Tag "Krzysztof Daukszewicz"

Powrót na stronę główną
Felietony

Zobaczymy

I co się okazało po tylu latach wyrzeczeń i kombinowania, i stania za świątecznym karpiem? Że socjalizm to najdłuższa droga od kapitalizmu do kapitalizmu – nie ja wymyśliłem to cudownej urody zdanie, ale brzmi ono bardzo przekonująco. Co teraz dalej? Nie wiem, ale wiem, co było tydzień i dwa tygodnie wcześniej. Mam kolegę, który prowadzi w nie za dużym i nie za małym mieście położonym nie za daleko i nie za blisko Warszawy małe studio nagraniowe i reklamowe i opowiadał mi kilka dni temu o przyszłych kandydatach na posłów i senatorów, a teraz być może

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Może kraczę

14 września 2005 r. Włodzimierz Cimoszewicz powiedział, co myśli o konkurencji, wsiadł do samochodu i pojechał pogadać z żubrami, ponieważ doszedł do wniosku, że żubr jest łagodniejszym zwierzęciem. Myślę, że rezygnacja Cimoszewicza z kandydowania na prezydenta spowoduje, że aparat PZPR-owski pójdzie na wieczną emeryturę, były aparat bezpieczeństwa będzie usiłował z przyzwoitym skutkiem korumpować nową władzę, a młodzi Sojusznicy Lewicy Demokratycznej będą się miotać, szukając jakiegoś bardziej charyzmatycznego przywódcy. W każdym razie przewiduję teraz następujący rozwój

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Norwegia pany

Wyczytałem w jednej z gazet, że obecnie najlepiej być na świecie Norwegiem, mimo że przez pół roku ma białe noce, a i zimy niewiele krótsze. Norweg jest obecnie najbogatszy na świecie. Najbogatszy, najzdrowszy, a chyba nawet i najtrzeźwiejszy, bo sklepy monopolowe są tam położone w odległości 25 kilometrów jeden od drugiego, a czasami i więcej, tak więc perspektywa ślizgania się przez 50 kilometrów tam i z powrotem po zamarzniętych drogach, po to żeby tylko na kilka godzin stracić trzeźwość, nie każdemu odpowiada. Tu można pomyśleć, że najlepiej w takim razie zamieszkać w tej krainie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Pojedynek w słońcu

Zagadka Kiedy Anna Jarucka stanie się niewiarygodna dla członków Komisji Śledczej? (Odpowiedzi szukaj na końcu felietonu). Musiało do tego dojść! Musiało! To wisiało w powietrzu od kilku tygodni. Od chwili, kiedy Komisji Śledczej udało się uwiarygodnić niewiarygodne zeznania nie wiadomo czy wiarygodnej Jaruckiej, wicemarszałek Tomasz Nałęcz dążył do zwarcia wręcz z pułkownikiem Miodowiczem. Wreszcie ten zgodził się, ponieważ doszło do niego, że i pułkownik ma honor. Początkowo nie wiadomo było na co, ale stanęło na szablach, tradycyjnej polskiej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Wykańczalnia

Przybywa nam emocji związanych z kandydowaniem do Sejmu i na urząd prezydenta. Do parlamentu szykuje się dziesięć tysięcy osiemset dziewiętnastu obywateli naszego sfrustrowanego społeczeństwa w tym śledzącym wyłącznie Włodzimierza Cimoszewicza państwie. Sfrustrowanym, ponieważ na wybory wybiera się tylko czterdzieści procent społeczeństwa, co nas, według wyjątkowo perfidnych badań, umiejscawia gdzieś między Ghaną a Czadem. I jeżeli rozumiem braci z Czarnego Lądu, że nie chce im się iść na drugi koniec sawanny w czterdziestostopniowy upał do lokalu, przed którym miejscowy kacyk nie poczęstuje

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Szczęśliwi i wkurzeni

Prezydent Łukaszenka wymyślił nowy dekret, na mocy którego obywatel Białorusi nie może przyjmować żadnej pomocy z zewnątrz. Pomagać może tylko on sam, ale ponieważ według niego w kraju jest dobrobyt i wszyscy mają się dobrze, a stopień zadowolenia społecznego zaskakuje nawet najwyższe władze, w związku z tym żadna pomoc nie jest potrzebna. I w taki oto sposób prezydent Łukaszenka zamknął jeszcze jedno kółko, które ma doprowadzić do tego, że będzie prezydentem do końca świata i jeszcze jeden dzień dłużej. Ale

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Krótka historia rozwoju stosunków polsko-rosyjskich

Dzień pierwszy. Warszawa. Polscy chuligani napadają na dzieci rosyjskich dyplomatów. Dzień drugi. Moskwa. Wystąpienie telewizyjne prezydenta Putina. Napadu dokonały siły nieprzyjazne Rosji i Polska powinna za ten wrogi akt natychmiast przeprosić. Dzień trzeci. Warszawa. Ubolewa, ale nie przeprasza. Dzień czwarty. Moskwa. Pobity zostaje kierowca ambasady Polski. Pobicie się nie liczy, ponieważ się okazuje, że swój skopał swojego. Dzień piąty. Moskwa. Nieznani chuligani tuż przed ambasadą znajdują prawdziwego pracownika

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Się zaczęło

Drgnęło w kampanii wyborczej. Siedząc na Mazurach, słucham Radia Olsztyn i wiem, że codziennie w tym rejonie pojawia się nowy komitet wyborczy i opowiada o swoich kandydatach niestworzone rzeczy, z których wynika, że każdy z nich to jak nie Mojżesz, to Mesjasz, każdy przeprowadzi nas suchą stopą przez zabagnione morze i zaprowadzi do miejsca, gdzie już na pewno tym razem manna posypie się z nieba. Później, jeżeli wygra, jak już przykręci tę mosiężną tabliczkę ze swoim nazwiskiem do sejmowej ławy, najczęściej dochodzi

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Casting

Sąd zrobił kuku Ministerstwu Finansów oraz izbom skarbowym. Ot tak, bez niczego, stanął po stronie dyrektorów szpitali, którzy za pieniądze przeznaczone na podatki kupowali lekarstwa dla chorych. Podobno ministerstwo chce się odwoływać od tego wyroku, bo jest wysoce niesprawiedliwy. Zapytałem znajomego, który porusza się po tym finansowym gmachu jak po swoim M-16: – Na czym polega ta niesprawiedliwość? – A na tym, że gdyby dyrektorzy szpitali pieniądze przeznaczone na podatki przeznaczyli na podatki, a pieniądze przeznaczone na leczenie oddawali komornikowi, to wtedy ministerstwo

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

A psik, siódemko

Z racji uprawianego zawodu często podróżuję po kraju i miewam różne przygody z tym związane i poprzedni weekend zajmie w moich wspomnieniach poczesne miejsce. W piątek miałem koncert w Kartuzach na Kaszubach i jadąc w stronę morza, widziałem, jak z minuty na minutę rośnie liczba samochodów jadących w obie strony z powodu wymiany turnusów. W związku z tym w sobotę postanowiłem wracać na Mazury wyłącznie bocznymi dróżkami, które znam na wylot chociażby z tego powodu, że za trzy lata powinienem przekroczyć drugi milion kilometrów

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.