Tag "Krzysztof Daukszewicz"
Złote klatki
Zdenerwowane społeczeństwo, bo to i nie najlepsza pogoda, i trzeba przypomnieć sobie, co się robi w łóżku, żeby dostać becikowe, otrzymało jeszcze na koniec listopada równie podniecającą wiadomość, że jeszcze obecny pan prezydent poprosił pana ministra Ziobrę o ułaskawienie pana ministra Sobotki, który nawet nie wiem, czy zdążył pójść siedzieć i czy list nie będzie szybszy od Sobotki u bram więzienia. I podobno pan minister Ziobro wziął ten list do rąk własnych, bo chciał osobiście przeczytać, jakie jest uzasadnienie tego ułaskawienia, a tu nagle
Zalewająca krew
Przez wiele lat pisywałem w różnych gazetach i opowiadałem z estrady, że kiedy patrzę na to wszystko, krew mnie zalewa, ale wydawało mi się, że ja tylko tak sobie żartuję. Aliści okazało się, że ona mnie naprawdę zalewała, i to do takiego stopnia, że trafiłem do szpitala. Kiedy zrozumiałem, że te będące w idealnej bieli istoty, które podłączają mnie pod aparaturę i poprawiają poduszki, to nie są aniołowie, a tylko przecudnej urody pielęgniarki, natychmiast odzyskałem przytomność i poprosiłem o kroplówki i gazety. Mój partner z łóżka obok, lekarz po operacji – wyobraź sobie, mój zdziwiony czytelniku,
Dajcie se siana
Dwie osoby wybrały się na wojnę z Ojcem Dyrektorem, który jest obecnie sterem, żeglarzem i okrętem flagowym naszej władzy, bo jak mówią dobrze poinformowani: trza tera coś za coś. Ja przepraszam w tym miejscu za zwrot „trza tera coś za coś”, ale po prostu w sposób świadomy użyłem języka naszego establishmentu. Otóż na tę wojnę wybrali się prezydent Lech Wałęsa, mając w rękach glejt w postaci dokumentu osoby pokrzywdzonej przez władze PRL, i Jurek Owsiak, za film „Przystanek Woodstock –
Kanada pachnąca lewicą
Siedzę sobie w hotelu i patrzę przez okno, z którego rozciąga się piękny widok prawie na całe miast. To miasto nazywa się Montreal. Żeby je zobaczyć w całej okazałości, wystarczy patrzeć z okna w dół i najlepiej po godzinie 16, ponieważ od godziny 6 rano do 16 brygada naprawia mur oporowy podtrzymujący górę z piękną willą znajdującą się po drugiej stronie ulicy. Mur ten naprawiany jest już czwarty miesiąc i ma trwać to do zimy, z pierwszym dniem mrozów i padającego śniegu remont
Znowu mniejszość
No i mamy znowu rząd mniejszościowy. Większościowy w tym rządzie jest tylko prof. Religa i „Krwawy” albo „Żelazny Ludwik” Dorn, jak kto woli. Do rządu mniejszościowego już żeśmy się przyzwyczaili. Mieliśmy go przez cały ostatni rok. Był cichutki, ledwo oddychał, każdy minister kombinował po swojemu, pan premier latał po świecie, szukając pracy i w taki sposób, nie rzucając się w oczy, doturlał się do końca swojego żywota. Niestety, ten mniejszościowy jest i będzie tak widoczny jak księżyc nad Alabamą w sentymentalnym
Co by tu wesołego?
Co by tu powiedzieć wesołego? Takiego wesołego, żeby rozśmieszyć, a jeżeli nie rozśmieszyć, to chociaż pocieszyć, bo czuję wewnętrznie, że rozbawić nie dam rady. Na przykład w ubiegłym tygodniu pewien górnik przyniósł do własnego domu zapalnik, który służy w jego kopalni do odpalania ładunków wybuchowych, i odpalił go we własnym kominie, powodując jego zanik, a przy okazji i ściany przyległej do komina. A na pytanie policji: – Dlaczego pan to zrobił? Odpowiedział: – Chciałem go przedmuchać! Czuję jednak w podświadomości, że spowodowałem tą historyjką tylko niewielki uśmiech połączony z zadumą
Co to znaczy liberał?
Piszę ten felieton jeszcze w starej rzeczywistości… nawet nie wiem, czy w starej, ponieważ Marek Belka nie jest już premierem, Kazimierz Marcinkiewicz jest premierem, ale bez rządu i być może nawet bez rządu, nie wie jakiego, ponieważ, co prawda, jest dla siebie żeglarzem i okrętem, ale na pewno nie sterem. W Sejmie nasi nowi posłowie są tak zdezorientowani już samym faktem, że dostali się do parlamentu, nie będąc świadomymi powagi – że zażartuję – miejsca, przykręcają mosiężne tabliczki ze swoimi nazwiskami do stołów w sejmowej
Łuk Kurskiego
W swoim czasie miała miejsce słynna bitwa wojsk pancernych pod Kurskiem. Wojska niemieckie i rosyjskie rzuciły na siebie wszystko, co miały obłożone żelastwem ze wszystkich stron. Efekt końcowy był taki, że gdyby nasi menele rozkręcający tory kolejowe i zdejmujący drut ze słupów wysokiego napięcia wysokiego napięcia po to, żeby zanieść metal do punktów skupu surowców wtórnych, czynnych nie od 8 do 20, jak Pan Bóg przykazał, ale od 22 do 6 rano, jak nakazuje intuicja kierownika skupu, otóż gdyby ci menele
O jeden orzeł za daleko
Spotkałem wczoraj znajomego, jednego z tych 40%, który 25 września, nie będąc czujnym, niepotrzebnie przechodził koło lokalu wyborczego i przypominał sobie, że ma dowód osobisty, już ten nowy, i postanowił go pokazać komisji, bo człowiek jak ma coś nowego, to bardzo lubi się tym pochwalić. Wszedł więc do środka i wyjął z kieszeni ten kawałek plastiku, a przewodniczący cap za to cudeńko, obejrzał je, coś tam porównał z jakimiś papierami i powiedział: – Kabina do głosowania jest tam! – Jezus Maria!
Gadał Tusk do obrazu
Schował nam się jeden brat Kaczyński, a drugi chce rozmawiać z Donaldem Tuskiem za pośrednictwem Kazimierza Marcinkiewicza, z tym że Kazimierz Marcinkiewicz musi ustalać wszystko wyłącznie z Donaldem Tuskiem, mimo że Donald Tusk posiada w swoich szeregach również mówiących, takich jak Hanna Gronkiewicz-Waltz, która kiedy chce, to używa słów tak jak zawodowy żołnierz karabinu maszynowego, to znaczy zdecydowanie i szybko. Natomiast kompletnie nie wiadomo, co zrobić z Janem Marią Władysławem Rokitą, który wiedział, jak zostać premierem, ale całkowicie






