Tag "Marek Czarkowski"

Powrót na stronę główną
Kraj

Dutkiewicz, stadion i niemoc NIK

NIK zarzuca prezydentowi Wrocławia i zarządowi spółki Wrocław 2012 zmarnotrawienie 313 mln zł przy budowie stadionu na Maślicach. Na 66 stronach dokładnie opisano liczne nieprawidłowości, do jakich – zdaniem kontrolerów – doszło w związku z budową. W latach 2010-2013 nie znalazła się ani jedna instytucja, ani jedna osoba, która próbowałaby powstrzymać marnotrawstwo i niegospodarność przy budowie stadionu. Wrocław jest dziś przykładem tego, jak grupa polityków, która uzyskała w wyborach mandat demokratyczny, za pomocą środków publicznych utrwala swą pozycję, zdobywając wpływ na media, środowiska opiniotwórcze. Bez wątpienia budowa i eksploatacja wrocławskiego stadionu stwarzały takie okazje.

Kraj

Prezes, co włodarzom się nie kłaniał

„W olsztyńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej Pojezierze potaniały czynsze!”, donosił „Super Express”. „Wszyscy powtarzają to samo: musiał wydarzyć się prawdziwy cud gospodarczy”. Sprawca owego cudu to były prezes spółdzielni Zenon Procyk. Dlaczego więc zajęły się nim organy ścigania? Prezes Procyk podpadł rezygnacją z usług miejskich służb komunalnych i budową niezależnej, spółdzielczej sieci ciepłowniczej. Lokatorzy płacili niższy czynsz, prezesowi postawiono sto zarzutów.

Kraj

14 lat do niewinności

Czy 14 lat oczekiwania na sprawiedliwość to norma? Okazuje się, że tak. O czym przekonał się Zenon Procyk, były prezes olszyńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej „Pojezierze”. Swego czasu była to bardzo głośna sprawa. W Olsztynie Procyka opisywano jako człowieka, który trzęsie miastem. Według dziennikarzy i niektórych lokalnych polityków, uosabiał całe zło i patologie w spółdzielczości mieszkaniowej. Dziś, po prawie 14 latach, gdy okazało się, że sitwy nie było, a prezes został, na razie nieprawomocnie, oczyszczony z najpoważniejszych zarzutów, nadszedł czas zadać pytania: jak do tego doszło i komu zależało na fałszywym oskarżeniu?

Kraj

Orlen, Możejki, strata…

W ubiegłą środę, 23 lipca, PKN Orlen ujawnił w raporcie za II kwartał br., że dokonał odpisów w wysokości 4,2 mld zł na Orlen Lietuva oraz 711 mln zł na czeską spółkę Unipetrol. Nie wyklucza też, że konieczne będzie czasowe wyłączenie rafinerii w Możejkach na przełomie 2014 i 2015 r. Mówiąc po ludzku, nasz narodowy producent paliw ogłosił, że w tym roku stracił łącznie ponad 5 mld zł. To absolutny rekord w jego dziejach. Orlen musiał kupić rafinerię w Możejkach, by nie kupili jej Rosjanie lub Kazachowie. Zainwestował w nią prawie 4 mld dol. Straty koncernów paliwowych nie mają jednak znaczenia. Ważne, żeby do budżetu trafiały akcyza i podatek paliwowy.

Kraj

Biznesmen wysokiego ryzyka

W naszym kraju polityka energetyczna jest nie mniej ważna niż polityka obronna, a może i ważniejsza. O czym boleśnie przekonało się kilka osób z listy 100 najbogatszych Polaków. Chcieli oni zarobić wielkie pieniądze na obrocie surowcami energetycznymi i energią elektryczną. I wszyscy w pewnym momencie mieli przykrą okoliczność z przedstawicielami kompetentnych organów oraz organów ścigania. Dlatego decyzja Marka Falenty o zakupie znaczącego portfela akcji spółki Składywęgla.pl okazała się niezwykle ryzykowna. I wystawiła go na strzał. Czyżby prezes Falenta nie wiedział, że każdego, kto w Polsce na wielką skalę chce zająć się energią elektryczną, gazem, ropą lub węglem, czekają poważne kłopoty?

