wiceministrem, za Marka Magierowskiego, który wyjechał na stanowisko ambasadora w Izraelu, został Szymon Szynkowski vel Sęk, poznański poseł PiS. Gratulujemy posłowi, ministerstwu mniej. Przez lata dominowała w MSZ zasada, że wiceministrami zostają wyróżniający się dyrektorzy departamentów, absolutni zawodowcy o wielkim doświadczeniu, ewentualnie osoby ze świata nauki. Nie bez powodów – wiceminister nie tylko zastępuje ministra, ale też nadzoruje pracę departamentów. Musi więc mieć w małym palcu wiedzę o pracy MSZ, o polityce zarówno międzynarodowej, jak i najważniejszych państw.
Co może Czaputowicz?
Chyba jeszcze nigdy w historii III RP minister spraw zagranicznych nie był tak bezradny i tak mało od niego nie zależało. Oto Komisja Europejska oficjalnie przedstawiła nową metodologię podziału środków z unijnego budżetu na lata 2021-2027. Zgodnie z nią w nowej perspektywie finansowej UE w ramach funduszu spójności do Polski ma trafić 64,4 mld euro, czyli aż o 23% mniej, niż dostaliśmy w budżecie na lata 2014-2020. Czyli mniej o ok. 18 mld euro, czytaj – 80 mld zł. Do tego
Jesteśmy, a jakby nas nie było
Ulżyło nam. Minister Czaputowicz zwierzył się magazynowi „Polska”, że „jesteśmy w stu procentach suwerenni”. No, no. Takie kłamstwa, i to przed samą Wielkanocą? Przecież Czaputowicz wie, jak naprawdę jest. Ba, napisał nawet książkę o suwerenności. W nastroju poświątecznym można by się jednak z Czaputowiczem zgodzić. Bo wychodzi nam, że Polska jest równie suwerenna jak minister w obozie „dobrej zmiany”. I jako „eksperyment” ministerialny u prezesa.
Filary Czaputowicza
Szef MSZ Jacek Czaputowicz ogłosił w Sejmie cztery tezy dotyczące polityki zagranicznej Polski. Po pierwsze, Polska jest silna na arenie międzynarodowej. Po drugie, Unia Europejska jest w kryzysie. Po trzecie, kluczowa dla Polski jest obecność w naszym kraju wojsk amerykańskich. Po czwarte, Polsce zagraża Rosja. Jak to potraktować? Na pewno nie jako opis rzeczywistości, raczej odzwierciedlenie tego, co siedzi w głowie ministra Czaputowicza i jego doradców. A jeżeli tak, to mamy kłopot. Bo czy Polska jest silna na arenie
Minister na pół gwizdka
Jak nie San Escobar, to eksperyment, bo tak o ministrze Jacku Czaputowiczu mówi prezes partii rządzącej. Mamy więc trzeci rok braku czegoś, co się nazywa polityką zagraniczną. Dla Nowogrodzkiej polityka zagraniczna ma sens tylko jako przedłużenie gry o interesy partii. Tu i teraz. A miarą skuteczności tak rozumianej polityki jest jak najwyższe poparcie wyborców. Ważny jest efekt doraźny, a cena, jaką trzeba zapłacić, choćby za granicą, ma małe znaczenie. Oczywiście do czasu. Bo gdy Amerykanie tupną nogą, politykę godnościową zastępuje
Być kobietą to nie synekura
Jeżeli Dziewuchy nie pomyliły adresów i w niedzielę 18 marca istotnie protestowały przed siedzibami biskupimi w całym kraju, no, to nareszcie data imienin Edwarda przejdzie do historii Polski. To jest dziejowo tak ważna chwila, że trzeba stuprocentowo się upewnić, że nie ma mowy o żadnej pomyłce. Owszem, potęga architektoniczna wyróżnia siedziby biskupów z tła miejskiego. Łatwo trafić bez GPS i znaleźć się pod ogrodzeniem, ale jeszcze należałoby sprawdzić, kto tam jest zameldowany i kto aktualnie przebywa w środku. Niby dobrze, że kobiety
Morawiecki kontra Orbán
Zdaje się, że w dzisiejszej Polsce politykę zagraniczną prowadzi premier, a minister spraw zagranicznych to niepozorny urzędnik, który za chwilę będzie wymieniony. Skąd taka teza? Zacznijmy od ujawnionych przez media dokumentów MSZ, z których jednoznacznie wynika, że prezydent i premier są w Białym Domu persona non grata. Aż do czasu poprawienia ustawy o IPN. PiS i jego media krzyczały, że to nieprawda, że do niczego takiego nie doszło. Że Donald Trump kocha Andrzeja Dudę i najchętniej spotykałby się z nim co parę tygodni (jak z premierem Netanjahu).
Ciepła kanciapka
Krótka informacja o tym, że Jacek Czaputowicz rozwiązał gabinet polityczny ministra spraw zagranicznych, ten który utworzył Witold Waszczykowski, była o tyle cenna, że mogliśmy się dowiedzieć, kto w nim pracował. Otóż kierował nim Jan Parys, a w jego skład wchodzili: Piotr Łysakowski, Sylwia Ługowska-Bulak, Przemysław Żurawski vel Grajewski, Elżbieta Królikowska-Avis oraz Joanna Gepfert. Hmm… Grono mędrców to nie jest. Najbardziej znany w tej ekipie jest Jan Parys. To minister obrony w rządzie Jana Olszewskiego. Nawet
Biuro lekkiej kategorii
W świecie dyplomacji Witold Waszczykowski zachowywał się jak słoń w składzie porcelany, byle tylko przypodobać się Jarosławowi Kaczyńskiemu. Opowiadał straszne głupoty, ośmieszając się tym. Dlatego wyleciał z rządu z hukiem. Jego następca Jacek Czaputowicz postępuje trochę inaczej. Woli nie ośmieszać się za granicą. Tak było chociażby podczas wizyty w Niemczech, gdzie zapewniał, że sprawa reparacji nie istnieje w stosunkach między rządami polskim i niemieckim. I że z prawnego punktu widzenia jest ona zamknięta, choć debata na ten






