Tag "Krzysztof Teodor Toeplitz"
Golden Sixties?
Tak się złożyło, że otwartą w warszawskiej Zachęcie wystawę “Szare w kolorze”, poświęconą latom 60. w Polsce, obejrzałem w tym samym czasie, kiedy lekturą leżącą na moim stoliku jest książka Andrzeja Walickiego “Polskie zmagania z wolnością”. W zebranych w tym tomie szkicach Walicki uporczywie tłumaczy, że od 1956 roku Polska Ludowa nie była systemem totalitarnym, lecz przechodziła stopniowe i zawiłe stadia detotalizacji. “Ustrój taki – pisze profesor – nie wzbudzał szacunku, ale nie mobilizował nienawiści. Gardzono nim, ale przyzwyczajono
Rury nieprzyjaźni
Kiedyś pomiędzy Polską a Rosją kursowały tak zwane “pociągi przyjaźni”, które z biegiem czasu zamieniać się poczęły w sprytnie przemyślane wyprawy handlowe, kończące się zazwyczaj przywozem do Polski tanich rosyjskich “pylesosów”, “sokowyżymałek” czy telewizorów marki “Junost”. Te “pociągi przyjaźni” były forpocztą późniejszego handlu przygranicznego i obie strony czerpały z nich umiarkowane, lecz realne korzyści materialne, co zazwyczaj sprzyja także przyjaźni. Obecnie nie tylko zlikwidowaliśmy ów handel przygraniczny, którego obroty sięgnęły z czasem miliardów złotych, ale – jak
Demokracja, demokracja…
Wątpię, czy w jakimkolwiek tygodniu i jakimkolwiek miejscu tyle razy odmieniono wyraz “demokracja” przez wszystkie przypadki i liczby, jak działo się to w tych dniach w Warszawie, gdzie spotkali się równocześnie ministrowie spraw zagranicznych głównych państw demokratycznych, a także obradujący razem z nimi, choć w osobnych pomieszczeniach, demokratyczni intelektualiści. Egerią tego spotkania była pani Madelaine Albright, amerykańska sekretarz stanu, a jego animatorem prof. Bronisław Geremek, którego pani Albright, rozrzewniona doktoratem honoris causa na Uniwersytecie Gdańskim,
Austria
Podczas gdy my uporczywie kołaczemy do drzwi Unii Europejskiej, za tymi drzwiami odbywa się pasjonująca dyskusja. Jest to polemika pomiędzy wizją przyszłej Unii jako wielkiego federacyjnego państwa, obejmującego do trzydziestu nawet krajów, ze wspólnie wybieranym parlamentem, a może nawet i prezydentem, a koncepcją znacznie luźniejszą, opartą na państwach narodowych, z których jedne stanowić będą “twarde jądro” Unii, inne zaś jej obrzeża. Pierwszą z tych wizji narysował Joschka Fischer, niemiecki minister spraw zagranicznych, drugą wspiera
Skansen?
Premier Buzek powołał do swego mniejszościowego rządu nowych ministrów i trzeba przyznać, że zrobił to na swój sposób dobrze. Co znaczy “na swój sposób” – wyjaśnię to za chwilę. Natomiast w rządzie pojawiły się postacie wyraźne, o skrystalizowanych poglądach, a więc nie tylko ludzie, którzy po prostu lubią być ministrami, ale tacy, którzy traktują swoje urzędy jako instrumenty do realizowania własnych pomysłów. Takim ministrem jest bez wątpienia p. Lech Kaczyński. Wiadomo, że p. Kaczyński razem ze swoim bratem – bo poglądy mają oni wspólne,
Wyznanie internetowe
Mamy już komplet kandydatów na prezydenta, od poważnych do całkiem zabawnych, chociaż tak czy owak z dotychczasowych badań opinii wynika, że główną stawką tych wyborów będzie to, czy Aleksander Kwaśniewski wygra w pierwszej, czy też dopiero w drugiej turze wyborów. Tym natomiast, co uderzyło mnie w dotychczasowych obietnicach kandydackich, jest to, że, po pierwsze, żaden z kandydatów nie powiedział dotychczas ani słowa na temat swojej wizji kultury, jaka zapanować ma w Polsce w XXI wieku, po drugie zaś, że kilku z nich powiedziało
Licz się pan ze słowami!
Kiedyż to po raz ostatni słyszałem to popularne ongiś ostrzeżenie? Chyba w młodości, a więc w czasach już dzisiaj zamierzchłych. Dziś nawoływanie, aby liczyć się ze słowami, brzmi jak głos wołającego na puszczy. Nie idzie mi też wcale o to, że język nasz schamiał i najgorsze słowa stały się udziałem mowy potocznej, którą posiłkują się nawet damy; zostawmy te zmartwienia purystom. Chodzi mi o to, że ostatnimi zwłaszcza czasy, a więc w momencie zamieszania politycznego, nieliczenie się ze słowami i ich właściwym
CWS T-1, polski syndrom
Zanim utrzęsie się nam jakiś byle-rząd i zakończy się w tę lub w tamtą stronę przewlekła koalicyjna komedia, jest okazja, aby porozmawiać o czymś poważniejszym. Otóż ekonomiści coraz głośniej i śmielej mówią o tym, że zbliża się ku nam nowy kryzys gospodarczy. Padają różne daty, a także różne argumenty, dlaczego kryzys ten jest nieuchronny. Prof. Kazimierz Z. Poznański w swojej książce “Wielki przekręt”, która stała się nieoczekiwanie bestsellerem sezonu, mimo że jest to książka o gospodarce,
Kolos
Od roku co najmniej powtarzam wokół, a także napisałem to kilkakroć dosłownie, że żyjemy w czasie przeszłym, który naprawdę się już nie liczy. Dlatego obojętne w gruncie rzeczy były dla mnie wszelkie zmiany personalne czy też przepychanki-połajanki, dokonujące się w ramach tej minionej już faktycznie koalicji, niezależnie od tego, jak długo miałaby jeszcze zajmować rządowe budynki. Obecnie jednak wygląda na to, że kolejne zawirowanie w koalicji rządowej może stanowić przejście do czasu teraźniejszego, w którym coś stać się może
Widzenie
“Gazeta Wyborcza” obchodzi 11-lecie swego istnienia, o czym poinformowała swoich czytelników. Z okazji tej rocznicy, jak donosi “GW”, dwa wielkie dzienniki europejskie, “Le Monde” i “Financial Times”, poświęciły “Wyborczej” obszerne artykuły, nazywając ją “jednym z symboli polskiego snu o kapitalizmie”. Moje sny bywają ciężkie, pełne niepokoju, a także zdumiewająco realistyczne, dlatego też rzadko zgadzam się ze snami “Gazety Wyborczej”, za co ona w rewanżu stara się usilnie połączyć moją skromną osobę







