Tag "Jan Widacki"

Powrót na stronę główną
Kraj

Słowo gangstera (2)

Najważniejsi świadkowie oskarżenia prof. Widackiego odwołują swe zeznania ze śledztwa Na zlepianym z różnych spraw akcie oskarżenia po raz pierwszy pojawiły się rysy, gdy Łukasz Zyzda po przyjrzeniu się młodej kobiecie, która siedziała na ławie oskarżonych obok prof. Jana Widackiego, powiedział, że widzi ją pierwszy raz w życiu. A była to Teresa F. (żona Krzysztofa Filasa, do której miał trafić gryps przemycony przez Widackiego). – Pan prokurator chyba mnie źle zrozumiał albo ja nie doczytałem protokołu zeznania, które podpisałem. Bo na pewno nie powiedziałem,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Granice wolności słowa

Ostatnio za sprawą wyroku katowickiego sądu w sprawie Alicji Tysiąc przeciw „Gościowi Niedzielnemu” rozpętała się dyskusja (o ile cały ten zgiełk można tak nazwać) na temat granic wolności słowa. Na początek przypomnieć trzeba kilka oczywistości. Otóż wolność słowa, jak każda wolność, ma swoje granice. Najogólniej rzecz ujmując, każdy ma prawo korzystać ze swojej wolności, tak jednak, by nie naruszyć praw i wolności innych osób. Te granice wolności wyznacza sumienie, ale także przepisy prawa, które w demokratycznym

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Słowo gangstera (1)

Oskarżony prof. Widacki: – Byłem idealnym celem dla rządzących z PiS, szukających potwierdzenia ich obłędnej teorii układu Ci, którzy doprowadzili do tego procesu, pewnie na długo przed pierwszą rozprawą zacierali z uciechy ręce na samą myśl o spektakularnym widowisku na sali sądowej. Oto na ławie oskarżonych szacowny profesor prawa, znany adwokat, były ambasador, poseł. A obok niego towarzysz niedoli w czerwonym drelichu groźnego przestępcy, z wyrokiem dożywocia. I świadkowie z wieloletnimi wyrokami – skuci, przyprowadzani przez antyterrorystów,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Powtórka z historii

Jeśli ktoś, jak bohater powieści Stanisława Rembeka, „zawsze czuje się bezsilny wobec wojującej głupoty, zwłaszcza gdy przybiera ona formę ponurego mistycyzmu”, przechodzić musiał ostatnio ciężką próbę. Na jednym posiedzeniu Sejm zajmował się rocznicami: 70. rocznicą agresji sowieckiej na Polskę dokonanej 17 września 1939 r., 20-leciem powołania rządu Tadeusza Mazowieckiego oraz ustanowieniem na wniosek pana prezydenta dnia 1 sierpnia Narodowym Dniem Pamięci Powstania Warszawskiego. Dyskusja, toczona w Sejmie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Na tropach salonu

Niedawno pan prezydent Kaczyński wymienił część składu Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa (zwanego SKOSK-iem), wywalając z niego nominatów swego poprzednika, Aleksandra Kwaśniewskiego. Wywalił więc z komitetu m.in. prof. Andrzeja Zolla, Kazimierza Kutza, a także kilka innych osób, które kojarzyły mu się z PZPR, SLD lub co najmniej znane były z tego, że za PiS nie przepadają. Przewodniczący komitetu, były rektor Ziejka, uważa, że za tymi zmianami stoi były prezydencki minister (obecnie europoseł) Legutko. Nawiasem mówiąc,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Polityczne Westerplatte

Gdyby naszej dyskusji z ostatnich tygodni przysłuchiwał się jakiś przybysz z obcej planety albo chociażby młody Amerykanin, w historii Europy słabiej zorientowany, musiałby dojść do wniosku, że na Westerplatte w 1939 r., a później na całą Polskę napadli Rosjanie, a udział płk. Putina w tym wszystkim nie do końca jest jasny, choć niewykluczone, że w tym wszystkim jakiś, być może niewielki, udział mieli też Niemcy. To zachwianie proporcji oczywiście można tłumaczyć tym, że Niemcy do swych win w II wojnie światowej dawno

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Nieuctwo i populizm

Jak wiadomo, uszczęśliwianie narodu należy do ulubionych zajęć polityków. Ostatnio posłowie PiS postanowili uszczęśliwić naród szczególnie. Postanowili mianowicie uwolnić go od plagi pijanych kierowców. Uwolnienie narodu od tej plagi to rzeczywiście zadanie ambitne i godne najwyższej pochwały. To posłowie PiS doskonale wiedzieli. Sądzili jednak w swej poczciwości, że jest to zadanie tyleż chwalebne, co proste. Wystarczyło ich zdaniem zmienić kodeks karny, a nawet tylko dwa jego artykuły. Zaproponowali więc, żeby w przypadku, gdy pijany kierowca spowoduje wypadek,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Cywilna kontrola

Publiczna wypowiedź dowódcy Sił Lądowych, gen. Waldemara Skrzypczaka, w której krytycznie wypowiedział się o ministerialnych biurokratach, którzy nie wiedzą, czego wojsku potrzeba, i nie słuchają wojskowych, rozpętała burzę. Cały problem polega jednak na tym, że wprawdzie generał nie powinien powiedzieć tego, co powiedział, ale mówiąc, zdaje się, niestety miał rację. Jakie będą konsekwencje? Generał wyleciał, ale problemy zostaną. Strona formalna znów wzięła górę nad meritum. Generał wyleciał, ale nasi żołnierze w Afganistanie zostaną nadal bez helikopterów, bez odpowiedniej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Czas przełomu

Przez media przemknęła niemal niezauważona wiadomość, że min. Czuma pisał list do amerykańskiej sekretarz stanu Clinton w sprawie ekstradycji Edwarda Mazura. Mniej więcej w tym samym czasie ukazała się też inna wiadomość, że konający gangster wskazał na łożu śmierci prawdziwego zleceniodawcę zabójstwa Marka Papały, którym miał być jakiś były funkcjonariusz SB w III RP trudniący się handlem narkotykami. Każda z tych dwóch wiadomości wymaga komentarza, a na osobny komentarz zasługuje ich suma. Z pierwszej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Sezon niby-ogórkowy

Niby politycy na wakacjach, niby nic się nie dzieje, wydawać by się mogło, że Polacy mogą odpocząć od polityki i polityków. Niektórym to się udaje. Tym mianowicie, którym udało się wyjechać z kraju odpowiednio daleko, gdzie nie sięga polska telewizja, a przy tym nie zabrali z sobą laptopa z dostępem do internetu. Takie szczęście mogło też spotkać tych, którzy znaleźli sobie jakiś zaciszny kącik w Polsce, gdzie nie ma zasięgu telefonii komórkowej i nie dochodzą gazety. Coraz trudniej o takie miejsce, ale jeszcze

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.