Kraj

Ze związkiem nikt nie wygra?

Rodzice zabrali Julię ze szkoły sportowej, w której wychowawca popijał z podopiecznymi. Związek koszykówki nie dał dziewczynie licencji na grę. – Obowiązkiem działaczy było zapewnienie młodym sportowcom właściwych warunków treningu i nauki. Nie spełnili tego, ale jeśli uważają, że mają rację, niech skierują sprawę do sądu. Jeśli przegramy – zapłacimy. Ale na razie nikt nie chce się z nami sądzić, a regulaminy współzawodnictwa sportowego służą do nieuprawnionego karania naszej córki za czyny, których nie popełniła – mówi ojciec koszykarki. Bezradne pozostaje Kuratorium oświaty nie mające wpływu na szkołę, której organem założycielskim jest Polski Związek Koszykówki.

Kraj

Polskie wojsko w mundurach z Bangladeszu

Jeśli wierzyć doniesieniom tygodnika „Newsweek”, część umundurowania dla naszego wojska jest szyta w Bangladeszu. Zamówienie na uszycie 66 tys. koszulobluz mundurowych zdobyło konsorcjum polskiej firmy Trawena i zarejestrowanej w Dakce spółki Bengal Sourcing. Cytowany przez tygodnik Franciszek Andrzej Ziajkowski, członek kierownictwa Traweny, zapewnił, że szyte w Bangladeszu ubiory są zgodne ze specyfikacją techniczną, wymaganymi standardami i certyfikatami. Zarobki pracujących w tym kraju ludzi ani prawa człowieka nikogo nie interesowały, skoro można tam szyć tanio.

Kraj

Zazdrość i medycyna

Gdy 25 października 2011 r. w Katowicach uroczyście otwierano klinikę EuroMedic, jej właściciel, dr Tomasz Ludyga, nie przypuszczał, że to początek poważnych kłopotów. Przecież było tak pięknie. Nikt nie miał wątpliwości, że to najnowocześniejsza placówka medyczna w województwie. Jej wyposażenie mogło przyprawić o zawrót głowy niejednego lekarza. Pieniądze przyznane klinice EuroMedic uszczuplały kontrakty innych szpitali. Poważne kłopoty były tylko kwestią czasu. Polska służba zdrowia nie znosi konkurencji. Każdy, kto zakłóca spokój urzędników i głównych graczy na tym rynku, musi się liczyć ze zdecydowaną reakcją.

Kraj

Z deszczu pod rynnę

Jak żyć z nadzorem finansowym? Instytucje zajmujące się nadzorem finansowym nigdzie nie cieszą się szczególną estymą. Owszem, wszyscy wiedzą, że są potrzebne, że bez aktywności ich pracowników nasze oszczędności i zainwestowane kapitały nie byłyby bezpieczne. Z drugiej strony

Kraj

Śmieci na wejściu, śmieci na wyjściu

Informatycy znają powiedzenie „Śmieci na wejściu, śmieci na wyjściu”. Oznacza ono, że jeśli do poprawnie działającego programu komputerowego wprowadzimy nieprawdziwe dane, po ich przetworzeniu otrzymamy fałszywe wyniki. To powiedzenie najlepiej oddaje sytuację, w jakiej znalazły się wielkie i niezwykle kosztowne rządowe projekty, których celem jest budowa e-administracji w naszym kraju. O tym, że z realizacją dużych projektów informatycznych jest źle, Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji wiedziało już na początku 2012 r. Okazuje się, że przy dużych projektach informatycznych bardziej potrzebne są renomowane kancelarie prawne niż programiści.